niedziela, 1 marca 2015

"Sekretne życie pszczół" - Sue Monk Kidd

 

Od XVII wieku, na ziemiach Stanów Zjednoczonych, działy się rzeczy, do których z pewnością wstyd się przyznawać. Otóż właśnie wtedy, segregacja ludzi ze względu na kolor skóry, miała stanowić o czymś dobrobycie bądź też przekleństwie na całe życie. Mowa tutaj o niewolnictwie, o tym, że mieszkańcy kontynentu Afryki masowo przywożeni byli do Ameryki tylko po to, by tam służyć białym ludziom i być traktowanym gorzej niż zwierzęta. Kto dał człowiekowi takie prawo, by wykorzystywać i tępić bliźniego tylko dlatego, że jego skóra jest czarna? A jednak ludzie taki przywilej sobie przywłaszczyli i tym sposobem skrzywdzili tysiące istnień. W 1865 roku, dzięki XIII poprawce do konstytucji, niewolnictwo zostało zakazane, a jakiekolwiek formy jego podtrzymywania miały wiązać się z karalnością. Czy tak jednak było? Niestety nie. Przez kolejny wiek potęgowała się rasowa nienawiść. Biali ludzie wciąż uważali siebie za lepszych, a ciemnoskórzy mieszkańcy Stanów nie potrafili wybaczyć im wyrządzonych krzywd. Wciąż ciemiężeni Murzyni walczyli o godność, jednakże nieraz niestety nie potrafili jej obronić. Właśnie o tym jest książka, o której chciałam Wam dzisiaj co nieco napisać. „Sekretne życie pszczół”, autorstwa Sue Monk Kidd, to historia o trudach tamtych przeklętych czasów, o cierpieniu, przez które człowiek musiał przechodzić, ale także o przyjaźni, która potrafiła pokonać wszystkie stawiane na jej drodze bariery.

Lily, czternastoletnia półsierota, mieszka z ojcem, do którego jednak nie zwraca się „tato”. Tragiczna przeszłość, kiedy to na wskutek dzieła przypadku dziewczyna śmiertelnie postrzeliła swoją mamę, nie potrafi odejść, tym bardziej z powodu samotności i braku zrozumienia, jakich doświadcza Lily. Mężczyzna będący jej ojcem, to agresywny i porywczy gbur, który karze dziewczynę za wszystko i to w taki sposób, aby na długo nie potrafiła o tym zapomnieć. Jedyną bliską osobą bohaterki jest Rosaleen, czarnoskóra kobieta, zatrudniana przez jej opiekuna do pomocy w domu. Pewnego dnia, podczas kolejnej kłótni z ojcem, Lily dowiaduje się o tym, że jej ukochana mama tak naprawdę chciała ją zostawić. Dziewczynka nie potrafi pogodzić się z usłyszanymi słowami i nie wierząc w ich znaczenie, postanawia uciec z domu w poszukiwaniu śladów jej rodzicielki. W długą podróż życia nie wyrusza jednak sama. Zabiera ze sobą Rosaleen, wykradając ją ze szpitala i łamiąc przy tym prawo, gdyż ciemnoskóra kobieta miała, zaraz po wyjściu z niego, trafić do więzienia. Nieznane ziemie niosą ze sobą wiele niespodzianek. Bezdomne wędrowniczki trafiają do obcej rodziny, która okaże się dla nich o wiele bliższa, aniżeli mogłoby się wydawać. Czy jednak ojciec dziewczyny nie będzie jej szukał? Czy Rosaleen odpowie za swoją ucieczkę? Jak wiele barier będzie musiał pokonać jeszcze świat Ameryki, by równouprawnienie wszystkich ras mogło stać się nie tylko teorią, ale i praktyką?
„- Ja też – stwierdził po chwili.
- Co ty też?
- Ja też nie wiem, czy mam przed sobą jakąś przyszłość.
- Dlaczego? Nie jesteś sierotą.
- Nie – odparł. – Jestem Murzynem.”
„Sekretne życie pszczół” to poruszająca historia kobiecej przyjaźni i niezwykłej więzi, jaka może połączyć ze sobą ludzi. Bazą całej powieści jest jednak konflikt ras, który stale pokazuje swoją potęgę i niesprawiedliwość, za którą nie odpowiadają ci, którzy tak naprawdę są tymi winnymi. Autorka zwróciła uwagę nie na problem samego niewolnictwa, ale poruszyła kwestię czasów, kiedy takowe zostało już zniesione. Pomimo tego, że ciemnoskórzy mieszkańcy Stanów Zjednoczonych mieli swoje prawa, tak naprawdę nie mogli z nich korzystać. Biali ludzie, nie potrafiąc pogodzić się z tym, że czarny człowiek ma stać się jednym z nich, stanowili własne prawo, nie stosując się do zasad Konstytucji i co najgorsze, nie odpowiadając za to przed sądem. Sue Monk Kidd buduje więc historię będącą fikcją, ale mającą swoje autentyczne podłoże. Autorka zapewnia zarazem wiele wrażeń, bo obok takiej historii nie można przejść obojętnie.
„Pszczoły roją się przed śmiercią.”
Istotnym tłem powieści, o którym nie można zapominać, są pszczoły. Ich los, funkcjonowanie oraz więź, nieraz przypominają naszą codzienność. Lily, czyli młoda bohaterka powieści, z tymi owadami idzie przez całe życie. Bo pomimo ucieczki z domu, gdzie takowe gościły w jej pokoju, zabiera pamięć o nich i trafia do miejsca, w którym każdy dzień będzie im podporządkowany.
„A potem ostry jak igiełki krzyk ptaków, który dobiegał z niskich gałęzi i przywoływał mi na myśl zapach sosny. Już wówczas wiedziałam, że ten zapach będzie mnie prześladował przez całe życie.”