poniedziałek, 12 września 2016

"Dziewczyny" - Emma Cline. PRZEDPREMIEROWO. W świecie, gdzie zło nosi magiczną maskę.


„Pragnęłam tego – pozbawionej źródła i brzmienia fali biegnącej ode mnie do Russella. Do Suzanne, do nich wszystkich. Pragnęłam tego świata bez końca.”

Czy słyszeliście kiedyś o Charlesie Mansonie, człowieku który stanął na czele amerykańskiej sekty i przekonywał jej członków o  konieczności wzniecenia rewolucji połączonej z rzezią innych? Czy interesują Was historie o przestępcach posiadających niezwykłą umiejętność manipulowania społeczeństwem do tego stopnia, że ludzie są w stanie wykonać każde zlecone zadanie? W takim razie czytajcie dalej, bo „Dziewczyny”, czyli powieść Emmy Cline, to inspirowana życiem Mansona książka, której progi przenoszą w niecodzienny świat, jakże uzależniający, egzotyczny i tajemniczy. Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY:
Lata 60. XX wieku. Kiedy samotna i odrzucona Evie Boyd zauważa w parku grupę niecodziennie zachowujących się dziewczyn czuje, jak budzi się w niej pragnienie przynależności i podziw dla nieskrępowanej regułami wolności. Przyglądając się im nie ma jednak pojęcia o tym, że już wkrótce wkroczy w progi społeczeństwa, dla którego będzie w stanie wiele poświęcić.

Przyciągana energią nieprzewidywalności i oryginalności napotkanych dziewcząt nawiązuje z nimi znajomość, a podążając za czynami pasjonującej Suzanne odcina się od dawnego życia odnajdując pozorne szczęście o boku nowych, tajemniczych przyjaciół. Zahipnotyzowana zachowaniem charyzmatycznego lidera – Russella, wsiąka w świat obłędu, w którym każdy kolejny krok może zakończyć się katastrofą.

ANALIZA:
Główną bohaterką powieści jest nastoletnia Evie, wrażliwa dziewczyna, dla której brak miłości i akceptacji mógł zakończyć się tragedią. Osamotniona, odrzucona przez tych najbliższych, postanawia poszukać szczęścia tam, gdzie zło nosi piękną maskę utkaną z błyszczących diamentów pozornej radości. Poznając nowe środowisko, nieskrępowana sztywnymi zasadami, jako podatny materiał zaczyna godzić się na rzeczy, które zdecydowanie zaczynają zmierzać w niewłaściwym kierunku. W końcu dostrzeżona, mająca poczucie przynależności, może spaść na samo dno. Czy zdarzy się coś, co ją uratuje?

Pierwszoosobowa narracja, która przypomina żywą, niepomijającą szczegółów relację, zabiera czytelnika w świat tak enigmatyczny, że nawet bliski kontakt z istotnymi postaciami drugoplanowymi nie pozwala do końca rozgryźć ich osobowości. Jest nietuzinkowa i nieustannie podziwiana przez Evie Suzanne, jest pojawiający się nagle i zostawiający spory ślad Mitch czy też charyzmatyczny przywódca Russell. Jako że narratorka przytacza rozliczne sytuacje z udziałem tych ludzi, widziane jej oczyma, nie wszystko wydaje się tutaj wyraźnie czarne czy białe, a każda kolejna strona zasiewa coraz większe ziarno niepewności, dając poczucie niewyobrażalnego zła, skąpanego w niewytłumaczalnie przyciągającej magii.

Rzeczywistość bogata w kłamstwa i kradzieże. Świat, w którym upodlenie wzrasta do rangi pożądanego stanu. Jedność, w której funkcjonujący jako grupa ludzie podążają z zamkniętymi oczami za swoim liderem, będąc w stanie rzucić się w przepaść usłyszawszy tylko jego komendę. Środowisko naznaczone brudnym seksem, chorą wyobraźnią i prowadzącą do upadku ideologią. Właśnie tutaj zawitała Evie i teraz zaprasza tam także Was.

Emma Cline stworzyła ponoć najbardziej oczekiwaną książkę 2016 roku. Powieść rzeczywiście ma swój klimat oraz bohaterów wyjętych jakby rodem z toksycznego, uzależniającego, odciętego od reszty społeczeństwa świata. Warto jednak sięgać po nią z odpowiednim nastawieniem, nie oczekując co rusz galopujących wydarzeń i zrywów akcji. Ta raczej toczy się wolno, często robiąc przestoje mające na uwadze wywyższenie myśli i emocji głównej bohaterki. Jeżeli liczycie na szokujące wrażenia, niekończące się rytuały czy zatrważające momenty – nie tędy droga. A jednak może zdziwić Was fakt, w jak pozornie łagodnym otoczeniu mogą dziać się rzeczy przerażające.

Co nieczęsto mi się zdarza, w tym wypadku muszę wspomnieć o niewygodnym dla mnie stylu, jakim autorka się posłużyła. Gdyby nie przeskoki czasowe i zmiana miejsc akcji, całość byłaby mniej chaotyczna, a co za tym idzie, bardziej klarowna i zrozumiała. Zamiast tracić czas na poszukiwania kolejnego punktu zaczepienia, wolałabym poświęcić maksymalną uwagę następującym po siebie wydarzeniom. Nie jest tragicznie, ale Emma Cline mogła rozplanować to inaczej – przynajmniej jak dla mnie.

PODSUMOWANIE:
Książka z pewnością nie zapisze się do grona moich ulubionych, za to z pewnością do grupy tych, o których długo się pamięta. Dlaczego? Bo ma w sobie to coś, główną bohaterkę, której kreacja daje do myślenia i staje się świetnym materiałem do przedyskutowania. „Dziewczyny” to nie jest łatwa, relaksująca książka. Warto czytać ją w skupieniu i warto przeczytać. Chociażby ze względu na to, że chociaż jej fabuła jest literacką fikcją, podobne wydarzenia naprawdę miały i być może nadal mają miejsce. Nie polecam wszystkim. Rekomenduję zaś bezsprzecznie tym, którzy interesują się tematem sekt i chcieliby na chwilę, z bezpiecznej odległości, przyjrzeć się ich funkcjonowaniu. Jedna z nich na jakiś czas stanie się Waszym domem. Zobaczycie, jak łatwo można się uzależnić.

moja ocena: 6/10
wydawnictwo: Sonia Draga
ilość stron: 360
data wydania: 28 września 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga.
 Znalezione obrazy dla zapytania sonia draga

1 komentarz:

  1. Temat sekt kiedyś bardzo mnie interesował, wiele na ich temat czytałam, nie wykluczam, że sięgnę po książkę. :)

    OdpowiedzUsuń