Jej nazwisko na zawsze wyryło się w mojej pamięci i jeśli
utrzyma poziom, który reprezentuje swoją prozą, pozostanie jedną z moich
ulubionych pisarek. Colleen Hoover, autorka bestsellerowych romansów i książek
gatunku New Adult wie jak dawkować
emocje, żeby zawładnęły czytelnikiem, nie pozwalając mu odłożyć lektury na bok.
Tym bardziej byłam zaintrygowana jej pierwszym samodzielnym thrillerem
psychologicznym, który z pewnością bywa literaturą o wiele bardziej wymagającą
od historii miłosnych. Czy „Coraz większy mrok” faktycznie skrywa w sobie
napięcie i ciemną stronę mocy? Czy akceptuję autorkę w jej nowej i zarazem
zaskakującej odsłonie? O tym w dzisiejszej recenzji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 grudnia 2019
wtorek, 2 lipca 2019
PRZEDPREMIEROWO: "Too late" - Colleen Hoover.
Bezsprzeczny must have tego lata.
Słynny Grey
liczy sobie aż pięćdziesiąt twarzy.
Ale przecież to tylko literacka fikcja. Tymczasem okazuje się, że niewiele
mniej ma ich Colleen Hoover, amerykańska pisarka, która każdą swoją książką
wprawia mnie w coraz większą konsternację i podziw. Skąd ona bierze pomysły na
TAKIE historie!? Od niewinnych New Adult, po mocne erotyki, historie dla
czytelników dojrzałych, tych chcących się zabawić, ale i doszukać jakiegoś
głębszego przekazu. Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z zapowiedzią „Too
late” wiedziałam, że nie będę zawiedziona, ale nie miałam pojęcia, że otrzymam
aż taki przekrój wrażeń. No cóż, nie ukrywam już na wstępie, że dziś będzie
tylko w samych superlatywach. I jeszcze lepiej. Wszystkie dorosłe czytelniczki
zapraszam na recenzję.
sobota, 9 marca 2019
"Bez tajemnic" - Mia Sheridan.
Kim jest Jake i skąd wie o miłości Evie sprzed lat?
Poruszające, angażujące, przekonujące kreacją bohaterów.
Takie właśnie są książki Mii Sheridan, która zdążyła podbić moje serce i
zapisać się w nim jako jedna z ulubionych autorek romansów. A już najbardziej
przekonują mnie te ukrywające się pod logo wydawnictwa Otwarte. Każda taka kolejna
premiera budzi we mnie te same emocje – podekscytowanie. Nie mogłam więc odpuścić
sobie „Bez tajemnic”, książki, która jak głosi okładka – opowiada o miłości
zmieniającej sekrety w wyznania. Któż z nas nie lubi tajemnic? Któż głębokich
uczuć ukrytych na kartach papieru i tak żywych, że można w nie dosłownie
uwierzyć? Czy powieść okazała się tak dobra, jak inne historie autorki? O tym w
dzisiejszej recenzji.
środa, 19 grudnia 2018
"Wszystkie nasze obietnice" - Colleen Hoover.
Co tak naprawdę niszczy miłość?
„Wiem, że właśnie teraz powinnam go spytać,
o czym myśli. Właśnie teraz powinnam mu powiedzieć, o czym myślę ja […] Ale
zamiast zebrać się na odwagę i w końcu powiedzieć prawdę, dławię się własnym
tchórzostwem. Odwracam wzrok i zamykam drzwi.
Wracamy do tańca.”
Życie bywa
bardzo nieprzewidywalne i czasami nasze oczekiwania skontrastowane z
rzeczywistością wypadają bardzo blado. Stąd nie zawsze warto sztywno trzymać
się wytyczonych planów. Należy pozostawić sobie pole elastycznej tolerancji, by
móc umieć odnaleźć się w sytuacji nieprzewidywalnej, u boku tak zwanej
niespodzianki losu. Colleen Hoover, czyli jedna z najpoczytniejszych autorek na
świecie, funduje czytelnikom powieść opartą właśnie na niespełnionych
oczekiwaniach, które nie muszą, ale mogą zniszczyć miłość ludzi bazujących nie
na teraźniejszości, ale właśnie na niezrealizowanych planach. Gotowi na bardzo dojrzałą
i emocjonującą jazdę w głąb pewnej małżeńskiej historii? Zapraszam wpierw na
recenzję książki "Wszystkie nasze obietnice".
niedziela, 5 sierpnia 2018
Jak okiełznać skutki wykorzystywania seksualnego?
#MeToo, czyli wpis inny, niż wszystkie.
Zły dotyk boli przez całe życie. A wbrew pozorom często
tak trudno przyznać się do bycia ofiarą. Ofiarą molestowania seksualnego. Obca
osoba, dobry wujek, bliska rodzina. Gwałt, podszczypywanie, erotyczne smsy czy
obleśne komentarze. Molestowanie psychiczne czy fizyczne to naruszenie
intymności drugiego człowieka bez jego woli, czynem bądź słowem, bo zarówno
jedno i drugie może pozostawić po sobie trudny do zmycia ślad. Obecnie ów temat
wydaje się modny, a to za sprawą ruchu #MeToo,
który uruchomił lawinę kolejnych oskarżeń. Nie o modę tutaj jednak chodzi, a o
sprawiedliwość. O odwagę podarowaną tym, którzy dotąd zastraszeni postanowili
pozostać w ukryciu.
poniedziałek, 9 lipca 2018
"Niebo na własność" - Luke Allnutt.
Mały człowiek, wielki wróg. Jak walczyć, gdy brakuje sił?
„ […] i wreszcie słyszałem już tylko Jacka: szmer jego oddechu, przerywany od czasu do czasu jakimś sapnięciem czy mrugnięciem. Był to jedyny dźwięk, jaki pragnąłem słyszeć.”
Utrata bliskiej
osoby bywa ciosem doprowadzającym do nokautu, takim, po którym niełatwo się
podnieść. A ponoć nic nie dzieje się bez przyczyny. Jak zatem wyjaśnić
odejście kogoś, kto miał przed sobą całe swoje życie? Dziś recenzja powieści o
gorzkim wydźwięku, historii trudnej do przełknięcia, drącej po sercu jak papier
ścierny. Książki, która wyciska łzy, ale przy tym uczy, przypomina i daje
nadzieję. Czego? O czym? Na co? Zapraszam na kilka słów poświęconych publikacji
„Niebo na własność” Luke’a Allnutta.
wtorek, 22 maja 2018
PRZEDPREMIEROWO: "Bez lęku" - Mia Sheridan.
Kim jest Lily? Zjawą? Snem? A może szansą?
„- Nie chcę wciągać cię w ciemność –
powiedziała.
- Może się zdarzyć, że to ja wejdę w nią
pierwszy. Nie mogę ci obiecać, że tak nie będzie. Przyjdziesz wtedy po mnie,
Lily? Przyjdziesz?”
Kiedy Polskę obiega wiadomość o kolejnej premierze
książki Mii Sheridan, miękną mi kolana. To jedna z tych autorek powieści, dla których
jestem w stanie zarwać całą noc i odłożyć na bok obowiązki. Jej nazwisko pada z
moich ust za każdym razem, kiedy zostaję pytana o ulubionego pisarza, jej
dzieła zaś widnieją na każdej mojej liście rekomendowanych lektur. Czy zatem „Bez
lęku” sprostało moim oczekiwaniom? Nie tak łatwo przecież za każdym razem sięgać
wysoko zawieszonej poprzeczki. Przekonajcie się.
wtorek, 17 kwietnia 2018
"Zanim zostaliśmy nieznajomymi" - Renée Carlino.
Stara miłość nie rdzewieje.
„Teraźniejszość należy do nas. To, co w tym
momencie, to, co tu i teraz, ta chwila, po której przychodzi następna, istnieją
po to, aby czerpać z nich pełnymi garściami. To jedyne, co wszechświat ma nam
do zaoferowania za darmo.”
Każdy z nas prędzej czy później napotyka kogoś na swojej
drodze. Ludzie łączą się w pary, zawierają przyjaźnie, dzielą wspomnienia,
które pozostają z nimi na zawsze. Z wielkiego „nic” tworzy się „coś” dzielące
czas na przed i po. Jak się jednak okazuje czasami bywa i tak, że po zażyłych relacjach
nie pozostaje nic poza pustką, bo płynący czas potrafi wszystko zmienić. Czy
można zatem podzielić chwile podążając za określeniem zanim zostaliśmy nieznajomymi? Jak się okazuje, można. Dziś
chciałam więc zaprosić Was na recenzję powieści Renee Carlino.
czwartek, 8 marca 2018
"Złe serce" - Leisa Rayven.
Miłość zza kulis, czyli trzeci tom i nowi bohaterowie.
„Złamane serce wcale nie uczy odporności.
Uczy nas za to chronić swoją kruchość. Uczy nas strachu przed miłością.”
Podszyta teatrem historia Ethana i Cassie, zawarta na
kartach powieści „Zły Romeo” dłużyła się przez dwa tomy. Jedni czuli się nią
urzeczeni, inni uważali, że jest zbyt rozciągnięta, przez co mało ciekawa. Nie
każdy więc zdecydował się na to, by sięgnąć po zwieńczenie trylogii – „Złe serce”. Tymczasem ostatnia część to opowieść, w której na pierwszym planie
stają nowi bohaterowie. O tym, że stara miłość nie rdzewieje, o uczuciach,
których nie da się zagłuszyć, o przyjaźni i sławie, która niekoniecznie
przynosi same szczęście przeczytacie w książce Leisy Rayven. Zapraszam na
recenzję.
sobota, 3 marca 2018
"Papierowa księżniczka". Seria Królewska. Tom 1.
W pałacu złego księcia.
„ – Podnieca cię to, co? – szepcze mi wprost
do ucha Easton.
Kręcę głową, ale całe moje ciało krzyczy „tak!”,
a gdy Reed zadaje ostateczny cios, którym powala Cunninghama twarzą na beton,
wiem już, że jeśli tylko skinie na mnie małym palcem, nie zdołam mu się oprzeć.
Nie tym razem.”
Wplątywanie się w serie podpisane nazwiskiem nieznanego
autora bywa ryzykiem, bo o ile można poświęcić swój czas jednej książce, kilku
tomom jest już o wiele trudniej. Zwłaszcza, kiedy cykl wywołuje mieszane
uczucia z jednej strony intrygując, z drugiej irytując. Po głośnych
zapowiedziach pierwszej części Serii
Królewskiej liczyłam na niebanalne wrażenia, na wątek miłosny, który w
końcu obudzi mnie z czytelniczego znużenia. Jak zatem było? Czy „Papierowa
Księżniczka” faktycznie okazała się obwieszczanym rollercoasterem emocji?
Wszystkie wielbicielki nurtu New Adult i zarazem literatury dla dorosłych,
zapraszam do zapoznania się z recenzją.
środa, 8 listopada 2017
"It Ends with Us" - Colleen Hoover.
Miłość, która rani, czyli najbardziej osobista powieść autorki.
„Rośliny i ludzie. Rośliny potrzebują
miłości, żeby przetrwać. Ludzie też […] Jeśli nas zaniedbują, stajemy się
bezdomni i niezdolni do tego, co ważne.”
Nazwisko Colleen Hoover jest dla mnie jak najlepsza
marka, po której zawsze mogę się spodziewać usług najwyższej jakości. Moi stali
czytelnicy wiedzą, jak wielkim szacunkiem darzę prozę tej autorki. Tym razem
jednak miałam okazję zagłębić się nie tylko w jej twórczości, ale i życiu. Bo
pomimo tego, że „It Ends with Us” to nie jest żadna autobiografia, pisarka
zawarła w książce prawdę o sobie samej. Czy najbardziej osobista publikacja
Hoover poruszyła mnie tak, jak poprzednie, stworzone przez nią historie? Czy
warto dać się skusić pięknej okładce i kto tak naprawdę odnajdzie w niej
lekturę dla siebie? Zapraszam na recenzję.
sobota, 21 października 2017
"Światło, które utraciliśmy" - Jill Santopolo
O wygasającej iskrze nadziei, czyli historia nieszczęśliwej miłości.
„Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się
do życia.”
Po wielu przeczytanych przeze mnie książkach o
szczęśliwej miłości nadszedł czas na historię o uczuciu skazanym na
niepowodzenie. Nie. To nie jest ten rodzaj powieści, w której namiętność
przekracza niemożliwe do przebicia granice, a wszystkie decyzje naraz stają się
zupełnie proste. Czy jesteście gotowi na to, by dać szansę lekturze niosącej
więcej smutku, niż nadziei? Czy szukacie książki, w której gorycz dominuje nad
słodyczą, a finał przybiera postać szklistego od wzruszenia wzroku? Zapraszam
na recenzję powieści „Światło, które utraciliśmy”.
czwartek, 12 października 2017
"Zła Julia" - Leisa Rayven.
Od niewinności do rozwiązłości krótka droga.
„W przeszłości nigdy nie rozumiałam,
dlaczego dziewczyny grają w gierki, używają swojej płci i seksapilu, by dostać
to, czego chcą.
Teraz to rozumiem.”
Pierwsza część serii, którą niewątpliwie wypadałoby
przeczytać, by sięgnąć po Złą Julię,
naprawdę mnie kupiła. Byłam pod wrażeniem dialogów głównych bohaterów,
wyjątkowego tła czy połączenia sztuki aktorskiej z miłością. Teatr, Szekspir, a
wokół tego rodzące się uczucie z emocjami tak wyrazistymi, że można byłoby je
łapać. Z wygórowanymi oczekiwaniami zabrałam się więc za kontynuację. Czy „Zła Julia” sprostała moim oczekiwaniom? A może… Może książkę dopadła klątwa drugiego
tomu?
piątek, 8 września 2017
"Bez uczuć" - Mia Sheridan. Co zrobić, kiedy kocha się wroga?
„Granica między miłością i nienawiścią jest
bardzo płynna.”
Za każdym razem, gdy kończę czytać powieść autorstwa Mii
Sheridan, zadaję sobie pytanie: Jak ona
to robi? Jak wielkim magikiem słowa trzeba być, by zmieniać fikcję w tak
żywe historie. Tym razem przypuszczałam, że będzie nieco inaczej, bo
streszczenie książki „Bez uczuć” jakoś specjalnie mnie nie urzekło. Uff…
Musiałabym paść na kolana (a główny bohater powieści ma do tego gestu uraz – nie
zdradzę powodu) i prosić autorkę o przebaczenie. Dlaczego? Chyba wiecie czym
jest książkowy kac. Właśnie go mam. Dlatego.
czwartek, 15 czerwca 2017
"Confess" - Colleen Hoover. Namalować miłość.
„Zawsze będę cię kochał. Nawet kiedy już nie
będę mógł.”
W każdym naszym wyznaniu, większym czy też mniejszym, ofiarowujemy
komuś cząstkę duszy. Co zatem powiedzielibyście na książkę, w której ludzkie
wyznania, w dodatku autentyczne, stanowiłyby bazę treści? Co, jeśli autorką
takiej powieści byłaby słynna Colleen Hoover? Dla mnie brzmiało to jak
obietnica niezapomnianej historii. Jak lektura, której nie mogłam sobie
odpuścić. „Confess” już za mną. Czy książka spełniła moje oczekiwania?
wtorek, 25 kwietnia 2017
"Zły Romeo" - Leisa Rayven. Szekspir by się zdziwił.
„- Chcę grać, bo nie wiem, kim właściwie
jestem. Czuję się lepiej, kiedy wcielam się w kogoś innego.”
Czy romans „Zły Romeo”, książka, która przypadła do gustu
moich ulubionym, zagranicznym autorkom mogła mi się nie spodobać? Mogła. Bo
sięgając po nią miałam niemałe oczekiwania i naprawdę potrzebowałam porządnej
historii o miłości, która przywróciłaby mi wiarę w ów gatunek literacki. Nie
ukrywam, że zainteresowała mnie okładka, przyznam, że przyciągnął tytuł.
Wiedziona doświadczeniem zazwyczaj na kilometr wyczuwam powieści warte uwagi, choć bywa tak, że się mylę.
Jak było zatem tym razem? Czy nieznana mi dotąd Leisa Rayven podołała zadaniu?
Czy mnie rozczarowała? A może… Zapraszam na recenzję.
środa, 8 marca 2017
"Mimo naszych kłamstw" - Tarryn Fisher. Tom 3. Jaki happy end miewa destrukcyjna miłość?
„- Kiedy jestem z tobą, wylewają się ze mnie
wszystkie uczucia. Topię się w nich. Mam ochotę do ciebie pobiec, a
równocześnie uciec.”
Tajemnicza, skomplikowana, nieprzewidywalna. Takie
wrażenie wywarła na mnie trylogia Tarryn Fisher, a już na pewno jej dwie
pierwsze części. Po ostatnią sięgałam więc z autentycznym zainteresowaniem, ale
i nutą niepewności, bo twórczość tej autorki zdążyła mnie już przyzwyczaić do
scenariuszy, które nie zawsze byłam w stanie do końca zaakceptować. Trzy tomy,
trzy postaci, wielkie zakończenie. Co spotkało mnie zatem w powieści „Mimo naszych kłamstw”? Zapraszam na recenzję.
piątek, 24 lutego 2017
"November 9" - Colleen Hoover. Co wydarzyło się 9 listopada?
„Miłość i piękno przemijają. Dobroć – nie.”
Bywa tak, że spotykamy osoby, które są dla nas czymś
więcej aniżeli wyłącznie przeznaczeniem. Zdarza się, że padamy ofiarą wypadku
po to, by w końcu odnaleźć szczęście. Żyjemy na łasce nieświadomości jutra, a wszystko
dlatego, że los lubi robić nam niespodzianki. O tym, jak nieprzewidywalne bywa
życie i jak bardzo potrafi ono łączyć rozdzielonych oraz dzielić połączonych
pisze Colleen Hoover w książce „November 9”. Szukacie nieschematycznej historii
o miłości? Oto ona.
środa, 22 lutego 2017
"Bez szans" - Mia Sheridan. Upadła wioska, piętno katastrofy i rodzące się uczucie.
„- Co
takiego mógłbym ci dać?
Zastanowiłam się.
Zastanowiłam się.
-
Pomagasz mi wierzyć.
- W
co?
- W
dobroć, w siłę.”
Mia Sheridan to nie
tylko dobra autorka. Jej nazwisko jest dla mnie jak marka, która jak dotąd
zawsze oferowała godny polecenia produkt. Historie przez nią tworzone potrafią
zagrać na najczulszych strunach duszy, a bohaterowie na długo pozostawiać
wyraźny ślad swojej obecności. Nie tak dawno, przy okazji jednej z jej książek,
dałam się ponieść wyobraźni buszując po starej winnicy. Tym razem przyszło mi
trafić do ubogiej wioski, która wciąż dźwiga ciężkie brzemię okrutnej tragedii
rozegranej w podziemiach kopalni. Ubóstwo, niesprawiedliwość i młodzi ludzie,
którzy dorastając w miejscu pozbawionym nadziei stawiają czoła codzienności.
Czy płomyk miłości może zrodzić się tam, gdzie wokół panuje całkowita ciemność?
Zapraszam na recenzję powieści „Bez szans”.
piątek, 9 grudnia 2016
"Bez winy" - Mia Sheridan. Gdy miłość staje się lekiem.
„[…] nie można kogoś naprawdę zrozumieć,
dopóki nie spojrzy się na świat jego oczami.”
Książek o miłości mamy na naszym rynku wydawniczym na
pęczki. Książek, które pokochamy, jest już zdecydowanie mniej. Wiele jest
takich, które darzą kilkugodzinną, ciekawą przygodą. Są jednak i takie, które
pozostają znacznie dłużej, tkwiąc w głębi umysłu jeszcze przez wiele dni po przewróceniu
ostatniej strony. Są więc powieści dobre, a nawet bardzo dobre, takie, które
polecilibyśmy znajomym. Bywają jednak i te, których nigdy nie określilibyśmy tak
banalnym podsumowaniem. Wspaniałe, zapierające dech i odbierające mowę stają
się poniekąd częścią naszego życia, wcielone, wdrążone, niezapomniane. Z taką
książką, którą nigdy nie scharakteryzowałabym zwyczajnym słowem „bardzo dobra”
miałam do czynienia w ostatnią noc. Poświęciłam jej swój sen i nie żałuję nawet
ułamka sekundy spędzonego nad jej stronami. Przed Wami „Bez winy” i moja
recenzja, którą spróbuję nakreślić Wam fenomen tej powieści.
Subskrybuj:
Posty (Atom)