środa, 8 marca 2017

"Mimo naszych kłamstw" - Tarryn Fisher. Tom 3. Jaki happy end miewa destrukcyjna miłość?


„- Kiedy jestem z tobą, wylewają się ze mnie wszystkie uczucia. Topię się w nich. Mam ochotę do ciebie pobiec, a równocześnie uciec.”

Tajemnicza, skomplikowana, nieprzewidywalna. Takie wrażenie wywarła na mnie trylogia Tarryn Fisher, a już na pewno jej dwie pierwsze części. Po ostatnią sięgałam więc z autentycznym zainteresowaniem, ale i nutą niepewności, bo twórczość tej autorki zdążyła mnie już przyzwyczaić do scenariuszy, które nie zawsze byłam w stanie do końca zaakceptować. Trzy tomy, trzy postaci, wielkie zakończenie. Co spotkało mnie zatem w powieści „Mimo naszych kłamstw”? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY
Pustka. Żal. Poczucie przegranej. Z chwilą, w której Olivia wyszła za innego mężczyznę, Caleb uświadomił sobie, że zniszczył wszystko. Czy powinien dać jej spokój? Czy warto rozpamiętywać przeszłość, kiedy klamka już zapadła? Czy można pokochać kogoś innego? A co, jeśli ta kobieta prosi go o pomoc dając wyraźny znak, że go potrzebuje?

Caleb wie, że zawsze stanie po jej stronie. Wie, że będzie chciał ją chronić. Tylko czy przyszłość okaże się dla niego łaskawa? W sieci tragedii i plątaninie kłamstw nic nie jest łatwe. Nic, a już na pewno nie miłość.

ONE IRYTUJĄCE, ON ZNOŚNY
Trzecia, ostatnia część trylogii jest pożegnaniem z dającymi się we znaki bohaterami. Zgodnie z tradycją tej serii, autorka przekazuje pałeczkę narracji kolejnej osobie. Tym razem głos zabiera Caleb, zdeterminowany, choć zagubiony, zdolny do poświęceń, a jednak zmanipulowany. To właśnie jego osobę polubiłam najbardziej, jako że zarówno niezrównoważona Leah jak i niezdecydowana, nieco zdziwaczała Olivia mocno mnie irytowały. Tarryn Fisher stworzyła wyjątkowe trio - wyraziste, silne, gotowe na wszystko, choć z mało sympatycznymi kobietami na czele. Z dziewczynami chyba się nie polubiłyśmy, z Calebem nieco bardziej. Lecz chociaż bohaterowie trylogii nie wpisują się w kanon moich ideałów, z pewnością zapisali się w mojej pamięci.

DESTRUKCYJNA MIŁOŚĆ
W przypadku ostatniej części, jak i z resztą także poprzednich, czytelnik ma do czynienia z obrazem destrukcyjnej, wystawionej na wiele prób, upadającej, a jednak ostatecznie silnej miłości. Miłości, która potrzebuje ogromu czasu, by w pełni dojrzeć. Nie jest to romantyczny związek wyjęty rodem z pełnych namiętności historyjek. Tutaj jest dziwnie i niejednokrotnie miałam ochotę powiedzieć bohaterom, że mogliby dać już sobie z tym wszystkim spokój. A jednak autorka wybrnęła mając do zaoferowania coś nietypowego. Oj tak, ta książka niewiele ma w sobie ze schematycznych powieści.

UZUPEŁNIONA UKŁADANKA
Śmieszne okazuje się stwierdzenie, że pomimo niewielu nowych elementów wprowadzonych w akcję, przez cały czas coś się dzieje. Tarryn Fisher skorzystała z bazy wcześniejszych pomysłów nadając całości nowy, bo uzupełniony w brakujące puzzle, kształt. Smutki i nadzieje, pewność i niepewność, wyrzuty sumienia i życie u boku bólu utraconego szczęścia. Skończyło się satysfakcjonująco, ale skłamałabym mówiąc, że będę tęsknić. Trzecia część jak i cała seria nie wywołały u mnie kaca książkowego, ale na pewno zyskały wyjątkowe miano literatury potrafiącej zaskoczyć, zdezorientować i generalnie zadowolić.

DLA KOGO?
Poznałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i zobaczyłam, że nie wszystko wygląda tak, jakby się mogło wydawać. Przeżyłam ogrom emocji od współczucia po radość, w towarzystwie niegasnącego poirytowania. Cała seria dała mi popalić, w pozytywnym tego stwierdzenia znaczeniu. Słodko-gorzka, mało sentymentalna, dosadna, z dobrze wykreowanymi, choć nie do końca sympatycznymi bohaterami. Lubicie czytać o miłości, ale macie dość utartych schematów i romantyczności? Spróbujcie tego.


moja ocena: 7/10
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 328
data wydania: styczeń 2017

Ta książka oraz inne nowości dostępne są na stronie TaniaKsiążka.pl – w księgarni internetowej, która przeznaczyła ten egzemplarz do recenzji. Dziękuję.
 http://www.taniaksiazka.pl/?gclid=Cj0KEQjwxLC9BRDb1dP8o7Op68IBEiQAwWggQK7uO9nwi78H8UiN-oiDXmNZtTo-o5oGy4Y8kAB1hScaAmsd8P8HAQ&gclsrc=aw.ds

6 komentarzy:

  1. Świetnie się przy tej serii zrelaksowałam, dostarczyła mi nie tylko wiele przyjemności czytania, ciekawego prowadzenia fabuły, ale także nasunęła pewne refleksje o naturze człowieka i potędze miłości. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze w tej serii jest to, że pokazuje miłość w bardzo nietypowy sposób. Autorka zaryzykowała, ale opłacało się jej.

      Usuń
  2. Mnie bardziej irytowała Olivia niż Leah. Miałam wrażenie, że w tej części w pierwszej połowie to nic się nie dzieje. Tylko Caleb i Olivia, i tak w kółko. Dopiero, kiedy Leah się pojawiła zrobiło się ciekawie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałabym problem ze stwierdzeniem, która ogólnie denerwowała mnie bardziej. W ostatniej części na pewno Olivia, ale biorąc pod uwagę trzy tomy - mam mieszane uczucia. Fakty są jednak takie, że mało kiedy spotyka się tak irytującą główną bohaterkę :)

      Usuń
  3. Dla mnie ta seria skończyła się po pierwszym tomie ;P Strasznie męczyłam się czytając, bo miałam ochotę zamordować wszystkich bohaterów - ich zachowanie doprowadzało mnie do szewskiej pasji, a głupota i zepsucie nie miały granic. Wiem, że właśnie o to chodziło autorce, ale ja podziękowałam. Jedyne co było dobre, to zakończenie, które naprawdę mnie usatysfakcjonowało i uznałam, że wolę, aby tak zostało :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam,że ja czułam dokładnie to samo. Bohaterowie mocno mnie irytowali i do samego końca się z nimi nie zaprzyjaźniłam. Skoro w pierwszym tomie miałaś ochotę ich zamordować, uwierz, w trzecim jest jeszcze gorzej. A jednak coś w tej książce mnie pochłonęło. Może właśnie ta zdziwaczała miłość i nietypowy sposób jej pokazania.

      Usuń