wtorek, 10 stycznia 2017

"Pojedynek z Syberią" - Romuald Koperski. Pokonując granice niemożliwego.


„Syberia, przez którą zaplanowałem podróż, to bezkres tajgi, bezdroży, to pół zamkniętego dotychczas świata.”

Są tacy ludzie, którzy nie obawiają się mierzyć naprawdę wysoko. Są marzenia, które chociaż mało realne, mogą stać się rzeczywistością. Są plany, które uznane za szaleńcze miewają szczęśliwe zakończenia, bo przeważnie bywa tak, że te najbardziej niesamowite osiągnięcia w początkowej fazie wiążą się z krytyką i powątpiewaniem. Taka właśnie okazała się podróż Romualda Koperskiego - skazana na niepowodzenie, a jednak zwieńczona sukcesem, o którym inni mogą tylko pomarzyć. Zapraszam na recenzję książki, w której człowiek stoczył pojedynek z Syberią. Lubicie literaturę podróżniczą i przesiąknięte pragnieniem poznawania relacje? Może się Wam spodobać.

O CZYM JEST TA KSIĄŻKA?
Zurych – Syberia – Alaska – Kanada – Nowy Jork. Absurd czy pomyłka? Nic z tych rzeczy. Polski podróżnik właśnie w tej kolejności rozplanował samochodową eskapadę do Stanów Zjednoczonych - przemierzając rosyjską tajgę, stawiając czoła przyrodzie, własnym słabościom i przepisom. Bez sponsorów, bez wsparcia, bez współtowarzyszy i ludzi wierzących w powodzenie tej wyprawy. A wmawiano mu, że nie dotrze nawet do Moskwy. Co widział? Co poczuł? Co przeżył? Jak wyglądała jago walka z owianą wieloma wyobrażeniami, a jednak wciąż nieodkrytą Syberią?  Właśnie o tym jest ta książka, o niesamowitych wrażeniach człowieka, który nieugięty w realizacji własnych założeń postanowił zawalczyć o marzenia.

Przekomarzał się z Jakutem, pił z celnikami na kazachskiej granicy, posilał się słuchając historii budowniczego Kanału Białomorskiego. Uczestniczył w święcie w Askiz, podziwiał niekonwencjonalny urok Jeziora Bajkał i ucztował z mafiosami. Na lądzie, ale i wodzie, szczęśliwie, chociaż w towarzystwie trudności, które potrafiły dawać się we znaki. Podziwiając nietknięte ludzką ręką cuda przyrody czy doświadczając gościnności osób, które wcale go nie znały. Jako Polak, turysta… czy znajomy samego Jelcyna. Brzmi interesująco? W czasie tej podróży wydarzyło się naprawdę wiele.

CO AUTOR OFERUJE CZYTELNIKOWI?
Autor książki zabiera czytelnika do swojego land rovera i oferuje bezpieczną, a zarazem pełną czyhających za rogiem niebezpieczeństw przejażdżkę, podczas której niepewność chwili wiąże się z pewnością bezpieczeństwa. Wszak dzięki literaturze tego gatunku można zwiedzać wyobraźnią siedząc w ciepłym domu i czerpiąc korzyści z opisywanych wrażeń, pod warunkiem, że są one interesujące i przekazywane z zaangażowaniem oraz pasją. W tym wypadku właśnie tak jest.

STYL AUTORA
„Pojedynek z Syberią” to relacja, która pokazuje odbytą krok po kroku podróż w nieznane. Chronologiczność wydarzeń, szczegółowe opisy konkretnych sytuacji oraz krajobrazów, przy jednoczesnym zachowaniu należytego umiaru słowa sprawiają, że opowieść Romualda Koperskiego chłonie się z czystą przyjemnością, bez wkradającej się nudy czy powszechnie znanych faktów. Autor rzadko kiedy odnosi się do wiedzy historycznej, skupiając się raczej na własnych doświadczeniach, przytaczając co jakiś czas anegdoty zasłyszane od napotkanych mieszkańców. A rozmaitych i egzotycznych ludów tutaj nie brakuje. Przekrój wykonywanych przez nich zawodów, zamieszkiwanych obszarów czy statusów społecznych staje się świetnym dowodem na to, jak zróżnicowana potrafi być jedna Syberia i jak wiele tradycji mieści się w jednej przecież Rosji.

I wszystko mi się tutaj podoba, przy czym ubolewam nad tym, że nie pojawiło się więcej zdjęć. Publikacja oczywiście została w nie wyposażona, jednak z przyjemnością nacieszyłabym oczy pokaźniejszą galerią, która byłaby idealnym zwieńczeniem tej ciekawie przekazanej przygody.

Wiernie odwzorowane rozmowy, w skład których wchodzą konwersacje z pijanymi, zwierzającymi się ze swoich grzeszków celnikami, wywiad z grą aktorską, którego przypadkiem przyszło podróżnikowi udzielać podczas pobytu w Rosji czy opowieści o prastarych kurhanach związanych z klątwą pozbawiającą życia. Wszystko jest tutaj interesujące, oprócz docelowej Ameryki. Dlaczego? O tym możecie przekonać się sami…

PODSUMOWANIE
Dlaczego turysta w Krasnojarsku wzbudza taką sensację? Czemu dla mieszkańców tajgi dzielenie się ogniem ma tak ogromne znaczenie? Jak zakończyła się wiejąca grozą przygoda z napotkanym po drodze niemową? Jeżeli odpowiedzi na te pytania choć odrobinę Was nurtują, a literatura podróżnicza leży w obrębie Waszego czytelniczego gustu – polecam.


moja ocena: 7-/10
wydawnictwo: Bernardinum
ilość stron: 328
rok wydania: 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum.
 

8 komentarzy:

  1. Chętnie bym wsiadła do tego land rovera :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo dobra ksiązka, czytałam ją w zeszłym roku i strasznie się mi podobała. Warto przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie bym ją przeczytała. Uwielbiam książki o Syberii :D
    ściskam :* Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Wysłuchałam tej wspaniałej książki! Ale widzę, że papierowa posiada zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogloby byc tych zdjec wiecej, w,takich publikacjach nigdy dosc, ale to nie szkodzi. Chetnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mogłabym się nią zainteresować w wolnym czasie, chociaż literatura podróżnicza to nie jest gatunek, który czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama nie wiem, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam podróżnicze książki, więc ta lektura to mój typ :)

    OdpowiedzUsuń