środa, 8 listopada 2017

"It Ends with Us" - Colleen Hoover.
Miłość, która rani, czyli najbardziej osobista powieść autorki.


„Rośliny i ludzie. Rośliny potrzebują miłości, żeby przetrwać. Ludzie też […] Jeśli nas zaniedbują, stajemy się bezdomni i niezdolni do tego, co ważne.”

Nazwisko Colleen Hoover jest dla mnie jak najlepsza marka, po której zawsze mogę się spodziewać usług najwyższej jakości. Moi stali czytelnicy wiedzą, jak wielkim szacunkiem darzę prozę tej autorki. Tym razem jednak miałam okazję zagłębić się nie tylko w jej twórczości, ale i życiu. Bo pomimo tego, że „It Ends with Us” to nie jest żadna autobiografia, pisarka zawarła w książce prawdę o sobie samej. Czy najbardziej osobista publikacja Hoover poruszyła mnie tak, jak poprzednie, stworzone przez nią historie? Czy warto dać się skusić pięknej okładce i kto tak naprawdę odnajdzie w niej lekturę dla siebie? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY
Życie Lily Bloom zawsze kręciło się wokół kwiatów, a dziewczyna od zawsze zdawała sobie sprawę z tego, że będzie chciała poukładać swoją przyszłość inaczej, niż jej matka. To dlatego przeprowadziła się do Bostonu i założyła kwiaciarnię sprzedając rośliny tym… którzy za nimi nie przepadają. Ale czymże byłoby szczęście bez miłości? Lily poznaje sympatycznego lekarza, który z góry zapowiada, że nie angażuje się w trwałe związki, a potem… Potem łamie własne zasady, bo jego uczucia okazują się silniejsze niż założenia.

W tej bajce brak jednak pięknego happy endu. Dziewczyna przekonuje się, że życie potrafi zaskakiwać, nie zawsze pozytywnie. A ludzkie oblicza bywają szokujące. To, że w związku Lily dzieje się coś dziwnego, dostrzeże Atlas, niegdyś bezdomny chłopak, któremu w przeszłości podała pomocną dłoń. Czy łatwo wybaczać i czy warto to robić? Jak trudno stawić czoła przeznaczeniu i czy można kochać jednocześnie raniąc?

TRUDNY TEMAT I KOCIOŁ EMOCJI
Ta książka to jeden, gigantyczny kocioł emocji, w którym akcja pozostawia bez słów biegnąc w niewiadomym kierunku aż do samego końca. Colleen Hoover pokazuje, że potrafi nie tylko urzekająco pisać, ale też poruszać przy tym tematy przybierające często postać tabu. Autorka w tej historii nie od razu funduje ciosy, a wręcz przeciwnie, początkowo serwuje piękną i nieskalaną bólem rzeczywistość, by czytelnik mógł w pełni poczuć to, co czują bohaterowie. A ci, jakże dalecy są od banału i jakże wielkie stanowią wyzwanie.

TRÓJKĄT? ALE ZA TO JAKI! SPRÓBUJCIE OCENIĆ BOHATERÓW. NIE ZDOŁACIE.
Podążając za powiedzeniem głoszącym, że nie ma ludzi złych, autorka uniknęła szufladkowania na tych czarnych i na tych białych. W efekcie mamy niosącą bagaż przykrych doświadczeń z lat dzieciństwa Lily, która miała okazję doświadczyć domowej przemocy. Jest Ryle, młody i niezwykle ambitny lekarz ze świetnie zapowiadającą się karierą, który wbrew sobie kocha jak szalony. I dba o swoją miłość. Z małym „ale”. Nie zawsze wspomnienie trójkąta bohaterów przynosi przyjazne skojarzenia. Nie chciałabym, byście odrzucili tę książkę sugerując się faktem, że Colleen Hoover wrzuciła w wir akcji drugiego mężczyznę, bo Atlas przez długi czas bardzo biernie uczestniczy w wydarzeniach. Bezdomny chłopak pojawia się w życiu bohaterki po wielu latach przerwy. Po co? O tym musicie przekonać się sami.

PRAWDZIWE WYDARZENIA Z ŻYCIA AUTORKI
Są trwałe przyjaźnie, realne problemy i dylematy tak żywe, jakby miały miejsce tuż obok. Są w końcu kwiaty i tragedie, jest stary pamiętnik i jest miłość, ta prawdziwa, ta szczera, ta niedoskonała i potrafiąca ranić. To nie jest banalna książka o uczuciu rozwijającym się pomiędzy dwojgiem ludzi. To pełna goryczy historia, w której Colleen Hoover, jak wspomina na samym końcu, zawarła wspomnienia wyjęte rodem z własnego życia. Podziwiam ją za to, że po części zdecydowała się opowiedzieć osobistą historię. Dowiadując się o tym doceniam „It Ends with Us” jeszcze bardziej.

PODSUMOWANIE
Z taką powieścią jeszcze się nie spotkałam. Colleen Hoover udowodniła kolejny raz, że każda z jej książek potrafi zaszokować, wzruszyć i oczarować oryginalnością. Nie potrafię przestać myśleć o tym, czego było dane mi doświadczyć, bo śledzenie słów zawartych na kartach „It Ends with Us” to nie tylko czytanie. To przeżywanie. Gorzka, prawdziwa, naprawdę niełatwa historia o wielu obliczach miłości powinna trafić na regał domowej biblioteczki każdej kobiety. Nie wiem czy to dla mnie najlepsza powieść tej autorki, ale na pewno najbardziej wyjątkowa, zupełnie inna od poprzednich. Polecam z czystym sumieniem. Uwierzcie mi, że warto.

wydawnictwo: Otwarte
kategoria: literatura kobieca, powieść obyczajowa, romans
ilość stron: 352
data wydania: październik 2017


Ten bestseller dostępny jest na stronie księgarni TaniaKsiazka.pl, która przeznaczyła niniejszy egzemplarz do recenzji. Serdecznie dziękuję!
 http://www.taniaksiazka.pl/?gclid=Cj0KEQjwxLC9BRDb1dP8o7Op68IBEiQAwWggQK7uO9nwi78H8UiN-oiDXmNZtTo-o5oGy4Y8kAB1hScaAmsd8P8HAQ&gclsrc=aw.ds

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę autorkę i nawet jeśli w książce jest trójkąt, to wiem, że jest dobry, w sensie, że psychologicznie jestem w stanie go zrozumieć. Książka jeszcze przede mną, ale już się nie mogę doczekać lektury :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy na temat jej twórczości podobne zdanie. Ja sięgając po jej książkę po prostu wiem,że będzie mi się podobała i jeszcze się nie sparzyłam. Zazdroszczę Ci, że "It Ends with Us" masz przed sobą. To pełna wrażeń, pełna goryczy, ale wartościowa lektura. Zupełnie inna niż poprzednie jej książki.

      Usuń
    2. Jedynie troszkę mniej mi się podobało "Losing hope" i "Pułapka uczuć"(czy jakoś tak), ale i tak nie były to złe książki.

      Usuń
    3. Ja miałam okazję czytać "Maybe Someday", "Confess", "Ugly Love", "Hopeless", "November 9" i obecne "It Ends with Us". O wspomnianych przez Ciebie tytułach słyszałam zaś tylko z opinii innych. Chyba miałam nosa nosa, że nie sięgnęłam po te tytuły, o których wspominasz :D

      Usuń
  2. Uwielbiam książki autorki. Ta jednak szczególnie mnie interesuje, właśnie ze względu na jej osobisty charakter.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy na temat jej twórczości podobne zdanie. Ta książka jednak jest inna, jak dobrze zauważyłaś, bardzo osobista choć równie piękna jak poprzednie. Polecam ją szczerze.

      Usuń
  3. Ta książka naprawdę zapowiada się bardzo ciekawie :) i dodatkowo ma cudowną okładkę, która przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, okładka jest magiczna. Ale prawdziwe piękno tej publikacji tkwi wewnątrz historii. Polecam szczerze.

      Usuń
  4. Bardzo lubię powieści Hoover, wszystkiego w nich po trochu. Romans, dramat, tajemnica :) W poprzednim miesiącu przeczytałam "It ends with us" i jak zwykle pochłonęłam ją w mgnieniu oka. Zdecydowanie jedna z lepszych pozycji autorki.


    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, to bardzo dobra i bardzo wyjątkowa książka. Ja zarwałam dla niej nockę i nawet przez moment nie zawahałam się, czy warto to robić. Oby więcej takich powieści.

      Usuń
  5. A ja jeszcze książek autorki nie poznałam. Może zacznę od tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak nie sięgnąć po tę książkę po takiej recenzji? Ja ją w planach i tak mam, w końcu to Colleen Hoover, której twórczość bardzo lubię. Nie mogę się doczekać aż sama doświadczę tych wszystkich emocji, o których wszyscy piszą. Mam nadzieję, że ja też ją tak przeżyję i polubię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zarys fabuły zachęcający, a brak happy endu jeszcze bardziej

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowna książka. Moja nowa ulubiona pani Hoover <3 Uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam jej trzy powieści i to Maybe someday spodobało mi się najbardziej. O tej książce czytam same pozytywy i coś czuję, że trafi w mój gust. ;)

    OdpowiedzUsuń