„- Kiedy jestem z tobą, wylewają się ze mnie
wszystkie uczucia. Topię się w nich. Mam ochotę do ciebie pobiec, a
równocześnie uciec.”
Tajemnicza, skomplikowana, nieprzewidywalna. Takie
wrażenie wywarła na mnie trylogia Tarryn Fisher, a już na pewno jej dwie
pierwsze części. Po ostatnią sięgałam więc z autentycznym zainteresowaniem, ale
i nutą niepewności, bo twórczość tej autorki zdążyła mnie już przyzwyczaić do
scenariuszy, które nie zawsze byłam w stanie do końca zaakceptować. Trzy tomy,
trzy postaci, wielkie zakończenie. Co spotkało mnie zatem w powieści „Mimo naszych kłamstw”? Zapraszam na recenzję.