poniedziałek, 2 stycznia 2017

"Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" - Stephanie Garber. PRZEDPREMIEROWO. Czy to na pewno tylko gra?



„Zanim jednak wejdziecie do naszego świata, pamiętajcie, że to tylko gra.”

Zdaję sobie sprawę z tego, że pisanie o książce roku w pierwszych dniach stycznia wydaje się szaleństwem, a jednak czuję nieodpartą pokusę, by to zrobić. Skoro producenci Niezgodnej przygotowują adaptację filmową debiutu i nie obawiają się ryzyka, może i ja powinnam to zrobić. Wszak chodzi tutaj nie tylko o dobrą powieść, ale cały jej świat, którego progi przekracza się wraz z pierwszą stroną. Godnie rozpoczęłam ten rok, zdecydowanie z wielką pompą. Odważyłam się wejść do gry i pokochałam jej nieokrzesane, niebezpieczne oblicze. Zapraszam na recenzję książki „Caraval. Chłopak, który smakował jak północ”.

ZARYS FABUŁY
Kiedy Scarlett otrzymuje zaproszenie, na które czekała tak wiele lat, czuje, że jest już za późno. List od samego, owianego tajemnicą Legendy był jej odwiecznym marzeniem, a pragnienie wzięcia udziału w magicznej grze Caraval czymś, czego łaknęła najbardziej na świecie. Niestety małżeństwo zaaranżowane przez jej okrutnego i despotycznego ojca pozbawia ją złudzeń. Nigdy nie weźmie udziału w rozgrywkach, o których opowiadała jej kiedyś babcia.

Próbując powstrzymać siostrę przed narażeniem się na gniew ojca, Scarlett zostaje uprowadzona przez przybyłego zza morza Juliana. To właśnie u jego boku dociera na wyspę Legendy, gdzie jako gość honorowy wkracza pomiędzy szeregi graczy.  Początkowo zniechęcona towarzystwem żeglarza zaczyna ulegać jego urokowi. W tej rozgrywce może wywalczyć spełnienie dowolnego marzenia. Nie wie tylko, że ceną przegranej może okazać się śmierć jej siostry. Czy Scarlett zwycięży? Kim jest Julian? Co tutaj jest prawdą, a co jedynie iluzją? I czy Caraval to tak naprawdę wyłącznie gra?

„Jeśli ktoś się dowie, na czym najbardziej ci zależy, może to wykorzystać przeciwko tobie.”

BOHATEROWIE
Rozważna, nadopiekuńcza, honorowa Scarlett i działająca pod wpływem impulsu, nieostrożna, lubiąca wyzwania Tella. Dwie całkowicie różniące się osobowością siostry żyją u boku ojca tyrana, człowieka, który ma na swoim koncie nie tylko długą listę szemranych interesów. Wegetując z myślą, że ich los został już przesądzony, otrzymują szansę wolności i nic dziwnego, że reagują na nią zupełnie inaczej. Wtedy jednak stery przejmuje Julian. No właśnie – kim zatem jest?

Zdeterminowany, odważny żeglarz – Julian, chłopak, który niby to przypadkiem pojawia się w tej historii płynąc z jej biegiem i stawiając czoła nowym wyzwaniom. To właśnie on uprowadza Scarlett i to on pomaga jej wejść w świat mistrza Legendy. Czy zatem jego obecność wiąże się wyłącznie ze zbiegiem okoliczności? Czy uczucie, które rodzi się pomiędzy nim, a główną bohaterką to coś prawdziwego?

Wybrani, wyjątkowi, wiarygodni, a jednak nieprzewidywalni. O ile główna bohaterka przechodzi powolną metamorfozę, a jej siostra przez długi czas nie uczestniczy w akcji, o tyle Julian i cała paleta drugoplanowych postaci stają się dla czytelnika wyzwaniem ponad siły, bo do końca nie wiadomo kto tutaj jest kim i jak się zachowa. Kiedy ma się wrażenie, że właśnie złapało się jakiś trop, autorka zmienia kierunek działania i pociąga za sobą - autentycznie wabiąc. Nie da się skończyć tej gry, kiedy raz przekroczy się jej granicę. Tak samo nie da się odłożyć tej książki na bok bez nieodpartej chęci przeczytania kolejnego rozdziału. Jej magia uzależnia.

OWIANY TAJEMNICĄ CARAVAL
Uwielbiam, ubóstwiam, kocham świat Caravalu. Magiczna wyspa, turniej z żelaznymi zasadami, walka na śmierć i życie oraz kolejne etapy wymagające poświęcenia. Szerzące się wokół kłamstwo, mylne tropy, przyjacielscy i wrodzy ludzie, a wszystko skąpane w iluzji, która wręcz ogłupia. Klimat panujący w tej powieści jest G E N I A L N Y. Czułam się tak, jakbym sama brała udział w niebezpiecznych rozgrywkach i wręcz wierzyłam w tę historię, jednocześnie mając świadomość tego, jak bardzo jestem naiwna.

Jakby tego było mało, oprócz trafionych bohaterów i przekonującego tła, książka ma także naprawdę piękną okładkę. Tutaj śmiało możecie oceniać treść jej miarą. Bo jak dla mnie, każdy element tej publikacji jest po prostu bardzo udany.

PODSUMOWANIE
Kończąc już, by nie zdradzić Wam niczego więcej, mam nadzieję, że zaostrzyłam Wasze apetyty. Ja sama nie jestem zwolenniczką powieści naznaczonych nutką fantasy, jednakże ta stanowi absolutny wyjątek, bo nieprzesadzony element magii okazuje się jej niezbędnym, a wręcz urzekającym składnikiem. Polecam w szczególności młodzieży, tym, dla których „Igrzyska śmierci” czy „Niezgodna” okazały się niewystarczające. Zacierajcie ręce, bo to premiera, której nie można przegapić. Zazdroszczę Wam, że macie tę historię jeszcze przed sobą.

moja ocena: 9/10
wydawnictwo: OMG Books
ilość stron: 414
premiera: 15 lutego 2017

I ja otrzymałam zaproszenie od Mistrza Ceremonii - Legendy. Mam zaryzykować? :)

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu OMG Books.
 

6 komentarzy:

  1. Ja za to jestem przypadkiem ciężkiego fana fantasy :3 Ta książka wygląda na tyle ciekawie, że dodam sobie ją do listy do czytania w przyszłości

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że twoja opinia jest w 100% prawdziwa, bo również na nią czekam, a nie chcę się rozczarować. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, czy książka zachwyci Cię tak samo, jak i mnie. Ja nie mogłam się od niej oderwać. Wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem. Było to dla mnie coś zupełnie innego, aniżeli czytałam dotychczas.

      Usuń
  3. To nie moje klimaty, ale czuję, że mi się spodoba. Nie będę za nią latać, ale jak trafi mi się w ręce to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przeczytać, koniecznie :) Uwielbiam takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm...myślę, że książka odniesie duży sukces. Aktualnie wszystkie grupy wiekowe chętnie przyglądają się przejawom buntu. Również film odnajdzie się na ekranach kin.

    OdpowiedzUsuń