poniedziałek, 2 listopada 2015

"Ty jesteś moje imię" - Katarzyna Zyskowska - Ignaciak


„[…] życie czasami pisze scenariusz tak niewiarygodny, że nie stworzyłby go nawet najbłyskotliwszy  autor.”

Chociaż od jego śmierci minęło już sporo czasu, on wciąż nie został zapomniany. Tkwi głęboko zakorzeniony w sercach wielu Polaków i między innymi także w moim. Mistrz słowa, geniusz wywoływania emocji, mój numer jeden wybrany z kręgu wielu poetów – Krzysztof Kamil Baczyński. Jego twórczość, spisana w tomiku poezji, nie jest mi obca, a niektóre z jego utworów znam na pamięć, gdyż czytałam je tak często, że same zostały w mojej głowie. To może dziwne, przez wielu uważane za niemodne, ale w dzisiejszych skomputeryzowanych czasach, mam w zwyczaju sięgać po poezję – w szczególności tę naznaczoną kroplą wojny. Tę, która wyszła spod pióra Baczyńskiego. Kiedy więc na ryku wydawniczym pojawiła się książka Katarzyny Zyskowskiej – Ignaciak, będąca opowieścią o miłości Krzysztofa i Basi, wiedziałam, że na pewno po nią sięgnę. Było to tylko kwestią czasu. Teraz lekturę mam już za sobą i zastanawiam się nad tym, czy decyzja o jej przeczytaniu była słuszna. Dlaczego? Ponieważ czuję, że przez najbliższe dni jej treść będzie zaprzątała moje myśli. Wiem, że z pewnością tak szybko o niej nie zapomnę…

Młodziutka Basia właśnie zmierza na zajęcia z literatury. Wie, że jeden nieodpowiedni ruch zdradzający to, dokąd się udaje, może zakończyć się pojmaniem i wyrokiem śmierci. Trwa wojna – czas lęku, niepewności i grozy. Czas, w którym szczęście po prostu nie ma prawa istnienia. Dziewczyna jest tego świadoma, a jednak nie ma pojęcia o tym, że właśnie za moment spotka człowieka, którego dotąd znała tylko dzięki jego słowom – dzięki wierszom pisanym nadzieją pośród mroku okrutnych walk. Kiedy w gronie potajemnie zebranych słuchaczy pojawia się on, Barbara czuje, że ma przed sobą mężczyznę życia. Krzysztof, wrażliwy, uczynny, ale i niezwykle zdolny poeta rozświetla ponure krajobrazy wojny, nadając życiu dziewczyny nowy sens i najwyraźniej… nie pozostając obojętnym na jej obecność. I tak właśnie rodzi się wyjątkowa miłość, która w obliczu zagrożenia pokona siłę wroga i brnąc przez tabuny przeszkód stanie w obliczu śmierci, udowadniając, że nawet ona nie jest w stanie jej zniszczyć.

Krzysztof Kamil Baczyński – uczciwy chłopak, poeta, wychowany na wrażliwego człowieka, żyje z wszczepionym poczuciem tego, jak istotna powinna być dla niego ojczyzna. Szanując drugiego człowieka, wykazując się niezwykle dojrzałą osobowością, talentem ale i niebanalną urodą, zwraca uwagę Basi, dziewczyny o nie wyjątkowej urodzie, za to o wielkim harcie ducha i prawdziwej dobroci. Tych dwoje, otoczonych groźbą utraty życia, buduje silną więź, która bardzo szybko prowadzi ich przed kościelny ołtarz. W świecie łapanek, obozów koncentracyjnych i przesłuchań rodzi się miłość – romantyczne, ale i zarazem przyziemne uczucie, które będzie wystawione na wiele prób, ale za każdym razem wyjdzie z nich zwycięsko. I chociaż Krzysztof wyrusza na bój w obronie ojczyzny, a jego czuła strona osobowości nabiera cech żołnierskiej postawy, Barbara akceptuje każdą jego decyzję i pozostaje z nim zawsze, nawet wtedy, kiedy kula wystrzelona przez wroga próbuje odebrać im wszystko co tak doskonale zbudowali.

K.K.Baczyński
Katarzyna Zyskowska -Ignaciak stworzyła powieść opartą na faktach, wykorzystując postać słynnego poety i jego ukochanej żony. Nakreśliła ich życie pięknymi słowami podając wiarygodną i niezwykle poruszającą historię, która być może w rzeczywistości wyglądała dokładnie tak samo. Nie ma tutaj przekoloryzowanej magii namiętności, słodkich, przesadnych uniesień czy sztucznej, wyzbytej jakiegokolwiek lęku postawy. Jest za to czas niepewności, ale i szczerego uczucia, które cudowne samo w sobie nie potrzebuje żadnych upiększeń. Każdy człowiek znający życiorys Krzysztofa Kamila Baczyńskiego wie, jak zakończy się ta książka. Bohater umiera postrzelony w głowę, a niedługo po nim ginie jego żona, trzymając w dłoniach tomik jego wierszy. A jednak mając świadomość tego, dokąd zmierza cała ta opowieść, nie spodziewałam się takiego finału , w którym autorka umieściła dostrzegalną łunę szczęścia. Bo przecież prawdziwa miłość przetrwa nawet śmierć, a dowodem uczucia Krzysztofa i Basi jest nie tylko ta książka, ale przede wszystkim ich postawa i słowa, które w ostatniej minucie swojego życia wypowiada bohaterka, potrafiąca kochać wyzbytym egoizmu uczuciem.

Barbara Drapczyńska
Wykorzystując autentyczną historię tak wybitnego człowieka, potrzeba nie lada odwagi i talentu, by móc sprostać postawionemu sobie zadaniu. Autorka mogła przecież wykreować przeciętnie napisaną opowiastkę licząc na to, że dzięki ciekawej koncepcji opisania życia tego, którego docenia wielu Polaków, uda jej się zdobyć rozgłos i rzeszę czytelników. A jednak „Ty jesteś moje imię” to majstersztyk, który w pełni oddaje hołd małżeństwu Baczyńskich, wzruszając, ściskając za serce, ale i przywracając o nich pamięć. Bo na taką oboje niewątpliwie zasługują.

Chociaż powieść z pewnością nie jest żadną biografią, na jej stronach odnajdujemy sporo faktów dotyczących życiorysu zarówno Krzysztofa, jak i Barbary. Świadomość, że to wszystko miało miejsce naprawdę, wzrusza jeszcze mocniej i nie pozwala o sobie zapomnieć, nękając przez długi czas po ostatecznym zamknięciu tylnej okładki. Nie jestem w stanie przewidzieć tego, czy książka spodoba się ludziom nie mającym żadnego pojęcia o tym, kim był Krzysztof Kamil Baczyński. Jest to niewątpliwie historia cudownej miłości osadzonej w trudnych czasach, przez co uważam, że powinna zdobyć uznanie nawet i takowych czytelników. Aczkolwiek mam nadzieję, że tkwiących w niewiedzy Polaków jest jednak niewielu, bo jako rodacy wybitnego poety koniecznie powinniśmy o nim pamiętać. Jeśli zaś postać Baczyńskiego nie jest Wam obca, ta książka to nie propozycja, a obowiązek. Satysfakcja w trakcie jej czytania - gwarantowana, a wzruszenie z pewnością nie opuści Was przez długi czas, tak samo jak i mnie.

„Karmiono nas hasłami patriotyzmu, wpajano poczucie wolności, uczono życia bez lęku… Jesteśmy jak te ptaszki w klatce, które urodziły się poza nią, a teraz zostały zamknięte za jej kratami.”

Jeżeli zdradziłam Wam za dużo – przepraszam. Jeżeli nie skupiłam się szczegółowo na opisie narracji czy stylu – wybaczcie. Klimat wojny, wiarygodne dialogi… Tutaj wszystko jest idealne, a fakt, że powieść skupia się na życiu człowieka, którego talent ubóstwiam, odbiera mi umiejętność obiektywnego spojrzenia na treść. Dla mnie jest zbyt emocjonalnie, bym mogła nakreślić cokolwiek rozsądnego, zbyt pięknie – bym była w stanie opisać to lepiej i zbyt prawdziwie – bym szybko zapomniała o całej historii. Polecam im Wam. Po takie książki powinniśmy sięgać wszyscy.

moja ocena: 6/6
wydawnictwo: Filia
ilość stron: 423
data wydania: lipiec 2014

Za książkę z całego serca dziękuję sympatycznej pani Renacie, która zgłosiła się do mnie z propozycją wymiany i przesłała mi powieść odnajdującą w moim sercu swoje stałe miejsce.

Na koniec chciałam pokazać Wam dwa wiersze Baczyńskiego, które poruszają mnie do tego stopnia, że zgłębiając się w ich słowach nieraz naprawdę płaczę.

„Elegia o …(chłopcu polskim)”

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
I poczułeś jak się jeży w dźwięku minut-zło,
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką,
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

20 III 1944 r.
 ----------------------------------------------------------
„Niebo złote ci otworzę…”

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świt.

Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę w rzeczy cienie,
które prężą się jak kot,
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.

I powietrza drżące strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,
aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe światła pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

15 VI 1943

7 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę się z nią zapoznać

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa książka :D
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ta książka bardzo wzruszyła. Wszędzie ją polecam, bo jest tego warta.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Elegię o chłopcu polskim" do tej pory pamiętam z podstawówki...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją w planach już od jakiegoś czasu. Zapowiada się bardzo ciekawa lektura :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniała książka, żeby takie tylko omawiać w szkołach , "Elegię..."znam i wielce szanuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym pomyślałam. Ten tytuł z pewnością mógłby się nadawać na dobrą i wciągającą lekturę, która nie zniechęcałaby do czytania tak, jak obecny zestaw powieści proponowany uczniom.

      Usuń