czwartek, 18 stycznia 2018

"Ostatnie srebrniki" - Tadeusz Biedzki.
Najsłynniejsze monety świata i morderstwo w Barcelonie.


„ […] przypomina sobie niezwykłe losy dwóch spośród najsłynniejszych monet świata. I oto ich droga przez dwa tysiąclecia,  kiedy już wydawała się zakończona, dwadzieścia godzin temu skręciła w jakąś bocznicę, która nie wiadomo dokąd i na jak długo je zaprowadzi, a może zagubi na lata albo i na zawsze.”

Czy autor literatury podróżniczej, zwykle zapraszający czytelnika na relację z odległych zakątków świata, może stworzyć dobrą powieść kryminalną? Co wyniknie z eksperymentu ulokowania samego siebie w sercu wartkiej akcji sensacji? I jak można połączyć czasy Chrystusa z wydarzeniami współczesności? Dziś chciałam zaprosić Was na recenzję nowej książki Tadeusza Biedzkiego, podróżnika i twórcy takich publikacji jak „W piekle eboli” czy „Sen pod baobabem”. Przed Wami kilka zdań na temat powieści „Ostatnie srebrniki”.
 
ZARYS FABUŁY
Tadeusz i Wanda nie mają pojęcia o tym, że już wkrótce ich życie znacznie nabierze tempa. Otóż nie tylko stają się właścicielami starej szkatułki, która z pewnością nie okaże się zwyczajnym elementem wyposażenia domu, ale także przyjmują rolę świadków makabrycznego morderstwa dokonanego w barcelońskim kościele. Co dziwne, tajonego przez tamtejsze policyjne służby. Co z tymi wydarzeniami ma wspólnego Zakon Judasza i Piłata? I jaki wpływ na to wszystko mają dzieje z początków naszej ery? Rozpoczyna się prywatne śledztwo i wyścig z czasem. Może być niebezpiecznie.

PIĘKNA BARCELONA
Wdzięczna Barcelona zyskała uznanie nie tylko pośród zagranicznych pisarzy, ale jak widać, także i naszych rodzimych autorów. Tadeusz Biedzki zabiera czytelnika w podróż po zakątkach katalońskiego miasta nie ograniczając się wyłącznie do słynnej Sagrada Familia. Traficie tutaj w progi kościoła św. Anny czy katedry św. Eulalii, choć miejcie na uwadze to, że autor raczej nie przywiązuje zbytniej uwagi do opisów otoczenia. By w pełni wykreować sobie tło, trzeba mocniej ruszyć wyobraźnią.

WARTKA AKCJA, ALE…
Akcja powieści nie zasypia. Autor częstuje intrygującymi pomysłami, które przy jednoczesnym zbagatelizowaniu umiarkowanie etapowego rozwoju sytuacji, balansują na granicy wiarygodności. Nie nudziłam się pochłaniając książkę do końca, co trwało krótko ze względu na niewielką objętość publikacji. Trochę jednak kręciłam nosem przyglądając się kolejnym sensacjom, którym przydałoby się nadać bardziej wyrazistego kształtu. Pozazdrościć kreatywności autorowi można, choć nad stylem dopieszczającym całość musiałby jeszcze nieco popracować.

KWESTIA HISTORYCZNA
W towarzystwie tej lektury przenosimy się na przemian w lata 2016-2017, a czasy rzymskich cesarzy. Sprawnie łączy Tadeusz Biedzki przeszłość z teraźniejszością i choć na początku miałam obawy dotyczące przykucia zbyt wielkiej uwagi do detali dziejów z przeszłości, szybko minęły. Tutaj skupianie się wyłącznie na ważnych konkretach wyszło autorowi na dobre. Czym są stare, przynoszące nieszczęście monety? Dlaczego Piłat popełnił samobójstwo? Co się przydarzyło papieżowi Formozusowi?

KIM SĄ BOHATEROWIE?
Nie obyło się bez eksperymentu w przypadku głównych bohaterów, a są nimi… autor i jego żona. Czy to poświęcenie? A może egoizm? Nie rozpatrywałabym intencji autora, który według mnie utorował sobie drogę do wspaniałej przygody i podczas pisania pewnie nieźle się bawił. Trudno więc oceniać mi postaci pod względem osobowości i charakterów, bo nie tak łatwo dopatrzyć się tutaj jakichś cech poza dociekliwością i odwagą ich oboje. Nie przywiązał Tadeusz Biedzki uwagi do kreacji bohaterów, a jednocześnie uniknął ich papierowości, bo przecież pożyczył im twarze i głęboko wierzę w to, że odwaga podróżnika w podobnej, sensacyjnej zagadce pozwoliłaby mu na takie książkowe zachowanie także w rzeczywistości.

PODSUMOWANIE
Intrygująca przygoda z pomysłami, jak głosi okładka, faktycznie podążającymi ścieżkami obieranymi przez Dana Browna. Wartka akcja, „żywi” bohaterowie, ale wszystko wymaga jeszcze doszlifowania - nie pod względem jakości informacji, ale jej przekazu. W rezultacie książkę czyta się szybko, z zainteresowaniem, ale i jednoczesnym powątpiewaniem w autentyczność wydarzeń, której u wspomnianego zagranicznego „kolegi po fachu” się nie dopatrzyłam. „Ostatnie srebrniki” to lektura wartościowa, ale nie obowiązkowa. Czy będziecie z niej usatysfakcjonowani? Wszystko zależy od oczekiwań.

wydawnictwo: Bernardinum
kategoria: kryminał, literatura przygodowa
ilość stron: 221
data wydania: październik 2017


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum. 

 

10 komentarzy:

  1. Przyznam, że chętnie bym się z nią zapoznała, oprawa graficzna działa na moją wyobraźnię, dotyka ulubionych klimatów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem, że lubisz takie klimaty :) Książka jest ciekawa, choć ma swoje wady. Ale ma szanse Ci się spodobać.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Książka jest interesująca, a autor wykazał się pomysłowością. Trochę jeszcze musi popracować nad stylem.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, to nie Twoje klimaty :) Ale już niedługo zabieram się za takie powieści, które mogą przypaść Ci do gustu.

      Usuń
  4. Lubie takie powieści, tutaj chyba potencjał nie został wykorzystany. Dam jednak szansę i jeśli wpadnie mi w ręce to przeczytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma swoje niedoskonałości. Może wynika to z faktu, że autor zazwyczaj pisał podróżnicze relacje i trochę trudno było mu odnaleźć się w nowej dla niego dziedzinie literatury. Ale same pomysły na rozegraną akcję wydały mi się naprawdę atrakcyjne.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Autor pomysły ma rewelacyjne :) Tylko jeszcze musiałby trochę popracować nad stylem. Książka jest jednak ciekawa.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...