wtorek, 6 września 2016

"Gałęziste" - Artur Urbanowicz. Miejsce, w którym ucieleśnia się zło.


Ciemny, nieznany las, nocne koszmary i szmery, które budzą wewnętrzny niepokój. Ludowe wierzenia, sprowadzające na manowce postaci i zło, które czyha i czeka, by móc zaatakować. Brzmi tajemniczo i nieco groźnie więc już chyba domyślacie się, jaki gatunek powieści mam Wam dzisiaj do zaoferowania. Jestem właśnie świeżo po przygodzie z debiutem Artura Urbanowicza, po thrillerze noszącym zagadkowy tytuł „Gałęziste”. Czy macie ochotę zmierzyć się z własnym strachem? Lubicie się bać? Zatem zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
To miał być wyjątkowy wyjazd, wspólny wypad ratujący kulejący związek Karoliny i Tomasza. Cudowne uroki Suwalszczyzny miały ich scalić, lecz chociaż kompletnie nic nie idzie zgodnie z planem, jedno się sprawdza – ta podróż z pewnością jest wyjątkowa, taka, podczas której może zdarzyć się wszystko.

Po wstępnych komplikacjach związanych z zakwaterowaniem się, młodzi turyści w końcu docierają do niewielkiej miejscowości położonej nieopodal lasu. Można by powiedzieć, że dobrze trafili. Młoda, życzliwa gospodyni, otaczająca ich przyroda i przystępny pokój. Niestety to tylko pozory, a Karolina i Tomasz szybko się o tym przekonują. Dręczące sny, trzaski towarzyszące im podczas spacerów leśnych czy nieustanne wrażenie czyjeś obecności to dopiero początek. To, co ich czeka, jest bowiem o wiele bardziej przerażające. Czy uświadomią sobie na czas, w jak wielkim zagrożeniu się znajdują? Wcale nie będzie tak łatwo, ponieważ miejsce, w którym przebywają, tak łatwo nie odpuszcza…

ANALIZA:
 Główni bohaterowie powieści to młodzi ludzie, którzy po wielu spędzonych wspólnie chwilach zaplątali nić porozumienia, dotąd mocno ich wiążącą. Tomasz jest porywczym, dumnym, łatwo popadającym w gniew cukrzykiem. Niepotrafiący przyznać się do własnych słabości mężczyzna miewa zmienne nastroje, a jako ateista jeszcze bardziej oddala się od Karoliny, która stanowi jego całkowite przeciwieństwo. Praktykująca katoliczka, ratująca go z licznych opresji i trzeźwo myśląca dziewczyna ma konserwatywne podejście do seksu. Jest uczynna, wierzy w ludzkie dobro i pragnie szczęścia, którego wizja u boku ukochanego partnera wydaje się ostatnio tak nikła. Autor książki poświęcił kreacji głównych bohaterów szczególną uwagę. Skrupulatnie tworząc tak różniące się osobowości nie zapomniał o tym, by w parze za zachowaniem i poglądami szły także dialogi oraz sposób wysławiania się. W tej kwestii wszystko wydaje się logiczne i spójne. Mam wrażenie, że Tomasza i Karolinę poznałam jak własną kieszeń.

Akcja powieści rozgrywana jest w okolicach malowniczych Suwałk (nie Suwałek – po tej lekturze na pewno już zapamiętam). Ciemny, gęsty lat, dziwnie zachowujący się mieszkańcy, stary cmentarz i ludowe wierzenia. Pozornie mało oryginalny motyw, bo ileż to na rynku wydawniczym mamy thrillerów złożonych z takich elementów. Być może w tym temacie zostało powiedziane już wszystko, a jednak takie wątki za każdym razem wywołują gęsią skórkę, pod warunkiem, że zostają dobrze zobrazowane, zaś fabuła książki – szczegółowo zaplanowana. Tutaj z pewnością tak jest.

Barwne opisy, których ilość może nieco zniechęcić wielbicieli niekończących się dialogów, jak dla mnie okazały się rzeczą niezbędną, wręcz konieczną dla zbudowania odpowiedniej atmosfery. Naprawdę przechodziły mnie dreszcze, zwłaszcza nocą, kiedy pochłaniałam kolejne strony siedząc sama w pokoju. Na jakiś czas dałam sobie spokój z powieściami grozy i dobrze. Bo teraz, po długiej przerwie, miałam podwójne emocje i wycisnęłam z tej książki tyle, ile się dało. A potencjał i talent autora pozwalają popłynąć wyobraźni naprawdę daleko.  

Język powieści jest prosty, ale nie trywialny. Pojawiają się wulgaryzmy czy potoczne słownictwo, co dla mnie ma swój urok i klimat. Bohaterami tej książki są młodzi, współcześni ludzie, więc nie można się tutaj spodziewać kwiecistej mowy. Być może chwilami przejawia się brak warsztatu autora, niemniej jednak nie wpływa to na wiarygodność postaci i nie zniechęca. Dotarłam więc do finału usatysfakcjonowana. A finał naprawdę mnie zaskoczył i za to kolejne brawa kierowane w stronę pana Artura.

PODSUMOWANIE:
Udany debiut, dobrze rozpracowana, chociaż nie do końca oryginalna historia, wyraziści bohaterowie i zaskakujący finał, który w tym gatunku literackim okazuje się elementem decydującym o tym, czy książka jest warta uwagi, czy też nie. W tym wypadku jak najbardziej polecam. Można poczuć przechodzące ciało dreszcze, można wtopić się klimat panującej grozy i można się zaangażować. Jestem bardzo ciekawa kolejnych poczynań autora, bo widać, że obrał dobry kierunek i niech dalej nim podąża.

moja ocena: 7-/10
wydawnictwo: Novae Res
ilość stron: 462
rok wydania: 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Autorowi.

9 komentarzy:

  1. Jutro się za nią zabieram. Mam nadzieję, że przyprawi mnie o gęsią skórkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fabuła zdecydowanie przyciąga. Muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam o tej książce i mam nadzieję, że prędzej, czy później ją przeczytam. Suwałk również zapamiętam. Ostatnio czytałam książkę, w której autorka napominała, że nie można pisać do ludzi: Witaj. Witać to można się twarzą w twarz :):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę bardzo dobrze czytało mi się tę książkę, wciągnęła mnie i to bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten debiut zbiera pozytywne opinie. Ciekawi mnie ten kontrast między bohaterami i to, jak funkcjonował ich związek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam thrillery, a jeszcze takie, w których autor nie oszczędza na opisach. Chętnie rozejrzę się za tą książką.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam już tak różne recenzje, że sama nabrałam ochoty, aby przeczytać tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda że polski autor bo od razu mnie odrzuca mimo że historia wydaje się ciekawa, lubię czytać o młodych osobach

    Blog o książkach-nowy post

    OdpowiedzUsuń