wtorek, 21 marca 2017

"Burek na śniadanie. Serbia dla koneserów" - Argymir Iwicki. W kraju rakii i najdroższego sera.


Czy pijąc rakiję powinno się przestrzegać jakichś zasad? Jak przyrządzić smaczną jagnięcinę? Czy można czerpać radość z życia tracąc wzrok? I jak wygląda zakrapiana impreza na cmentarzu? W świat przepełnionej folklorem Serbii zabiera nas Argymir Iwicki - Borowiak, dziennikarz, fotograf hobbysta. Autor, jak sam twierdzi, nie oferuje ścisłego zbioru informacji z dokładnymi adresami na czele. Jego książka to obraz Serbii widzianej jego oczyma, smakowanej jego językiem i usłyszanej z opowieści napotkanych osób. I chociaż ów kraj, w dobie rozdmuchiwanych, atrakcyjnych pod względem turystycznym, odległych państw może wydawać się mało ciekawy, tak wiele ma do zaproponowania. Właśnie o tym jest ta publikacja. Zapraszam na recenzję książki „Burek na śniadanie. Serbia dla koneserów”.

ROZLICZNE OBSERWACJE
Odwiedza domostwa ludzi różnego przekroju. Kosztuje serbskiej, domowej kuchni delektując się mocną rakiją. Wsłuchuje się w historie opowiadane przez tych najstarszych oraz uczestniczy w świętach pozwalających zjednoczyć mu się z tym jakże umuzycznionym, i wbrew pozorom, radosnym krajem. Podziwia, chłonie, przemieszcza się. Argymir Iwicki oferuje wielowymiarowy opis zawierający elementy geografii, tradycji, religii czy gospodarki. Wspomina tylko o tym, co wartościowe i godne uwagi, a jego książka staje się esencją zebranych doświadczeń, jakże ciekawą dla rządnego poznawania czytelnika.

Dlaczego to właśnie trąbka okazuje się tak ważnym dla Serbów instrumentem? Czym jest Dom Kwiatów? Jakie słynne obuwie noszą mieszkańcy Starej Planiny? I jak prezentuje się taniec kolo? O największych minaretach w Europie, o procedurze przygotowania rakii, o języku serbskim zestawionym z polskim, o kalorycznej baklawie oraz o mężczyźnie mieszkającym na drzewie i w jaskini pisze autor oddając w ręce czytelnika publikację wyzbytą łatwo dostępnych informacji i suchych faktów. „Burek na śniadanie” to nie tylko barwna, ale przede wszystkim żywa książka, bo oparta na spotkaniach z różnorakimi ludźmi – od owczarza po biologa.

ESTETYKA WYDANIA I FOTOGRAFIE
Krótkie rozdziały opatrzone sugerującymi treść tytułami i zachowana systematyczność wyglądu kolejnych stron idealnie komponują się z pięknymi oraz wyrazistymi fotografiami, oddającymi klimat wielu wyjątkowych i niepowtarzalnych chwil. Fakt, że ta publikacja obfituje w zdjęcia zyskujące nawet przewagę nad słowem, czyni z niej estetyczny album potrafiący zainteresować nie tylko fanów literatury, ale także kolekcjonerów ładnych wydań.

NIE PRZEWODNIK, NIE RELACJA
„Burek na śniadanie” to nie jest zwyczajny przewodnik, ale też nie typowa relacja oparta na chronologii kolejnych etapów podróży. To, według mnie, coś w sam raz dla niedowierzających w atrakcyjność Serbii, ciekawych świata osób, które dzięki tej książce otrzymają jej zalążek na rozbudzenie apetytów i na zachętę. Muzyka, kuchnia, tradycja, natura, ale przede wszystkim ludzie, ci istotni, ale i pozornie mało ważni – stanowiący tak naprawdę trzon tego kraju. Znajdziecie tutaj wszystkiego po trochu, w towarzystwie wszechobecnej rakii i wielobarwnych zdjęć.


wydawnictwo: Bernardinum
ilość stron: 320
oprawa: twarda
rok wydania: 2017

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum. 
 

12 komentarzy:

  1. No cóż, muszę przyznać, że okładka jakoś nie za specjalnie zachęca do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka może faktycznie nie została wyposażona w zbyt "przyjazne" zdjęcie. Niemniej jednak całe wydanie prezentuje się bardzo estetycznie. Trzeba mieć je w ręku, by słusznie ocenić.

      Usuń
  2. Do literatury podróżniczej chętnie zaglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam więc tę książkę :) Jeśli będziesz miała kiedyś okazję, sięgnij po nią :)

      Usuń
  3. Moja koleżanka często bywała w Serbii i zachwalała ten kraj :) Chętnie tam pojadę, a najpierw chociażby na stronicach powyższej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam niestety tylko przejazdem i niewiele mogę na temat tego kraju powiedzieć. Niemniej jednak w tej książce został zobrazowany bardzo ciekawie, jako państwo hołdujące tradycji.

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że Serbia jest zupełnie pomijana przez turystów. Być może z powodu burzliwej historii, być może z innych powodów, a przecież to również interesujący kraj. Chętnie przejrzę polecaną przez Ciebie propozycje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Też mam takie wrażenie. Serbia, jako kraj, wiele przeżyła i nie jest dla turystów tak atrakcyjna, bo wciąż mało nowoczesna. Myślę, że kiedy ludzie zatęsknią za naturą, odkryją ten kraj na nowo.

      Usuń
  5. Jak klikałam w link to myślałam, że to jakaś książka o psie. Wybacz, ale ten "Burek" mnie zmylił...
    Nie przepadam za takimi książkami, jednak lubię dowiadywać się ciekawych rzeczy, o krajach, które na co dzień są spychane na drugi tor..
    Mogłabym sięgnąć chociażby dla fotografii :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nazwa bywa myląca. Burek, akurat ten tutaj, to serbskie danie. Ponoć bardzo smaczne i tanie - m.in. o taką wiedzę jestem po tej książce bogatsza. A fotografii tutaj wiele, niektóre naprawdę bardzo piękne.

      Usuń
  6. Kompletnie nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie póki co nie masz się co z nią męczyć :) Może kiedyś polubisz takie książki.

      Usuń