poniedziałek, 15 stycznia 2018

"Womanizer" - Katy Evans.
Romans w korporacji.


„Miłość nie kłamie. W jego oczach widzę wszystko, czego nawet nie wiedziałam, że pragnę.”

Proza Katy Evans miewa wzloty i upadki. To jedna z tych autorek, po których książki sięgam chętnie, ale z małą nutą obawy - nie spodziewając się oryginalności, za to oczekując zmysłowej przygody u boku przekonujących bohaterów, pomiędzy którymi da się wyczuć autentyczną chemię. „Womanizer” od dłuższego czasu widniała na mojej liście obowiązkowych do przeczytania. Czy korporacyjny romans proponowany przez autorkę zrobił na mnie dobre wrażenie? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY
Olivia właśnie rozpoczyna staż w renomowanej firmie, do której nie miałaby szansy się dostać, gdyby nie pomoc brata. To właśnie on załatwił jej stanowisko wykorzystując fakt, że szefem Carma Inc jest jego przyjaciel.

Zabójczo przystojny Callan Carmichael wiele wymaga od swoich poddanych. Jest jednak także znany ze swojej umiejętności łamania kobiecych serc. Napotykając na swojej drodze Olivię nie od razu przyznaje się do tego, kim jest. Ta znajomość rozpoczyna się niewiedzą, a przeradza w trzymaną w tajemnicy relację. Jak się kończy? Nie tak łatwo ukrywać coś, co wymyka się spod kontroli.

KORPORACYJNA PARKA
Olivia - ambitna pani narrator i zrazem główna bohaterka, która całkiem przypadła mi do gustu. I to już coś, bo ostatnio miałam okazję natrafić na kilka naprawdę irytujących egzemplarzy. Młoda, zdeterminowana i otwarta na przygody może nie zostałaby moją przyjaciółką, jednak z zainteresowaniem śledziłam jej historię, jej i oczywiście czarującego Callana. Stroniący od trwałych związków potentat to pewny siebie, podobny do książkowych kolegów „po fachu” facet, do którego lepiej wzdychać w tajemnicy, aniżeli się z nim wiązać. Czułam jego charakterek i chętnie wczytywałam się w sceny z jego udziałem. Niemniej nie udało mu się zostać moim ulubionym bohaterem roku, bo przy Jake’u z Turbulencji, każdy inny napalony ogier po prostu wymięka.

SEKS, MIŁOŚĆ I RESZTA
Sporo tutaj seksu, nawet jak na romans przystało. Zwolenniczki pikantnych scen poczują się usatysfakcjonowane, jednak należy pamiętać, że ma to także wpływ na akcję, która raczej nie zaskakuje. Historia okazuje się dość przewidywalna, no cóż, i schematyczna. Niemniej lekki styl autorki, humor i wiarygodne dialogi sprawiają, że czyta się przyjemnie i szybko, o dziwo, bez narzekania na męczące fragmenty.

Choć autorka niczym mnie nie zdziwiła, książkę oceniam jako niewymagającą i nieprzemęczającą, a więc dobrą lekturą na jeden, odprężający wieczór. Przyrównując ją do poprzedniczki, powiedziałabym, że „Ladies Man” ma całkiem zbliżony poziom, więc jeśli przygoda Tahoe i Reginy Wam się podobała, ta również ma u Was szanse.

PODSUMOWANIE
To nie jest najlepsza, ale też na pewno nie najgorsza powieść autorki. Jeśli spodziewacie się czegoś oryginalnego, nie tędy droga. Jeśli zaś nie przeszkadzają Wam schematy, a macie ochotę na chwilę pikantnej przyjemności, sięgajcie śmiało. „Womanizer” jako lekka lektura na parę godzin spełnia swoje zadanie.

wydawnictwo: Kobiece
kategoria: romans
ilość stron: 274
data wydania: listopad 2017


nowość możecie znaleźć na TaniaKsiazka.pl, w księgarni internetowej, która przeznaczyła niniejszy egzemplarz do recenzji.
 http://www.taniaksiazka.pl/?gclid=Cj0KEQjwxLC9BRDb1dP8o7Op68IBEiQAwWggQK7uO9nwi78H8UiN-oiDXmNZtTo-o5oGy4Y8kAB1hScaAmsd8P8HAQ&gclsrc=aw.ds

15 komentarzy:

  1. Od jakiegoś czasu przymierzam się do tej autorki, na początku kompletnie ją skreśliłam bo wydawało mi się że to jakiś klon tej cudaczki od Greya ale jej książki zbierają na prawdę bardzo dobre recenzje! Oczywiście nie spodziewam się nie wiadomo jak ambitnej lektury ale wydaje mi się że w swoim gatunku jest uważana za dobrą - tej książki nie oceniasz za wysoko, może mogłabyś polecić jakąś inna? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o powieści erotyczne/romanse - zdecydowanie polecam "Turbulencję" :) A jeśli lubisz trochę mrocznego smaczku, także "Kinga". Obie książki wydawnictwa Kobiece.

      Usuń
  2. Mam w planach poznać pióro tej autorki. Od czego polecasz zacząć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba od serii "Real". Bardzo podobał mi się także pierwszy tom "Manwhore" - baaardzo. Ale drugi i trzeci wypadły bardzo słabo.

      Usuń
  3. Schematyczność mi nie przeszkadza, a czasem lubię sięgnąć po takie książki. Możliwe, że przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie oczekujesz oryginalności, ale lekkiej powieści z niedrażniącymi bohaterami, może Ci się spodobać.

      Usuń
  4. Książka mnie niczym szczególnym nie przyciąga niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Twoje klimaty :) Nie będę na siłę polecać. Może kolejnym razem znajdziesz u mnie coś ciekawego :)

      Usuń
  5. Spodobało mi się pióro tej pani i mam ochotę poznawać jej nowe historie w tym tą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie jej książki już czytałaś? Mnie niektóre zachwyciły, inne rozczarowały. Ta leży gdzieś pośrodku, ale nie jest zła.

      Usuń
  6. Tym razem podziekuje, wolałabym coś bardziej oryginalnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Nie będę na siłę przekonywać. Może innym razem znajdziesz u mnie coś, co Ci się spodoba :)

      Usuń
  7. Czasem lubię poczytać sobie taką lekką książkę, ale do tej jakoś mnie niespecjalnie ciągnie. Temat wydaje mi się taki trochę oklepany...

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka faktycznie nie grzeszy oryginalnością. Stąd, jeśli nie lubisz schematów, może faktycznie lepiej po nią nie sięgaj.

      Usuń
  8. Mnie "Real" się tak średnio podobało, ale czytałam ją bardzo dawno temu i szczerze mówiąc pamiętam tylko tyle, że było sporo opisów. Jednak nie zniechęciła mnie też do sięgnięcia po inne książki autorki, które oczywiście mam w planach. Szkoda, że powyższa powieść jest schematyczna. Nie zawsze mi to przeszkadza, dlatego jestem prawie pewna, że po nią w końcu sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...