piątek, 27 listopada 2015

"Czytanie z kości" - Jakub Szamałek



Według Tadeusza Kotarbińskiego: „Przeszłość zacho­wana w pa­mięci sta­je się częścią teraźniejszości”. Stąd staramy się nie zapominać o tym, co było, niosąc ze sobą bagaż własnych doświadczeń. A jednak z biegiem czasu niektóre fakty ulegają zniekształceniu, zacierają się i zanikają. Przemijamy i my, pozornie pozostawiając po sobie niewiele, bo to, co już ujawnione, mało kogoś obchodzi, a tajemnice zaś zabieramy do grobu, gdzie mają pozostać z nami na zawsze. Upływają miesiące, lata, wieki i mogłoby się wydawać, że kolejne pokolenia, żyjąc własną codziennością, nie zmienią już przeszłości, bo cóż mogą odkryć ze zgliszczy schowanych pod ziemią? A jednak czasami jeden trafiony trop, determinacja i czyjeś zaangażowanie są w stanie doprowadzić do zaskakującego rozwiązania i do rozszyfrowania zagadki, która na pierwszy rzut oka wdawałaby się zbyt błaha, by było warto poświęcać jej swoją uwagę. Zapraszam zatem w zakątek odległej przeszłości, która po setkach lat uśpienia wychodzi naprzeciw teraźniejszości. Przed Wami „Czytanie z kości”, czyli nowa powieść Jakuba Szamałka.

Młoda doktorantka Inga Szczęsna, realizująca swoje pasje na wydziale archeologii University College of London, właśnie przygotowuje się do prezentacji naukowej, z którą wiąże naprawdę spore nadzieje. Pochłonięta starymi wykopaliskami poświęca swój czas szczególnemu przypadkowi - odnalezionemu w Tarencie grobowi tajemniczego mężczyzny. Wątpliwe zainteresowanie wykazywane przez ludzi „po fachu” nieco podcina jej skrzydła, jednakże już wkrótce okazuje się, że wytrwałość Ingi naprawdę się opłaca, bo ambitna dziewczyna wpada na ślad starożytnego morderstwa, którego tropem wiedziona dochodzi naprawdę daleko.

Rok 421 p.n.e, Veii. Nękany biedą Leochares otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Niespodziewanie zjawia się u niego bowiem Aranth, nieznany mu dotąd mężczyzna, i prosi go o odnalezienie zabójcy ojca, etruskiego króla. By sprawiedliwości stało się zadość i poszukujący prawdy syn mógł pomścić śmierć rodzica, Leochares wyrusza w skomplikowaną, ale i bardzo niebezpieczną podróż przez drogę usłaną kłamstwami i prawdą. To jednak on będzie musiał rozpoznać, które z ujawnionych faktów okażą się słuszne, a otaczający go ludzie z pewnością mu tego nie ułatwią. Czeka go prawdziwe ryzyko, gdzie jeden nieostrożny ruch może zakończyć się tragicznie.

Co łączy te dwie sprawy? Czy oddzieleni szmatem czasu bohaterowie mają ze sobą coś wspólnego? Czy ich łącznikiem stanie się prawda, morderstwo, a może sama śmierć? Czy okażą się zwycięzcami, a może stając przed wielkim wyzwaniem – przegrają?

„Czytanie z kości” to powieść sensacyjna, kryminał, który jednak nieco odbiega od schematycznych, współczesnych książek tego gatunku. W tym wypadku akcja rozgrywana jest na dwóch płaszczyznach czasowych. Trafiamy w świat starożytny, w czasy prymitywnych narzędzi, ale wcale nie trywialnych ludzi, którzy wręcz przeciwnie – obywając się bez sprzętu detektywistycznego błyszczą własną inteligencją. Jak łatwo się można domyślić, fabuła odnosząca się do czasów przed nasza erą wyzbyta jest doskonałej broni. Toteż fani krwawej jatki  mogą odczuwać mały niedosyt wyczekujących brutalnej akcji zmysłów. Jak dla mnie, jest idealnie. Bo autor zbędne opisy rozlewu krwi zastępuje sprytnym śledztwem, a bohaterowie – ci mniej i bardziej podejrzani, potrafią ukoić rządzę sensacji i dostarczyć tych wrażeń, których oczekuje się od dobrze napisanych książek. Wątek teraźniejszy, z młodą i ambitną Ingą na czele, to raczej stroniąca od kryminału część, która bardziej przypomina zminiaturyzowaną przygodę Indiana Jonesa. Główna bohaterka, rozgrzebując przeszłość, nie naraża swojego życia, zaś jedynie stawia pod znakiem zapytania dobro własnego imienia.

Autor z pewnością nieco więcej uwagi poświęcił przeszłości, która na kartach zajmuje znacznie więcej miejsca, aniżeli sytuacja współczesnej bohaterki. I chociaż uważam, że zarówno ten odległy czytelnikowi świat, jak i teraźniejszość, potrafią zainteresować, przewaga losów Leocharesa wyszła powieści na dobre. Ciekawe opisy, detale dotyczące życia w czasach starożytności – naprawdę ubóstwiam książki przesiąknięte takim klimatem - w szczególności wtedy, kiedy ich akcja jest dla mnie klarowna i wciągająca. A w tym przypadku tak właśnie było. Odmienni bohaterowie i dzielące ich epoki, a jednak jedna historia, która może połączyć obcych sobie ludzi w najmniej oczekiwanym momencie. Jakub Szamałek i jego wizja tajemniczych, starych kości całkowicie mnie przekonują i chociaż do pomysłu śledztwa Leocharesa mogłabym mieć kilka drobnych uwag, myślę, że nie warto o nich wspominać, gdyż nie rzutują one na moją opinię dotyczącą tej powieści.  

Chociaż czytelnik poznaje finał zagadki za pomocą głównych bohaterów, nie pozostaje wyłącznie biernym uczestnikiem akcji. Autor nie zawsze podaje na tacy gotowe rozwiązanie, bo pojawiające się niedopowiedzenia mają pobudzić szare komórki i skłonić czytelnika do refleksji na temat przeszłości. Książka, w moim odczuciu, jest dobrym pomysłem dla fanów kryminalnej fabuły z mocnym akcentem historii w tle i nutą ambitnej przygody. Nie ma tutaj nieustannego rozlewu krwi, więc wielbiciele brutalnej, pisanej twardą, męską ręką prozy mogą odczuwać niedosyt. Jeżeli zaś nastawiacie się raczej na śledztwo i zagadki – dostaniecie je tutaj podwójnie.

moja ocena: 4+/6
wydawnictwo: Muza SA
ilość stron: 348
data wydania: 18 listopada 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza SA.
 

4 komentarze:

  1. Czytałam jakiś czas temu i w sumie jestem zadowolona, bardzo podobała mi się akcja tocząca się w starożytności, ale wątek współczesny wydaje mi się trochę niedopracowany i potraktowany po macoszemu;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Podczas lektury książek o podobnej tematyce, raczej zawsze nastawiam się na śledztwo i ciekawą zagadkę, więc jak widzę, lektura dla mnie idealna!

    OdpowiedzUsuń
  3. fabuła wydaje się ciekawa, chociaż sama okładka jest co najmniej... niepokojąca

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie coś dla mnie! O autorze wcześniej nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń