sobota, 26 listopada 2016

"Labirynt kości" - James Rollins. Symbole, neandertalczyk i zagadka przeszłości.


„- Potrafi ksiądz to przetłumaczyć?
Roland skinął głową.
- Przesłanie to z grubsza przestroga, by nie wkraczać do tych jaskiń. To zbrodnia karana śmiercią.”

Słowo przygoda wywołuje nutkę ekscytacji u ludzi w każdym wieku, począwszy od dzieci, kończąc na dorosłych, w sercach których na zawsze pozostaje część młodzieńczej fascynacji odkrywania i poznawania. Na poszukiwanie przygód wyruszam czasami i ja, nieraz korzystając z mojego odwiecznego, życiowego towarzysza – literatury. A chcąc mieć pewność, że owa wędrówka będzie pełna niesamowitych odkryć i ekscytujących wydarzeń, sięgam po twórczość Jamesa Rollinsa, który tym razem zafundował mi galop wyobraźni pomiędzy słowami powieści „Labirynt kości”. Lubicie stare ryciny, prehistoryczne odkrycia i zagadki, które wymagają rozwiązania? Zapraszam zatem na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
Chorwackie jaskinie kuszą nie tylko pięknem. Doktor Lena Crandall, amerykanka pracująca nad pewnym projektem naukowym, dokonuje w nich niesamowitego odkrycia. Natrafia na ukryte szczątki neandertalczyka, a to wydarzenie wywołuje lawinę następstw, które mogą dopomóc w badaniach, ale i zagrozić jej życiu. Rozpoczyna się wyścig z czasem, pogoń za tropem, ale i ucieczka przed nieznanym, niebezpiecznym wrogiem. Co kryje w sobie podziemna kaplica sanktuarium i co z tą sprawą ma wspólnego żyjący w XVII wieku ojciec Kircher?

Tymczasem doktor Maria Crandall, bliźniaczka Leny również zaangażowana w ów projekt naukowy, zostaje uprowadzona i przetransportowana do Pekinu. Nie ma pojęcia, że zarówno ją, jak i jej wyjątkowego podopiecznego – goryla – będzie tam czekał wielki test przetrwania, podczas którego każdy kolejny krok może zakończyć się śmiercią. Komu zależy na tym, by przejąć informacje pozyskane podczas badań? Co odkryją naukowcy? Czy eksperymenty genetyczne zmienią bieg historii?

Zaalarmowani rozwojem wydarzeń agenci Sigma Force ruszą na ratunek. Komandor Gray Pierce i Monk Kokkalis zagoszczą w Europie i Azji, rozdzieleni, zdeterminowani, niemający pojęcia, czego się spodziewać. Od powodzenia ich akcji będą zależeć losy wielu ludzi, także kogoś, kto okazuje się być bliską im osobą.

ANALIZA:
Sporo tutaj nazwisk i sporo wydarzeń, więc napisanie poprawnego i bezbłędnego streszczenia okazuje się nie lada wyzwaniem. Od tego tematu jednak zaczynam, bo tak wyglądają pierwsze strony książki, przepełnione różnymi osobistościami, spośród których każda jedna wydaje się mieć niemałe znaczenie oraz szybką akcją, która nie pozwala odsapnąć. Trzeba czytać uważnie, by móc się w tym wszystkim połapać, a warto, bo to początek niesamowitej przygody.

„Labirynt kości” to jedna wielka machina, której każdy trybik, każda nawet niewielka część ma swoje stałe, ważne miejsce. Wszystko ze sobą współgra, chociaż nawarstwiające się tajemnice i zagadki przez długi czas pozostawiają czytelnika w niepewności. Hieroglify, ryciny, znaki. Kości, stary dziennik i nietuzinkowy wizerunek Madonny. Przeszłość wkraczająca w teraźniejszość, historia, która przemawia. A pomiędzy tym współcześni naukowcy i niebezpieczny wróg, ludzie o intencjach czystych, ale i ci, którzy pragną wykorzystać wiedzę do zatrważających celów.

Jeżeli chodzi o bohaterów, James Rollins postawił raczej na uogólnienie charakterów, na podział postaci poprzez umieszczenie ich po przeciwnych stronach. Trudno byłoby mi wnikliwie opisać osobowości poszczególnych osób tutaj występujących, a jednak nawet przez moment nie odczułam dyskomfortu związanego z tak zwanym występowaniem płaskich postaci. Nie zdążyłam, bo przecież nie o charaktery w tej powieści chodzi, a o kolejne sensacyjne odkrycia. O przygodę, która zabałaganiona opisami zwyczajowych zachowań utraciłaby swój nieprzerwany klimat tajemnicy.

Książkę wzbogacają pojawiające się co jakiś czas ilustracje symboli, znaków czy przedmiotów, dzięki czemu czytelnik może nie tylko lepiej wyobrazić sobie przebieg tej historii, ale poczuć się także członkiem całej niesamowitej eskapady.

PODSUMOWANIE:
Tę publikację polecam jako przepełnioną akcją wędrówkę, z sensacją goniącą sensację, niesamowitymi odkryciami i wątkiem kryminalnym. Coś dla fanów skomplikowanych zagadek, podróży pomiędzy ukrytymi zabytkami przeszłości, w labiryncie hieroglifów, malowideł – w labiryncie kości. Na bazie autentycznych postaci James Rollins zbudował swoją własną historię, stawiając znak zapytania w temacie badań nad ludzką inteligencją i wiedzą, którą dotychczas udało nam się zdobyć. Absorbująca, ciekawa, fascynująca. Przednia, chociaż owiana nutą niebezpieczeństwa zabawa. Polecam.

moja ocena: 7/10
wydawnictwo: Albatros
ilość stron: 528
data wydania: listopad 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros.
 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo albatros

8 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zainteresowałaś tą powieścią. Tematyka wydaje się wpadać w moje klimaty, do których niestety dawno już nie zaglądałam :(
    Zagadki i to jeszcze historyczne czyli nutka archeologii - niezwykle pociągające :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi niezwykle interesująco. Chętnie przeczytam :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas 😍
    Świat oczami dwóch pokoleń

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie sporo w tej książce musi się dziać, co widać po opisie fabuły. Gdyby postaci nie były uogólnione to chyba zrobiloby się tego wszystkiego za dużo. Już jakiś czas nie czytałam podobnej książki, wreszcie poczułam zainteresowanie jakaś sensacją;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się sama zdziwiłam, ale zainteresowałaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie. Na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba nie mój gatunek, chociaż miłośników kryminałów na pewno ta książka zadowoli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest dokładnie mój klimat. Książki Rollins mam w planach już od dawna i jakoś ciągle coś innego mi wyskakuje;)

    http://ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń