czwartek, 29 września 2016

"Królestwo liter" - Agnieszka Myszkowska. Bo litery można nie tylko napisać.


Pisanie liter kojarzy się mi ze żmudną nauką szkolną kreślenia kolejnych, idealnych i dokładnych znaków alfabetu. Linijka po linijce, zapełniają się szeregi dopracowanego i estetycznego pisma. A gdyby tak w te równe rzędy wprowadzić nieco chaosu? Wpuścić huragan, który pomieszałby litery i porozrzucał je po różnych kątach, tak, że byłyby po prostu wszędzie. Takie rzeczy są możliwe tylko w Królestwie liter. Zapraszam zatem na recenzję nieco zwariowanej, pomysłowej i bardzo oryginalnej książki autorstwa Agnieszki Myszkowskiej.

W Królestwie liter kolejne znaki alfabetu absolutnie nie zachowują się tak grzecznie, ja te w szkole. Jedne chowają się za drzewami, inne tworzą ciuchcię czy też dosłownie rzucają cień. Są litery zrobione z żółtego sera, rybich łusek czy pasków zebry. Są te wyprane, zjedzone przez smoka czy ważące kilogram. Brzmi absurdalnie? Absolutnie nie. Bo w Królestwie liter wszystko może się zdarzyć. Potrzebna jest tylko wyobraźnia i chęć do zabawy.

Co można zrobić z literami? Jeszcze niedawno moja odpowiedź byłaby krótka i zwięzła – można je pisać. Teraz jednak wiem, że pole manewru jest o wiele większe, ponieważ da się je jeszcze wycinać, przyklejać, rysować, kolorować, czy ozdabiać. Książka stworzona przez Agnieszkę Myszkowską to ciekawy i zdecydowanie pomysłowy zbiór zadań, polegający na wykorzystaniu liter w trakcie kreatywnej zabawy. Każda kolejna strona okazuje się nowym wyzwaniem, w którym zwariowane, aczkolwiek klarowne i sensowne polecenia wymagają pracy manualnej oraz umysłowej. Za pomocą wyobraźni, rąk i konkretnych, łatwo dostępnych przyborów można zrelaksować się kształcąc własne zdolności, a nawet redukując stres. Bo przecież Królestwo liter zaprasza w swoje progi zarówno tego młodego, jak i dojrzalszego odbiorcę.

Przyznam, że na pierwszy rzut oka, po pobieżnym przekartkowaniu, książka sprawia wrażenie nieco chaotycznej. To jednak pozory, ponieważ przeglądając kolejno wszystkie strony szybko da się wychwycić znakomitą zabawę. Zadania wymagają większego bądź mniejszego zaangażowania, uwagi, chociaż także czasu. Nie są skomplikowane i by się za nie zabrać, wcale nie trzeba być mistrzem kaligrafii. To, co jednak potrzebne, to chęci. Z nimi dobra zabawa jest gwarantowana.

Książka pokazuje, że pisanie nie zawsze musi być nudne, a nauka liter trudna. Może ta publikacja zachęci dziecko do kreatywnego działania, udowodni, że wykonywanie książkowych poleceń nie zawsze wiążą się z monotonią. Zabawi, ucieszy, a może po prostu nauczy pisać. Wszystko w zależności, kto po nią sięgnie, a sięgnąć może każdy, bo wszyscy znajdą tutaj coś dla siebie.

Lubię i cenię książki, które powiewają świeżością i nie mam tutaj na myśli wyjątkowego zapachu dopiero co drukowanych kart. Chodzi mi raczej o pomysł, o coś, czego jeszcze nie było. Widziałam już wiele publikacji, po których docelowo się pisze. Te, które oferują coś ponad to, a więc edukują, powinny przyciągać szczególną uwagę. Królestwo liter polecę więc jako fajny pomysł na prezent dla dziecka w wieku szkolnym, bądź dla samego siebie. Wszak każdy z nas zasługuje na chwilę odprężenia, a w tym wypadku odbędzie się ono w towarzystwie uśmiechu i satysfakcji.
wydawnictwo: Dragon
rok wydania: 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wyłącznemu dystrybutorowi wydawnictwa Dragon
 – firmie Troy.
 

4 komentarze:

  1. Szkoda, że moja młoda już za stara

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka... także dla mnie, zaliterkowanej osoby :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa propozycja, zdobywanie umiejętności poprzez zabawę. :)

    OdpowiedzUsuń