środa, 11 listopada 2015

"Jeden dzień" - David Nicholls


„- Co, chcesz „zmienić świat”?
- No, nie od razu cały świat. Ale ten kawałek wokół siebie.”

W dewizie Nigdy nie mów nigdy kryje się potężna, życiowa mądrość, o której wielu z nas tak naprawdę nie ma pojęcia.  Wydaje nam się, że jesteśmy w stanie zaplanować przyszłość, a nasze decyzje – przepełnione asertywnością, przyniosą wyczekiwane efekty. Myślimy, że wiemy wszystko, nie zdając sobie sprawy z tego, że los nieraz planuje dla nas naszpikowane zaskoczeniem niespodzianki. Bo czasami wystarczy chwila, jeden dzień, który piętnując nas niezniszczalnym śladem może zmienić naprawdę wiele, nie dając o sobie zapomnieć. Właśnie to spotkało Emmę i Dextera, którzy spędzili ze sobą jedną, niezobowiązującą noc. Wtedy jednak nie mieli jeszcze pojęcia o tym, że nigdy się od niej nie uwolnią. Zapraszam zatem do zapoznania się z moją recenzją bestsellerowej książki autorstwa Davida Nicholls’a. Wniknijcie w głąb powieści naznaczonej pozornie odległą wizją miłości i przeznaczeniem.

Studenci edynburskiego uniwersytetu właśnie doczekali się upragnionego momentu. Uroczysta ceremonia wręczenia dyplomów w stan nadzwyczajnej euforii wprawiła z pewnością wielu, ale dla Dextera i Emmy ów dzień, a właściwie zbliżająca się noc, okazała się wspomnieniem towarzyszącym im przez długie lata. Młodzi, zdolni, piękni… ale nie zakochani. Owa przygoda miała być chwilą przyjemności, bo już zarówno on, jak i ona, mieli własne plany na przyszłość, w których nie widzieli stałego miejsca dla drugiej osoby. Bez zbędnych deklaracji, zobowiązań i obietnic zrobili tak, jak zapowiadali. Ruszyli w świat szukając własnego szczęścia, a jednak wciąż o sobie pamiętając.

Mijają lata, rok, dwa, piętnaście… Dexter, doświadczony po wielu podróżach, robi karierę jako telewizyjny prezenter, nie stroniąc od pięknych, chętnych kobiet, ale i używek. Nieco mniej barwnie układają się losy pracującej w restauracji Emmy. Mało przebojowa, przeraźliwie skromna, ale pracowita spotyka się z Ianem, chłopakiem wyraźnie zabiegającym o jej względy. I chociaż od pamiętnej nocy minęło sporo czasu, a Dextera i Emmę łączą głównie listy i nieczęste, przyjacielskie spotkania, dziewczyna ma poczucie, że ów mężczyzna zostawił w jej sercu wyraźny ślad, tak dalece odbiegający od koleżeńskich stosunków. Czy jednak i on kiedyś to zrozumie? Czy wtedy nie będzie już za późno?

On – przebojowy, atrakcyjny, cieszący się sukcesem, pochodzący z zamożnej rodziny – nie potrafi patrzeć oczyma duszy, toteż korzystając z przyziemnych przyjemności traci szansę na prawdziwe szczęście. Traktując Emmę jak serdeczną przyjaciółkę, od czasu do czasu miewa chwile ogarniającego go pożądania, które jednak ugasza brnąc dalej w przyszłość urozmaicaną zabawami.
Ona – zdolna, życzliwa, jednakże zbyt wyciszona, by osiągnąć w życiu to, na co tak ciężko pracowała – zbyt długo trzyma w pamięci skutki spędzonej z Dexterem nocy. Pisane kamuflowanym uczuciem listy, doszukiwanie się oznak miłości w jego zachowaniu… Emma jednak w końcu zaczyna rozumieć to, że pomiędzy nim i nią poza przyjaźnią nic głębszego się nie narodzi. Kiedy mijają kolejne lata, układa sobie życie z dala od niego. Czy jednak tak wygląda jej przeznaczenie?

„Jeden dzień” to piękna historia, niezbyt banalna, chociaż ostatecznie nieco przewidywalna. Innego zakończenia jednak sobie nie wyobrażam. Dzieje się tutaj całkiem sporo, ale nie liczcie na to, że jako książka o miłości zabije Was przepełnionymi namiętnością fragmentami. Otóż jako że Dexter i Emma po pełnej wrażeń nocy żyją z dala od siebie przez dwadzieścia lat, raczej więcej tutaj nadziei, skrytych pragnień, wzlotów i upadków, aniżeli pocałunków. A jednak powieść można ostatecznie nazwać romantycznym melodramatem.

Do przeczytania tej książki zabierałam się od dawna, z niemałymi wymaganiami i oczekiwaniami. Jakże miało być inaczej, skoro powieść cieszy się naprawdę wysokimi notami i, co więcej, doczekała się ekranizacji (która wciąż przede mną). Generalnie pomysł na taką fabułę bardzo mi się spodobał, ale niekoniecznie sposób jej realizacji. Pojawiały się nieco nużące mnie fragmenty, które jednak z kolei traciły na znaczeniu ustępując miejsca genialnym dialogom. Bohaterowie, tak naprawdę całkiem sympatyczni, bawili mnie, ale też irytowali. A ja czułam się to zniechęcona, to zaś porwana całą akcją. No i jak tu napisać sensowną recenzję? Względem tej powieści mam więc mieszane uczucia. Na pewno nie żałuję czasu, który jej poświęciłam, bo to cudowna historia, tyle że z kilkoma niedociągnięciami. Nie jest to jednak książka, po którą sięgnęłabym kolejny raz. To, co dostałam, w zupełności mi wystarczyło. O Dexterze i Emmie będę z pewnością pamiętać, ponieważ są to postaci, które nie tak szybko wyparowują z pamięci. Lecz chociaż bardzo ich lubię, nie jest to moja ulubiona literacka para. Moim zdaniem całość wypadła na piątkę – ale bez plusa.

To, co rozegrało się w życiu głównych bohaterów, niejednokrotnie przywodziło mi na myśl powieść „Love, Rosie” Cecelii Ahern. Chociaż sposób prowadzenia narracji jest tutaj całkowicie inny. Książkę polecam romantyczkom, bo myślę, że może ona zyskać wielu fanów, co z resztą potwierdzają często przyznawane jej wysokie noty. Sądzę, że jednak nie warto zabierać się do niej z wielkimi oczekiwaniami, ponieważ może to wiele popsuć – tak jak to było w moim przypadku. Ja zaś z przyjemnością zobaczę nakręcony na podstawie tej powieści film, a Was pozostawiam z decyzją jej przeczytania. A może już to zrobiliście? Wszak „Jeden dzień” to nie nowość, więc jest to bardzo możliwe.

moja ocena: 5/6
wydawnictwo: Świat Książki
ilość stron: 442
rok wydania: 2013

10 komentarzy:

  1. Zaczęłaś tę recenzję od mojego ukochanego fragmentu z tej książki. Właściwie to kocham tę historię, tak po prostu. <3
    Pozdrawiam
    A. :)

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę ale w innym wydaniu. Czuję, że na jej lekturze się nie zawiodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że choć dialogi potrafiły porwać, to bohaterowie bywają irytujący. Chyba poczekam z tą lekturą. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem, czy jest to odpowiednia książka dla mnie. Na razie odpuszczę, ale zapiszę sobie na moją listę rezerwową :D

    Pozdrawiam, Martyna
    http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie mów nigdy - już 2 razy to się na mnie w życiu zemściło :) A książka mnie mimo wszystko zaciekawiła. Okładka cudowna.

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce szczerze mówiąc nie słyszałam wcześniej, ale podoba mi się okładka, bardzo oryginalna jak na historię romantyczną;) "Love, Rosie" nie czytałam, więc porównania nie mam, ale chętnie się za nią rozejrzę;)

    Książkoholiczka94

    OdpowiedzUsuń
  7. Przede mną zarówno książka jak i ekranizacja, muszę przyznać, że z chęcią sięgnę po jedno i drugie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam ani nie oglądałam, ale w przyszłości chętnie to zrobię. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oho, to chyba historia dla mnie! ^_^ Muszę kiedyś przeczytać! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  10. Ubóstwiam tę książkę, jedna z moich ulubionych :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń