niedziela, 12 marca 2017

"Miasto złodziei" - Przemek Corso. Konwój złota, włamania i pies.


„- Wspomni pan moje słowa. Jak tak dalej będzie, to Legnicę zaczną nazywać Miastem Złodziei.”

Moja opinia na temat twórczości Przemka Corso stanęła pod znakiem zapytania. „Podziemne miasto”, pierwsza część cyklu o młodym archeologu, skłoniła mnie do sięgnięcia po kontynuację, jednak nie uznałam tej książki za najlepszą w swoim gatunku. Czytało się przyjemnie, z zainteresowaniem, ale bez wielkich zachwytów. Tym bardziej miałam obawy względem kolejnego tomu, bo przypuszczałam, że autor z najlepszych pomysłów zdążył się już ogołocić. Tymczasem „Miasto złodziei”, czyli druga część cyklu, okazała się nie tylko inna pod względem fabuły, ale także… Tyle w ramach wstępu. Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

ZARYS FABUŁY
To nic, że Nowy Rok spędzany przez Roberta w osamotnionej, leśnej chatce, kończy się groźnym starciem z nieznanym człowiekiem. To jeszcze nic, że jego posada nauczyciela wisi na włosku przez pewną plotkę o pobranej łapówce. Miało być spokojnie, ale prawdziwe kłopoty dopiero nadchodzą. Karcz zostaje napadnięty, poznaje bezwzględnego pana Deraux i wpada na trop konwoju złota. Tymczasem w Legnicy dochodzi do serii włamań sugerujących wyraźnie, że ktoś poszukuje czegoś ważnego. Prawdziwa przygoda nie zakończyła się bowiem wraz z pierwszym tomem serii. Ona dopiero teraz się zaczyna.

ŁOWCA PRZYGÓD
Główny bohater, Robert Karcz, w pierwszej części wkroczył w życie czytelnika jako nieobawiający się niebezpieczeństwa archeolog. Zdążyliśmy już zatem poznać jego pragnienie poznawania i żądzę smaku zwycięstwa. I taki już urok tego bohatera, że kłopoty i wyzwania wręcz go ścigają, a świadczą o tym chociażby kolejne, przybywające na jego twarzy rany. Nieco rozdrażniony, na pewno nieufny, otacza się ludźmi, którzy mają na niego całkiem duży wpływ. Jest strażnik leśny, który już na wstępie powieści robi dużo zamieszania, jest i buszujący po opuszczonych budynkach bibliotekarz Szczur. Nie tylko więc Robert funduje czytelnikowi zastrzyk adrenaliny, ale także drugoplanowi, niemniej barwni i mający sporo do zaoferowania ludzie. Są ci, którzy pomagają, ale i kładą pod nogi kłody.

Tym razem akcja nie usypia, nie czeka i nie zaskakuje dopiero w połowie. Atakuje od razu łapiąc czytelnika w swoje szpony. Zaczyna się mocnym akcentem, a tempo kolejnych wydarzeń nie zwalnia nawet na chwilę. Przemek Corso miał pomysł, a nawet nie jeden i nie dwa, i sprytnie je wszystkie wykorzystał.

PEŁNA TAJEMNIC LEGNICA
Podobnie jak i za pierwszym razem, w tle nieustannie przewija się tutaj polskie miasto – Legnica. Wzbogacone tajemnicą, zaprezentowane od strony, która pobudza smak ciekawskich łowców przygód. Pozostałości przeszłości, nielegalne działania i złodzieje. Czytając czułam się tak, jakbym uczestniczyła w wyjątkowej eskapadzie niesamowitych, ale całkiem wiarygodnych zdarzeń. Tym razem autor pokazał prawdziwą klasę.

UWOLNIONE DZIECKO
Myślę, że na pozytywny odbiór tej powieści ma wpływ nie tylko szybsza, aniżeli w pierwszym tomie, akcja. Lepiej dopracowany pomysł oraz wypełniona, bardziej spójnie przedstawiona osobowość głównego bohatera zostały wzbogacone językiem i scenami, które naprawdę pobudzają wyobraźnię. Pierwsza część cyklu była dobra. Tylko dobra. Ta jest świetna. Czułam się jak żądne przygód dziecko, które wierząc w sukces wymyka się niepostrzeżenie z domu na poszukiwanie skarbów.

STAW CZOŁA PRZYGODZIE
Polecam wielbicielom literatury przygodowej, fanom Indiany Jonesa, mężczyznom i kobietom, którzy już zapomnieli czym są Poszukiwania przez duże P. Autor udowodnił, że pomysłów z pewnością mu nie brak i że jego postępy potrafią być doprawdy imponujące. A moja ocena, w porównaniu z pierwszym tomem, skacze do góry o całe półtora stopnia. Niemniej wysoko podnosi się poziom mojego zainteresowania, jeżeli chodzi o trzecią część. Czekam na nią z niecierpliwością.


moja ocena: 7+/10
wydawnictwo: Bernardinum
ilość stron: 304
data wydania: luty 2017
seria: z Mustangiem (tom II)
tom I - klik

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum.
 

11 komentarzy:

  1. O widzisz, czyli klątwa drugiego tomu tu nie tylko nie zadziałała, a wręcz było na odwrót, dużo lepiej ;) w takim razie będę mieć serie na serio na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Ci szczerze, że sama mocno się zdziwiłam. Nie spodziewałam się tego, że autor tak rozwinie skrzydła. Jeżeli lubisz przygodówki, druga część jest naprawdę świetna.

      Usuń
  2. Tak to już jest, że nie wszystkie części są na jednakowym poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ale ja już przywykłam do tego, że to pierwszy tom zazwyczaj okazuje się najlepszy. A tu proszę jakie miłe zaskoczenie.

      Usuń
  3. Czyli czasem warto przebrnąć przez pierwszą część, żeby przeczytać drugą - lepszą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mocno się zdziwiłam poziomem drugiego tomu, bo zazwyczaj to pierwszy okazuje się lepszy.

      Usuń
  4. Seria ta nie zainteresowała mnie w dużym stopniu, dlatego raczej ją sobie odpuszczę :)

    Pozdrawiam

    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to nie Twoje klimaty, po co się męczyć :) Może kiedyś.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Mam kilka osób, które zachwyciłoby się tą książką :) może powinnam sie przekonać do lektury - w końcu co może być lepszego, niż stawić czoło przygodzie na zbliżającą się wiosnę? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będziesz potrzebowała fajnego oderwania, czegoś lekkiego, a zarazem pełnego przygody - sięgaj śmiało i polecaj :)

      Usuń
  6. Już dawno nie czytałam przygodowych książek, może akurat powinnam sięgnąć po tę serię :)

    OdpowiedzUsuń