piątek, 7 listopada 2014

"Miniaturzystka" - Jessie Burton



 

Każdy z nas ma jakieś tajemnice. Mniejsze lub większe żerują na ludzkim ciele niczym pasożyty. Starannie chowane nie mają prawa wyjść na jaw, bo niejednemu zbrukałyby długo wypracowywane imię. Ich moc może mieć jednak potężny zasięg rażenia. Stąd dla ich chronienia ludzie są czasami w stanie poświęcić naprawdę wiele. Czy jednak okraszone sekretami, zawiłe życie to przywara dzisiejszych czasów? Oczywiście, że nie. Znakomita autorka, Jessie Burton, w swojej powieści „Miniaturzystka” przenosi nas w świat XVII-wiecznej przeszłości, pełnej tajemnic i niewytłumaczalnych wydarzeń.

Amsterdam. Osiemnastoletnia Petronella Oortman przybywa do domu swojego męża, którego nie widziała od dnia zawarcia małżeństwa. Dzierżąc ze sobą rzeczy potrzebne do przeprowadzki, długo nie zostaje wpuszczona do środka. Po pewnym czasie wita ją Marin, siostra jej męża, która obwieszcza, że Johannesa nie ma w domu, ponieważ wyruszył w kolejną służbową podróż. Młoda Nella zostaje przyjęta bardzo oschle. Otrzymując własny pokój, kontaktuje się z nią głównie służba. Wkrótce przyjeżdża jej mąż. Przywitawszy ją niezbyt wylewnie sprawia, że dziewczyna odczuwa coraz większą samotność. Niedługo potem otrzymuje jednak od Johanessa niezwykły podarunek – drewnianą, kosztowną komodę, w której, po odsłonięciu kotar, ukazuje się widok imitacji domku. Petronella nie do końca rozumie pomysł męża, aczkolwiek ten tłumaczy jej, że odtąd będzie miała zajęcie polegające na wyposażaniu owego podarunku. Zachęcona do działania dziewczyna pisze list do miniaturzysty, u którego zamawia trzy pierwsze elementy służące do uzupełnienia wnętrza. Paczka z maleńkimi przedmiotami  wkrótce do niej dociera, ale oprócz owych zamówionych rzeczy pojawiają się także dodatkowe, które dotyczą jej życia oraz u losu pozostałych mieszkańców domu. Nella zdaje sobie sprawę z tego, że musi być śledzona. Nie ma jednak pojęcia o tym, jak wiele na jej temat wie nieznany rzemieślnik i jak potężne tajemnice kryją ściany kamienicy, w której dziewczynie przyszło zamieszkać.

„Miniaturzystka” to niesamowita i całkowicie wciągająca powieść, której sprytnie utkana akcja zaskakuje na każdym kroku. Czytelnik do samego końca nie może być pewnym tego, jak zakończą  się losy poszczególnych bohaterów, zaś każdy z nich posiada wyraźnie zarysowany charakter. Nella – początkowo wystraszona i niepewna, z czasem przechodzi wewnętrzną przemianę. Uczy ją tego życie. Johaness – tajemniczy, nieokazujący uczuć żonie, aczkolwiek hojny i nie traktujący jej źle. Marin – oschła, lekceważąca postać Petronelli, silna charakterem i na koniec służba - która pomimo swojego statusu społecznego, ma sporo do powiedzenia. Każda z tych postaci ma coś do ukrycia i każda na swój sposób potrafi czymś zaskoczyć. Autorka powieści idealnie odwzorowała klimat XVII-wiecznego Amsterdamu. Słowa przesiąknięte wonią przeszłości przenoszą czytelnika o kilkaset lat wstecz. Magia zapachu skropionego gałką muszkatołową, kardamonem, solą i smakiem cukru uderza w zmysły, a w głowie powstaje obraz pachnących lecz przesiąkniętych kłamstwem ulic.

„Miniaturzystka” to powieść, w której autorka nie zapełniała kartek zbędnymi słowami. Tutaj pomimo licznych stron czyta się szybko, a tempo zbliżania się do tylnej części okładki wydaje się niesamowite. Jedyną niewygodną i niepochwalaną rzeczą jest to, że ciężko odstawić tę książkę na półkę, bo zżerająca ciekawość skupiająca się nad tym, co będzie dalej, wydaje się silniejsza. Dzieje przedstawionych bohaterów są zawiłe i naprawdę ciężko przewidzieć to, jak potoczy się ich dalsze życie. Pod koniec nasuwa się jednak jeden wniosek, głoszący iż „Każdy jest kowalem własnego losu”.

Styl, jakim posłużyła się autorka, oddaje klimat zamierzchłych czasów, a jednak zarazem nie wprawia czytelnika w zakłopotanie związane z niezrozumieniem tekstu. Zachowano bowiem balans pomiędzy językiem współczesnym, a mową charakterystyczną dla XVII wieku. Takowy zaś jest niezbędny do prawidłowego odbioru całej treści. W trakcie czytania można natknąć się na wiele interesujących i wartych przemyślenia powiedzeń. „Każda kobieta architektem własnego losu” czy też „Rzepa nie wyrośnie dobrze na tulipanowym zagonie” to jedne z wielu haseł, z którymi musiała się zmierzyć główna bohaterka, ale skłaniają one do myślenia także samego czytelnika.

Jessie Burton wyposażyła tę książkę we wszystko, co niezbędne, aby przyznać jej maksymalną ilość punktów. Pojawia się genialny pomysł na akcję, ciekawe osobowości, liczne wątki, niezapominany klimat oraz aura magicznej tajemniczości. Czy chcecie poznać dalsze losy głównej bohaterki? Czy nie chcecie się dowiedzieć tego, kim jest tytułowa miniaturzystka? Jak wiele tajemnic kryje się za drzwiami starej kamienicy i kim jest pojawiająca się i znikająca kobieta o przeszywającym i pełnym zagadek wzroku? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tej niesamowitej powieści, którą z czystym sumieniem mogę zarekomendować.

Książkę polecam każdemu kto lubi zagłębiać się w świecie nierozwikłanych sekretów. To prawdziwa gratka dla tych, którzy kochają pachnące przeszłością klimaty skroplone niepewnością jutra. Tutaj nic nie jest pewnym, bo ludzkie życie bywa naprawdę zaskakujące.

„Wszyscy przez lata tkwimy w niewidzialnych klatkach, których pręty zrobione są ze zbrodniczej obłudy”.

Moja ocena – 5/5

Tłumaczenie: Anna Sak
Tytuł oryginału: The Miniaturist
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 6 listopada 2014
ISBN: 9788308054284
Liczba stron: 464

Domek dla lalek Petronelli Oortman (http://muzealnictwo.com/2013/02/domki-dla-lalek-z-rijksmuseum-w-amsterdamie/)



 Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

1 komentarz:

  1. Chciałabym przeczytać. :) Najbardziej przyciągają mnie sekrety i tajemnice, ale też i to, że akcja powieści dzieje się w przeszłości. Bardzo lubię takie książki. :)

    OdpowiedzUsuń