czwartek, 19 maja 2016

"Śmierć frajerom. Złota maska" - Grzegorz Kalinowski


Brawurowym Heńkiem Wcisło autor książki „Śmierć frajerom” podbił serca wielu oszołomionych czytelników. W końcu łotrzykowskich powieści, i to jeszcze tych doskonałych gatunkowo, nie spotyka się na każdym kroku. Grzegorz Kalinowski, fundując potężną paletę wydarzeń i wrażeń, prowadząc po polach bitw i uliczkami Warszawy zabrał nas w progi skrywanego oblicza historii naszego kraju. Odsłonił kotarę i wpuścił nas za kulisy, do świata tych, którzy pisali dzieje Polski. Tym razem wychodzi naprzeciw z kontynuacją. „Śmierć frajerom. Złota maska” to kolejna część cyklu o losie niezwykłego chłopaka - Heńka. Jesteście ciekawi, co tam u niego słychać i czy warto sięgać po drugi tom?

Heniek Wcisło budzi się w szpitalu. Ledwo uszedł z życiem, co jednak nie udało się jego matce. Ukochana rodzicielka została zamordowana, toteż chłopak wie, że zajmie w rodzinie nową, istotną rolę. Musi się ustatkować i opracować sposób na dobrą przyszłość, nieskalaną nielegalnymi wyskokami czy ryzykownymi akcjami. Znajdując dziewczynę, którą zaczyna darzyć uczuciem, ma nadzieję, że wszystko pomyślnie się ułoży. A jednak w jego żyłach wciąż płynie ta sama, porywista krew i pewnego dnia Heniek przekona się, że z pewnością spokój nie jest mu pisany.

Międzywojenna Warszawa, zakopiańskie Krupówki, bolszewicy i rodzący się od podstaw przewrót majowy. Salony, na których można spotkać największe szychy, ale i kluby, w których stołuje się miastowa hołota. Niebezpieczeństwo, ryzyko, uczucie, ale i sekret. Komu zależy na klęsce Heńka i kim będzie dla niego peruwiańska znajoma? 

Grzegorz Kalinowski zabiera nas do Warszawy lat 20. Przyglądamy się z bliska ludziom tamtych czasów, a jest okazja potowarzyszyć tym najprostszym, ale i wybitnym. Dotykamy momentów zwątpienia, determinacji i woli walki. Łapiemy chwile, w których właśnie rodzą się różnorakie spiski. Bierzemy udział w wydarzeniu, w którym fikcja łączy się z historią i widząc wszystko od tej niecodziennej strony uświadamiamy sobie to, jak przewrotne, ciekawe i bogate w niesamowitych bohaterów okazują się dzieje naszego kraju. Jednak nie do samej stolicy ograniczył się autor z rozgrywaną akcją. Jest i Zakopane i chociażby Gdynia. Można więc sobie pozwiedzać.

Główny bohater, znany z pierwszej części jako chłopak rządny przygód i dzielnie brnący do przodu, dojrzewa i szuka zasłużonego spokoju. Czuje, że najwyraźniej zakochał się w pięknej Leokadii, chociaż ma wrażenie, że nie do końca pasuje do jej rodziny. Nie wie jednak jeszcze, że tuż za nim, niczym jego cień podąża pewien śledczy – Karol Denhel, któremu bardzo zależy na tym, by Heńkowi podwinęła się noga. Co z tego wyniknie? Jedno Wam zdradzę, że Wcisło zafunduje niemniej wrażeń, aniżeli w pierwszej części.


Kolejny raz mamy do czynienia z mieszanką bohaterów fikcyjnych oraz tych wyjętych rodem z kart historii. Grzegorz Kalinowski zapewnić Wam może spotkanie z samym Piłsudskim czy Hellerem. Reflektujecie? Niemniej jednak pojawił się dodatkowy element, jeżeli chodzi o sposób przekazu treści. Jest narrator trzecioosobowy, aczkolwiek jego opowieść od czasu do czasu milknie ustępując miejsca zapiskom Leokadii czy notatkom z pamiętnika Stefci Wcisło – siostry Heńka.

„Śmierć frajerom. Złota maska” to książka, w której czynności prozaiczne łączą się z wydarzeniami pierwszorzędnymi. Sporo tutaj wątków, a jedna akcja goni drugą tak, że chwilami trudno nadążyć. Przez moment odczuwałam wręcz lekki dyskomfort, bo mój dysk twardy pamięci okazał się przeładowany. Nie byłam pewna co do tego, czy te wszystkie elementy znajdą jakiś wspólny punkt. A jednak ostatecznie wszystko złączyło się w spójną, satysfakcjonującą całość. 

Autor książki pisze językiem zrozumiałym, niemniej jednak dostosowanym do potrzeb danej sytuacji. Są nieliczne wyrażenia w języku niemieckim, ale i mowa charakterystyczna dla poszczególnych regionów czy warstw społecznych. Grzegorz Kalinowski często dekoruje treść  szczegółami, skupiając się nawet na tych pozornie błahych elementach, które jednak mają znaczenie dla poprawnej kreacji pełnego obrazu w głowie czytelnika.

Drugi tom cyklu o niezwykłych i emocjonujących losach Heńka Wcisło to gratka dla koneserów powieści z mocnym akcentem historycznym. Nie przerażajcie się jednak tym, że tak wiele autentycznych wydarzeń gości na kartach tej książki, bo wszystkie zostały przedstawione w taki sposób, by czytelnik mógł jak najlepiej się bawić. Jeżeli macie ochotę zanurzyć się w przeszłości i wziąć udział w wydarzeniach zmieniających bieg czasu, polecam. I potwierdzam słowa Juliusza Machulskiego – takiej łotrzykowskiej powieści jeszcze nie było.

moja ocena: 5-/6
wydawnictwo: Muza SA
ilość stron: 540
data wydania: listopad 2015
TOM I: klik

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza SA.
 

8 komentarzy:

  1. Wierzę, że powieść jest warta uwagi, ale to zupełnie nie mój klimat, więc odpuszczę ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm...jestem zaciekawiona, Warszawa lat 20. Mieszanka. Warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozejrzę się za pierwszym tomem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie, chociaż osobiście wolę powieści osadzone we współczesnych realiach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam pierwszego tomu, ale Twoja recenzja brzmi bardzo zachęcająco. Zastanawiałam się skąd kojarzę tytuł i już wiem! Tak się nazywa jedna z książek Mario Puzo, ponoć całkiem niezła, choc obecnie pojawia się pod innym tytułem.

    Pozdrawiam, Paulina z okonakulture.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie słyszałam o tym autorze i serii, ale zapowiada się ciekawie i jeśli tylko będę miała okazję, to po nią sięgnę. I chociaż do tej pory unikałam wątków historycznych w powieściach, tak tutaj zrobię wyjątek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie pozycja interesująca, ale wpierw trzeba poszukac pierwszego tomu.

    OdpowiedzUsuń