
Są tacy bohaterowie powieści, którzy tuż po przeczytaniu książki po prostu odchodzą w niepamięć. Są tacy, którzy swoją wiarygodną kreacją pozostawiają po sobie pewien ślad. Od czasu do czasu bywają jednak takie historie, przy postaciach których od samego początku czuje się ten dreszcz emocji i wyjątkowości z jednym wnioskiem cisnącym się na usta. Jakim? Przepadłam. I ja tak w stu procentach przepadłam przy „Ugly love” Colleen Hoover czy „Idealna chemia” Simone Elkeles. Czemu o tym teraz wspominam? Ponieważ tym razem przepadłam znowu, a to za sprawą Penna, bohatera powieści „Pretty Reckless”, która dotarła do mnie dzięki uprzejmości księgarni TaniaKsiazka.pl. Zdaje się, że mam serce otwarte na niegrzecznych chłopców i ten wiedział czym wkupić się w moje łaski. Zapraszam na recenzję.