sobota, 24 września 2016

"Zakręty losu" - Agnieszka Lingas-Łoniewska. Gdy miłość prowadzi na skraj tragedii.


„I dopóki istniejemy dla siebie nawzajem, nic nam nie będzie straszne…”

Miłość zawsze przychodzi nieoczekiwanie, mieszając w życiu ludzi i burząc ich starannie opracowane plany. Bywa jednak i tak, że nieproszona czy zakazana prowadzi na skraj tragedii, bo siła jej rażenia jest tak potężna, iż może zdziałać wszystko. Co się stanie, gdy się jej przeciwstawimy? Co, kiedy poddamy się jej działaniu? O tym, jak niezwykłe i zaskakujące może być oblicze miłości przekonali się Katarzyna i Krzysztof, bohaterowie powieści „Zakręty losu” autorstwa jednej z najpopularniejszych, polskich pisarek – Agnieszki Lingas–Łoniewskiej. Czy każde z uczuć może liczyć na spełnienie? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
Kasia, młoda, poukładana dziewczyna wie, że już nic nie będzie takie, jak przedtem. Przekraczając próg domu macochy nie potrafi zmierzyć się z myślą, że musi zostawić za sobą całe dotychczasowe życie. Kochając ojca i tolerując jego całkiem sympatyczną wybrankę za nic w świecie nie potrafi odnaleźć nici porozumienia z nową, przybraną siostrą. Gośka to jej całkowite przeciwieństwo, a to dopiero początek burz, które zagoszczą w ich relacji.

Mający niemałe powodzenie wśród szkolnych koleżanek Krzysztof od roku ma dziewczynę, której tak naprawdę nie kocha. Jest z nią, by odkupić winy swojego brata, by uratować ją przed czymś, co mogło ją zniszczyć. Kiedy jednak napotyka na swojej drodze niezwykłą Kaśkę, czuje coś, czego nigdy dotąd nie miał okazji zasmakować. I już wie, że nowa koleżanka z klasy będzie dla niego kimś więcej. Szkoda tylko, że Kasia okazuje się przybraną siostrą jego partnerki.

Trudne wybory, pozostawiające wyraźny ślad decyzje i walka z przeznaczeniem. Upływający czas, utracone serce i ponowne spotkanie, które może zdziałać cuda, bądź zniszczyć. Czy dwoje kochających się ludzi może o sobie zapomnieć? Czy da się wyleczyć z miłości i czy można ją wskrzesić, kiedy zapuka do bram serca?

ANALIZA:
Potrafiąca przeciwstawić się ojcu, walcząca o swoje prawa, a jednak pokorna i przezorna Kasia, to główna bohaterka, którą czytelnik ma okazję poznać podwójnie. Kiedy wydaje się, że jako postać już nic nowego nie może zaoferować, autorka książki aplikuje wehikuł czasu, które przenosi w przyszłość i przemienia nastolatków w dorosłych, doświadczonych już ludzi. Podobnie jest w przypadku Krzysztofa, który tak samo jak Katarzyna, odgrywa tutaj rolę pierwszych skrzypiec. Ambitny, współczujący, nad wyraz dojrzały. Z zakochanego młodzieńca ewoluuje w zimnego adwokata. Gratuluję pani Agnieszce takiej koncepcji, ponieważ już w przypadku samych bohaterów tak wiele się dzieje, że trudno jakkolwiek się nudzić.

Słowa uznania należą się także za postaci drugoplanowe, a różnorodnych osobowości tutaj nie brak. Niebezpieczny przestępca, szalejące i niezważające na konsekwencje nastolatki, zatroskani rodzice czy odgrywająca dość istotną rolę Gośka. Nie ukrywam, że kontakty łączące ją z główną bohaterką, Kasią, wydawały mi się początkowo sztuczne, a kłótnie mocno naciągane, co miało wpływ na targające mną, mieszane uczucia. To jednak z czasem wszystko nabrało koloru i odpowiedniego wyrazu, a sama powieść, zaskoczyła mnie tak, jak mało która.

Trudno przewidzieć tutaj w jakim kierunku pobiegnie cała ta historia. Dość szybko rozegrany początek kazał mi rozważyć dwie opcje: albo autorka wystrzelała się z pomysłów i będzie przynudzać, albo zafunduje coś, czego niełatwo się domyślić. Na szczęście zwyciężyła druga z moich teorii, co nie było dla mnie takie oczywiste. Moglibyście powiedzieć: w końcu to pani Lingas–Łoniewska. Jednak warto mieć na uwadze, że „Zakręty losu” to pierwsza część trylogii o braciach Borowskich, wydana w 2012 roku. Wtedy jeszcze warsztat autorki nie był tak dopracowany, jak teraz. Przekonałam się jednak o tym, że okazał się wystarczająco dobry, by książka mogła naprawdę usatysfakcjonować.

PODSUMOWANIE:
„Zakręty losu” to książka o niebanalnej miłości, młodzieńczej, szczerej, a jednak wystawionej na niełatwe próby. O uczuciu dojrzałym, namiętnym, pełnym pasji i komplikacji. W tle tej miłosnej przygody głównych bohaterów tlą się rozmaite problemy, które spotykają wielu ludzi każdego dnia. Uzależnienie, śmierć rodzica, narkotyki czy próba reanimacji utraconego szczęścia. To jednak nic, ponieważ w całą fabułę został sprytnie wpleciony wątek kryminalny. I to w jego klimacie kończy się pierwszy tom trylogii, nie pozostawiając wyboru i zmuszając do tego, by sięgnąć po kolejną część.

Dzięki tej książce przekonałam się o tym, że przez Agnieszka Lingas–Łoniewska błyszczała już od dawna, częstując czytelników smacznym kawałkiem literatury. Ja odkryłam ją dwa lata temu, więc mam co nadrabiać, a jej starsze książki okazują się niemniej ciekawe, niż te pochodzące z nowego dorobku. Polecam wielbicielom pióra tej autorki, fanom kryminalno-miłosnych historii oraz adoratorkom hipnotyzujących i czarujących bohaterów. Z przyjemnością sięgnę po kolejny tom i liczę na to, że okaże się równie dobry.

moja ocena: 7+/10
wydawnictwo: Novae Res
ilość stron: 342
rok wydania: 2012
tom 1 – cykl „Zakręty losu”

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.
Fanpage wydawnictwa - KLIK.
 Znalezione obrazy dla zapytania novae res

11 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, ponieważ zabieram się za poznanie twórczości autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo tego, że ten cykl nie do końca mnie zainteresował, to podobnie jak Ty mam zamiar poznać bliżej twórczość tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem na tak! Tytuł sobie zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie czytam i czytam i... tak niby coś ciekawi mnie w tej historii, a z drugiej strony nie wiem, czy spodobałby mi się ten zabieg przesunięcia do przyszłości. Może kiedyś sięgnę. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy tom baaaardzo przypadł mi do gustu. Od razu wypożyczyłam w bibliotece drugą część, ale leżała na półce i leżała, aż w końcu musiałam ją zdać. Na pewno zechcę niebawem poznać kontynuację, chociaż jakoś ciężko mi się do niej przybrać. Nie wiem dlaczego, bo naprawdę bardzo podobały mi się "Zakręty losu".

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie poznałabym pióro tej autorki. Coraz bardziej daję szansę naszym polskim autorom i się nie zawodzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja przeczytałam dwie pierwsze części tego cyklu. Trzecie część Historia Lukasa jakoś mnie nie zachęciła i odpuściłam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz częściej spotykamy książki polskich autorów, strasznie się z tego powodu ciesze. Hmm, ciekawe.. Musiałabym przeczytać 😄

    OdpowiedzUsuń
  9. Ukazują się kolejne książki autorki, ale nie miałam jeszcze okazji ich czytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może kiedyś nadrobię zaległości, nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Autorka od dawna już świeci triumfy w literackim świecie a ja jej nie znam :(

    OdpowiedzUsuń