poniedziałek, 16 listopada 2015

"Portret Doriana Graya" - Oscar Wilde



„Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej.”

W 1890 roku czytelnicy francuskiego magazynu „Lippincott's Monthly Magazine” przeżyli prawdziwy szok, a krytycy nie kryli oburzenia, kiedy to na łamach miesięcznika pojawiła się pierwsza wersja niebywale kontrowersyjnej książki Oscara Wilde’a. „Portret Doriana Graya”, poruszający tematy dotąd uważane za tabu, musiał zostać okrojony. By powieść mogła pójść dalej w świat, autor zmuszony był usunąć niektóre z fragmentów. A jednak skandal, jaki wywołał, chociaż nic na to nie wskazywało, wyraźnie mu służył, bo po jego dzieło, nieśmiertelne i ponadczasowe, do dziś chętnie sięgają rzesze zaciekawionych czytelników. Chociaż w dobie współczesnej cywilizacji, swobody wypowiedzi, braku cenzury oraz prawa do wyrażania własnych poglądów, powieść nie wywołuje już fali oburzenia, wzbudza zainteresowanie czymś innym. „Portret Doriana Greya”, jako klasyka gatunku, to dzieło wyjątkowe na wiele sposobów. Zabrnijmy zatem w głąb fabuły, by nieco przybliżyć sobie treść omawianego tytułu.

Młody, piękny, nieco zakochany w sobie Dorian Gray jest uosobieniem delikatności i niewinności. Jako mężczyzna doskonały pozuje do portretu oczarowanemu jego urodą malarzowi - Bazylemu Hallwardowi. Zapatrzony w swojego modela artysta czuje, że ów człowiek jest dla niego kimś więcej, niż jednorazową inspiracją. A jednak jego starania już wkrótce schodzą na dalszy plan, bo nieświadomy następstw błahej z pozoru decyzji, postanowi przedstawić Doriana swojemu przyjacielowi – lordowi Henrykowi. Znany i mający zdolność wpływania na druga osobę lord zauważa w uroczym młodzieńcu podatny na opinie innych grunt. Przemawiając do niego i uświadamiając mu, że dzięki własnym walorom może podbić świat, wszczepia w nim nowy pogląd na otoczenie. Na jednym spotkaniu nie zakończy się jednak ta znajomość, bo odtąd Henryk okaże się częstym współtowarzyszem Graya. Dostrzegający teraz możliwości wynikające z urody i młodości Dorian pragnie, by jego piękno nie przeminęło, a jedynym starzejącym się elementem był wyłącznie jego wizerunek z portretu autorstwa Bazylego. Jednak życie niewinnego dotąd mężczyzny zaczyna zmierzać w zupełnie niespodziewanym kierunku. A każda z kolejnych podejmowanych decyzji może okazać się następnym etapem w dążeniu do nieuchronnej tragedii.

Tytułowym bohaterem książki jest przystojny, młody człowiek. Wywodzący się z dobrego domu, niewinny, nie mający kontaktu z grzechem, pozuje do portretu, który osiąga rozmiar naturalnej wielkości jego samego. To właśnie dzięki malarzowi poznaje lorda Henryka, człowieka mającego na niego ogromny wpływ. Na kartach powieści obserwujemy więc drogę, którą Dorian Gray podąża w kierunku autodestrukcji. Wkraczając w coraz brudniejszy świat, zatracając resztki dawnej nieskazitelności, dopuszcza się czynu, który raz na zawsze przekreśla go z listy ludzi żyjących w zgodzie z własnym sumieniem. Brak czułości, opium i śmierć staną z nim twarzą w twarz i wcielą w jego codzienność uświadamiając, że przyszłość poszczególnej jednostki to jedna wielka tajemnica, której nigdy nie da się przewidzieć.

Lord Henryk, bohater powieści niemniej istotny niż sam Dorian Gray, uczy dążenia do realizacji własnego planu na życie, do spełnienia marzeń. Czy jednak warto brnąć do wyznaczonego celu „po trupach”, nie tylko tracąc przy tym godność, ale także łamiąc zasady moralne, na których opiera się dobro naszego społeczeństwa? Wpływając na młodego człowieka, ów człowiek doprowadził do tragedii, która wstrząsa czytelnikiem pokazując szkicowany etapami obraz drogi mającej niewłaściwe zakończenie.

Niezwykle istotnym elementem książki jest też sama sztuka. Autor pozostawia wyraźny ślad własnych poglądów na jej temat. Twórczość wyzwolona, nieograniczona regułami, dająca upust emocjom, cały czas towarzyszy bohaterom, a jej zwieńczeniem jest magiczny portret Doriana Graya, który zmienia się nie tylko pod wpływem czasu, ale i czynów dokonywanych przez uwiecznionego na nim mężczyznę.

Co zatem w zamierzchłych latach tak wstrząsnęło opinią publiczną? Czy zdemoralizowana postawa niewinnego dotąd młodzieńca? Nie. Chodzi tutaj raczej o relacje, jakie łączyły go z Bazylim i lordem Henrykiem. W postawach mężczyzn niejednokrotnie można doszukać się wyraźnych oznak występującego homoseksualizmu, w czasach powstania książki – zakazanego i karalnego. Co ciekawe, życiowe perypetie głównego bohatera, kontrowersyjnego i niebanalnego, są niemniej zawiłe niż biografia Oscara Wilde’a. „Portret Doriana Graya” ma bowiem w sobie nie tylko duszę autora, ale mówi się też, że jest niejako historią jego samego. A o tym, jak malowały się losy tegoż twórcy można przeczytać w posłowiu zamieszonym w przygotowanym przez wydawnictwo Vesper wydaniu tej niezwykłej książki. To jednak nie jest jedyny dodatek przemycony na strony owej powieści. Całość bowiem została udekorowana pojawiającymi się co jakiś czas ilustracjami i zdobieniami wykonanymi przez Westona Keena.

„Kto w pięknie odnajduje sens brzydki, jest zepsutym, wcale nie będąc czarującym. To błąd.
Kto w pięknie odnajduje sens piękny, posiada kulturę. Ma przyszłość przed sobą.”

Język powieści, wysublimowany, odpowiadający zarówno epoce, w jakiej rozgrywana jest akcja jak i charakterystyczny dla pochodzących z wyższych sfer bohaterów, pozostaje jednak na każdym kroku zrozumiały. Co bezsprzecznie zasługujące na uwagę, książka jest zbiorem wielu cennych myśli, przydatnych i godnych uwagi powiedzeń czy stwierdzeń. Gdybym miała wypisać wszystkie dobre cytaty, musiałabym skopiować prawie połowę treści wykreowanej przez autora.

Podsumowując, „Portret Doriana Graya” to klasyka, ponadczasowa powieść o poszukiwaniu własnej drogi, o tym, że niezwykle trudno jest określić gdzie zaczynają się, a gdzie kończą normy moralne dotyczące każdego z nas. To książka o szeroko rozumianym pojęciu sztuki, o wizerunkach malowanych na materiale, ale i żywych  portretach ludzkich dusz. Dzieło Oscara Wilde’a to nie jest dobry pomysł na relaksujące popołudnie. Wymagająca skupienia powieść, zawierająca liczne mądrości i skłaniające do refleksji przemyślenia, by spotkać się ze zrozumieniem, potrzebuje ambicji, wyciszenia i zaangażowania. Nie ma więc mowy o jakimkolwiek zadowoleniu, jeżeli liczycie na interesującą, ale błahą lekturkę. To nie ten typ, nie ten gatunek. Zaś Dorian Gray pozostawia po sobie ślad tylko wtedy, kiedy czytelnik dopuści go do najgłębszych zakamarków własnego umysłu, wyciszając się i skupiając nad sensem każdego zdania i każdego słowa.


„Sumienie i tchórzliwość to w gruncie rzeczy jedno i to samo, Bazyli. Sumienie jest firmą spółki. Oto wszystko.”

wydawnictwo: Vesper
ilość stron: 273
przekład: Maria Feldmanowa

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper.
 

6 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa tej książki, może nadarzy się okazja, by przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o niej i miałam w planach. Myślę, że jeszcze do niej zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę na swojej liście "do przeczytania" już od dawna ale ciągle mam takie zaległości, że ciągle brakuje mi czasu...

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem gotowa na taki zawrót głowy. Jednak wolę się zrelaksować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i strasznie szybko mi przeleciała.Genialna. Zamierzam postawić ją u siebie na półce. Zastanawiające ile jest wstanie poświęcić człowiek dla młodości lub pieniędzy czy władzy. Jak się wtedy pozbywa uczuć.
    Oglądałam też film "Dorian Gray" z Benem Barnes, cudowny aktor. (Polubiłam go po roli Księcia Kaspiana w Narnii.) Polecam oglądnąć :)
    Pozdrawiam
    Randaksela

    OdpowiedzUsuń