wtorek, 8 listopada 2016

"Shadow" - Sylvain Reynard. PRZEDPREMIEROWO. Mroczna Florencja i miłość, na którą czeka się setki lat.


„Sztuka to jedyne piękno, które nie umiera nigdy.”

Nieco bardziej mroczna propozycja Sylvain Reynard, ksiażka „Raven”, oczarowała mnie enigmatycznym klimatem magicznej Florencji. Niezwykli (także i w dosłownym znaczeniu) bohaterowie zafundowali mi niespodziewaną podróż po dachach jednej z najpiękniejszych włoskich miejscowości, pozwalając mi odkryć moje upodobanie do podgatunku paranormal romance na nowo. Tęsknie wyczekiwałam kolejnej części, stopniowo zapominając o tym, jak bardzo uwielbiam pióro owego tajemniczego autora. I kiedy w zapowiedziach wydawnictwa pojawiła się wzmianka o „Shadow” poczułam, jak ogarnia mnie nienormalna wręcz ciekawość dotycząca jej treści. Tak, tak… To jest ta książka, która nie czekała na swoją kolej w moim zalegającym na półce stosie. Kiedy do mnie dotarła, zabrałam się za nią od razu.

ZARYS FABUŁY:
Wystarczyło tak niewiele, by życie Raven kolejny raz wywróciło się do góry nogami. Oskarżona o kradzież dzieł sztuki musi jednak zmierzyć się z czymś o wiele gorszym, z decyzją dotyczącą życia i śmierci, rozstania i miłości, z decyzją, która zaważy na jej przyszłości. Zadurzony William zdaje sobie sprawę z tego, że dla ukochanej jest w stanie powstrzymać własne, mroczne instynkty, chociaż różnice dzielące ich światy nieraz stają im na drodze. Pojawia się ułamek bolesnej przeszłości, która wywoła trudne wspomnienia i rozedrze zasklepione rany. Za zakrętem czyha jednak czujny wróg, który dla władzy nie zawaha się zabić. Czy w tej plątaninie osobowości można ufać przeczuciom? Kto wyczekuje klęski Księcia i czym jest Kuria, której działania namieszają w związku Raven i Williama? Czy namiętny związek, miłość, na którą czeka się setki lat, w obliczu nadchodzącej ciemności ma szansę przetrwać?

ANALIZA:
Niemniej mroczny, niemniej niebezpieczny i potężny. William, Książę Florencji, niedościgniony kochanek, opiekun i bestia w jednym. Tym razem odkrywa przed nami kawałek swojej historii, przeszłości sięgającej czasów, kiedy był jeszcze człowiekiem. Przywołujący przebiegający ciało dreszcz za każdym razem, gdy pojawia się na pierwszym planie. Tym razem jednak ktoś zapragnie pomieszać mu szyki, a cena, którą być może zapłaci za brak czujności, może okazać się najwyższą z możliwych.

Raven, wrażliwa, pragnąca życia w zgodzie z własnym sumieniem, zakochana w istocie, która może ją zniszczyć i ochronić jednocześnie. Nieidealna, staje się niedoścignionym wzorem piękna dla kogoś, kto pokazał jej inny wymiar rzeczywistości, kawałek świata nieznającego granic, przepełnionego pragnieniem, pożądaniem i poświęceniem. I choć w ramionach potężnego partnera pozostaje tak krucha, stawia czoła zawahaniom w imię wyższego dobra – miłości. Jako ta słabsza, staje się kierunkowskazem, mocnym wyznacznikiem szczęścia. To dzięki niej Książę odnajduje sens życia. Pytanie tylko, jak długo będzie mu dane nim się nacieszyć?

„Czasem ból jest tak wielki, że nie sposób go przyjąć. Można go tylko biernie doświadczać. Lub odrzucić.”

Kolejny raz w akcję zakrada się motyw dotyczący sztuki, co w mojej ocenie znacznie podnosi jakość tej książki. Uwielbiam przemycone w treść obrazy, zwłaszcza kiedy autor nadaje im nową historię, wzbudzając zachwyt i zainteresowanie. Jest śledztwo i słynny Gabriel Emerson, chociaż tym razem nieco stłumieni widmem nadciągającej walki o tron. Pragnienie władzy pośród wampirów, depcząca po piętach Księcia Kuria i szantaż, którego każda jedna z dwóch możliwych opcji wiążę się z ogromnym ryzykiem i stratą. Człowiek z przeszłości Raven, zerwane rodzinne więzi i próby, które stawiają tak piękne uczucie pod wielkim znakiem zapytania. Dzieje się sporo, a Sylvain Reynard coraz mocniej uchyla bramy świata krwiopijców, pokazując ich zwyczaje, działania i dylematy. Dla przeciwników nierealnych scenariuszy być może nie brzmi to zbyt zachęcająco, a jednak proza autora bywa przekonująca. Ja weszłam w ten znaczony nutą fantazji świat płynnym krokiem. A mając przed sobą tak niesamowity związek, dobiegłam do finału zdyszana i złakniona dalszego ciągu.

Pikantne, aczkolwiek przyzwoite sceny namiętności, romantyczne wyznania i przenikające w teraźniejszość przyzwyczajenia z ubiegłych stuleci. Wszak William liczy sobie już… no właśnie, ile ma lat jako wampir i ile jako przemieniony w niego człowiek? „Shadow”, chociaż nosi piętno cienia, wystawia na światło dzienne niejeden fascynujący fakt.


PODSUMOWANIE:
Kocham klimat tego cyklu, a Florencja Sylvain Reynard fascynuje mnie do tego stopnia, że zaklepałam tam sobie jeden dzień moich przyszłorocznych wakacji. Fanom „Raven” gwarantuję dalszy ciąg interesującej przygody, niezaznajomionym z serią zwolennikom paranormal romance sugeruję wejście w świat zawarty na kartach tych książek, bo darzą one swego rodzaju magią, od której trudno się uwolnić. I tylko jedno dręczy mnie pytanie, kiedy zostanie wydana kolejna część. Cliffhanger kolejny raz pozostawił mnie w stanie lekkiego podenerwowania. Mam na co czekać – obym tylko nie musiała zbyt długo.

moja ocena: 7+/10
wydawnictwo: Akurat
ilość stron: 398
data wydania: 16 listopada 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat.
 Znalezione obrazy dla zapytania akurat wydawnictwo

9 komentarzy:

  1. Mam ją za sobą, ponieważ pisałam do niej rekomendacje. Musze wreszcie napisac recenzję ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam to fajne uczucie, kiedy można zatopić się w kontynuacji dobrej książki i ona nie zawodzi;) seria nie dla mnie, paranormal romance na ten rok wyczerpuje u mnie trylogia ja, diablica;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać aż będę mogła przeczytać książkę.
    Szkoda że nie wydali #ThePrince choć ciągle mam na to nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam klimaty "Paranormal romance" to coś zdecydowanie dla mnie, więc z wielką chęcią zapoznam się z pierwszym tomem jak i drugim :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal jestem przed przeczytaniem "Pokuty Gabriela", do czego przybieram się już ze dwa lata... Z tego względu nie wiem, czy kiedykolwiek sięgnę po inne powieści Reynard - jak już zacznę czytać, to jakoś mi leci ten czas, ale zanim po nie sięgnę, to mija wieeeele miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Florencję, jej architekturę i klimat. :) Po książkę pewnie sięgnę, ale dopiero za jakiś czas, ale przedtem jeszcze poprzednia na mnie czeka. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainteresowała mnie wcześniej już pierwsza częśc, i chyba warto ją poznać. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, że nie znam tej serii. Nie jestem jednak pewna, czy by mnie aż tak wciągnęła. Chociaż Twój opis jest bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń