czwartek, 2 marca 2017

"Dziewczyna z daleka" - Magdalena Knedler. Miłość, piersiówka, wojna i tajemnica.


„Każdy człowiek powinien mieć przynajmniej jedną osobę na świecie, która będzie się o niego martwiła, czekała na niego i pamiętała o nim.”

Podczas gdy w zeszłym roku jedni zachwycali się nową powieścią Magdaleny Knedler, ja nie rozumiałam jej fenomenu. „Klamki i dzwonki” nie wynudziły mnie, jednak skłamałabym mówiąc, że u boku tej historii bawiłam się wybornie. Stąd „Dziewczyna z daleka”, którą autorka zaoferowała tym razem, na mojej liście książek do przeczytania stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Nie chciałam kolejny raz poczuć rozczarowania, choć tajemnica tkwiąca w streszczeniu fabuły nie dawała mi spokoju. Zdecydowałam się i… Jesteście ciekawi co z tego wynikło? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY
Kiedy w ogródku prawie stuletniej Nataszy Silsterwitz zostaje znaleziony młody, ubrany w garnitur, pijany człowiek, nic nie wskazuje na to, że razem z nim powróciła do niej utrzymywana w sekrecie przeszłość. Wszystko do chwili, kiedy starsza kobieta rozpoznaje przywiezioną przez niego piersiówkę i stare fotografie schowane w kopercie. Spanikowana zdaje sobie sprawę z tego, że już dłużej nie będzie mogła uciekać – przed wydarzeniami minionych lat i przed wyznaniami.

I właśnie teraz, kiedy absolutnie się tego nie spodziewała, przybyły z Anglii Artur skłania ją do wspomnień. A ona zaczyna snuć zarówno przed nim, jak i przed swoją wnuczką, opowieść o nieszczęśliwej miłości, wojnie, cierpieniu i utraconej nadziei.

Przeszłość i teraźniejszość, pozornie stojące daleko od siebie, a jednak złączone trwałą więzią, bo nigdy nie wiadomo kiedy zechcą ponownie się spotkać. Magdalena Knedler pozwoliła wkroczyć w szeregi swojej powieści nie tylko oddalonych dystansem czasu wydarzeniom, ale także kilku pokoleniom. Tym razem to młoda kobieta i jej babcia stoją na pierwszym planie, a każda z nich ma czytelnikowi sporo do zaoferowania.

BOHATERKI, BOHATER I SEKRET
Lena to młoda reportażystka, dla której babcia była od zawsze nieokazującą jej uczuć i nieangażującą się emocjonalnie kobietą. Nieświadoma historii swojej krewniaczki nigdy jakoś na siłę nie próbowała zagłębiać się w jej przeszłości, tym bardziej, że babka nie przepadała za dawnymi opowieściami. Aż do teraz. Pojawienie się niezbyt rozgarniętego Anglika sporo zmienia w życiu obu kobiet. Zaangażowany w swój cel, chociaż nieco przestraszony Artur rozgrzebuje stare rany. Rany należące do Nataszy, oziębłej, raczej mało lubianej staruszki przez wielu nazywanej Niemrą. Czy jednak zawsze taka była? Dlaczego ucieka przed przeszłością? Jakie tajemnice skrywa i co ją spotkało? I tutaj na scenę wkracza sekret, czwarty istotny bohater tej powieści, który trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Autorce bez dwóch zdań należą się brawa za wyrazistość postaci, które naprawdę nie pozwalają się nudzić.

Autorka postawiła na narrację trzecioosobową, ale… No właśnie. Takowa przeplata się z bezpośrednimi zwierzeniami kobiety powracającej w myślach do przeszłości, a więc mamy nie tylko fabułę ulokowaną na dwóch płaszczyznach czasowych, ale także narracyjny mix. I wcale mi to nie przeszkadza.

PIERSIÓWKA, MIŁOŚĆ I WIELKA HISTORIA
Pomyśleć, że wszystko zaczęło się od piersiówki. Już sam wywołujący dziwną reakcję bohaterki przedmiot staje się zapowiedzią ciekawej zagadki. To jednak dopiero początek, tak zwany przedsmak. Magdalena Knedler funduje spacer ścieżkami rozkwitającej i upadającej miłości. W beztroski dotąd świat pozwala wkroczyć wojnie, która weryfikuje plany skłaniając do skrajnych posunięć. Pozwala zaobserwować co czuli ludzie skonfrontowani z patrzącą im w oczy śmiercią. Jest sztuka, jako wyraz wrażliwości, ukojenia duszy, ale i obraz bolesnych wspomnień. A wszystko to zgrane z teraźniejszością, która ma okazję uchylić rąbka tajemnicy o wielkiej historii.

POZYTYWNIE ZASKOCZONA
Sporo się tutaj dzieje, oj sporo. Jest napięcie, maksymalnie wyczerpany, interesujący temat, są pełnokrwiści bohaterowie i element szoku. Myślę, że gdybym kierowała się pierwszym wrażeniem i nie sięgnęła po tę książkę, przeszłaby mi koło nosa naprawdę ciekawa historia. Podobało mi się, co więcej, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie oczekiwałam tylu wrażeń, a tu proszę – nie mogłam się oderwać. Zatem, nie pozostaje mi nic innego, jak przekonać Was do tego, byście dali tej powieści szansę. Jeżeli lubicie zagadki, tajemnice z czasów wojny i treści z całkowicie znośną ilością historii w tle, to jest właśnie to. Ja zaś jestem ogromnie ciekawa tego, czy autorka obdarzy mnie tyloma wrażeniami także i następnym razem.  


moja ocena: 7+/10
wydawnictwo: Novae Res
ilość stron: 375
data wydania: luty 2017

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.
 Znalezione obrazy dla zapytania novae res

13 komentarzy:

  1. A ja muszę w końcu poznać prozę tej autorki. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie powieścią "Klamki i dzwonki" nie przekonała, ale tą absolutnie tak :)

      Usuń
  2. jeszcze nie czytalam żadnej książki pani Knedler. Tajemnice z przeszłości, wspomnienia, napięcie i emocje - to zdecydowanie to czego szukam w książkach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, po tym, jak już zdążyłam zaobserwować Twoje oczekiwania względem książek, że ta powieść na pewno by Cię zainteresowała. Książka "Klamki i dzwonki" mnie nie powaliła, więc na siłę nie będę jej polecać. "Dziewczyna..." jest jednak inna - świetna.

      Usuń
  3. Cieszę się, że tym razem książka Ci się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam na skrzydełku książki, że Tobie też przypadła do gustu :) Z resztą czytałam już przedtem Twoją opinię na blogu :)

      Usuń
  4. Bardzo podobała mi się ten aspekt wojny w tle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam wojnę połączoną z miłością - w szczególności tą zakazaną. Tutaj autorka wykorzystała ten motyw nieco inaczej, ale bardzo mi się podobało. To nie jest powieść o szczęśliwej miłości - ale tej nieszczęśliwej, pamiętaj :)

      Usuń
  5. Na mnie ciągle czeka, tak samo jak 'Nic oprócz milczenia'. W marcu już raczej mi się nie uda ale stawiam ją na samej górze listy kwietniowej;) Tyle książek, a tak mało czasu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skądś to znam. Stosu rosną, a czasu brak :) "Nic oprócz milczenia" nie czytałam, ale "Dziewczyna z daleka" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Mam nadzieję, że w Twoim wypadku będzie podobnie.

      Usuń
  6. Okładkę ma cudowną, ale chyba to wszystko co mnie zaciekawiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie lubisz takich historii, nie ma się co zmuszać :) A co do okładki - zgadzam się. Ma w sobie mnóstwo uroku i po chichu przyznam Ci się do tego, że okładka była jednym z argumentów "za", dzięki którym sięgnęłam po tę powieść.

      Usuń
  7. Do końca przekonana nie jestem, więc raczej w najbliższym czasie jej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń