czwartek, 14 stycznia 2016

"Zanim zniknęła" - Jane Shemilt


„Wspominanie to jak oglądanie filmu, w którym aktorzy grają nasze role.”

Co byście zrobili, gdyby nagle z Waszego życia zniknął ktoś bardzo bliski? Gdyby jedną z opcji mogło być  porwanie, czy rozpoczęlibyście niekończące się poszukiwanie u boku policji? A może wolelibyście zadręczać się siedząc bezczynnie w domu? Co jednak wtedy, gdyby już wkrótce miało się okazać, że o tej bliskiej osobie nie wiedzieliście prawie nic, a ona, żyjąc tuż obok Was, była tak daleko, jak gdyby nie było jej wcale? Los bywa zaskakujący i właśnie jedno ze swoich złośliwych oblicz zapragnął pokazać Jenny, bohaterce powieści „Zanim zniknęła”. Zapraszam Was na mocny debiut, tym razem przybierający postać thrillera psychologicznego. Przekonajcie się i Wy, jak wielką niewiadomą może okazać się przyszłość.

Jenny, z zawodu lekarka, wyczekuje powrotu piętnastoletniej córki, która umówiła się ze znajomymi i o wyznaczonej godzinie miała pojawić się w domu. Mijają minuty, a szybko przesuwające się wskazówki zegara wskazują na to, że Naomi spędziła całą noc poza miejscem zamieszkania. Zaniepokojona matka, która z nastolatką nie miała dotąd takich problemów, przeczuwa najgorsze, a jej obawy już wkrótce niestety się potwierdzą. Dziewczyna zniknęła. Czy została uprowadzona? Czy ktoś ją zgwałcił? Czy żyje? A może jej ciało leży już gdzieś głęboko zakopane pod ziemią? Kto zatem miał motyw, by zrobić coś takiego? Czy chodzi tutaj o zemstę, zazdrość….? A może o zupełnie coś innego?

Policja, dochodzenie, nieustannie trwające śledztwo i nic, co mogłoby stać się jakąkolwiek podpowiedzią. Jednak załamanej Jenny ów czas otwiera oczy na to, co dotąd pozostawało niewidoczne. Na jaw wychodzą bowiem rodzinne tajemnice, dzięki którym kobieta odkrywa, że na temat tych, wokół których żyła i żyje, dotąd nie wiedziała prawie nic. Jak wielką zagadką okażą się dla niej mąż i synowie? Czy Jenny tak naprawdę znała swoją córkę, a może widziała u niej tylko to, co widzieć chciała? Czy brodząc pośród fałszywych ścieżek, które wcześniej utorował jej los, odkryje także prawdę o sobie samej?

„Czasem miałam wrażenie, jakbym uciekała z jednego życia do drugiego i z powrotem. Nie zawsze byłam pewna, od czego uciekam, ale to chyba działało.”

źródło
Obraz szczęśliwej rodziny: ojciec – uznany i szanowny neurochirurg, matka – dbająca o sprawy zawodowe i domowe lekarka oraz odnoszący sukcesy synowie i córka. Można by powiedzieć, że jest czego pozazdrościć, a jednak… Już wkrótce jedna osoba znika i domowa sielanka ulega diametralnej zmianie. Życie bez Naomi już nigdy nie będzie takie samo, tym bardziej, że jedno wydarzenie uruchamia lawinę kolejnych nieszczęść, a wizerunek nieskazitelnej rodziny zacznie nosić na swojej powierzchni następne, głębokie rysy.

Historię zniknięcia piętnastoletniej dziewczyny poznajemy z perspektywy zrozpaczonej matki, która stara się ją odnaleźć. Tęskni, płacze, czuje pustkę, a jednak tak naprawdę zaczyna dostrzegać to, czego nie chciała widzieć przedtem. Okazuje się, że tak naprawdę Naomi była dla niej zagadką, bliską osobą, która pod maską pozorów kryła wiele tajemnic. Czy dobra matka mogła do tego dopuścić? A może gdyby Jenny nie odkładała na kolejny dzień ważnych rozmów i gdyby zechciała poświęcić jej więcej czasu, nie doszłoby do tej tragedii? Czy jeszcze kiedyś przyjdzie im się spotkać? Czy matka zobaczy córkę żywą? Komu Jenny powinna teraz zaufać? Czy wokół niej żyje ktoś, kto z ze zniknięciem Naomi może mieć coś wspólnego?

„Naga siła burzy jest przerażająca, ale porywa. To inny rodzaj strachu niż zimne przerażenie, które od roku czeka na mnie codziennie rano.”

Akcja powieści rozgrywana jest na dwóch płaszczyznach czasowych, które można podzielić na: przed zniknięciem Naomi i po nim. Zatem przełomowa dla rodziny Jenny, jak i dla czytelnika, noc, okazuje się tutaj wyznacznikiem całej fabuły i co najistotniejsze, pokazuje jak wiele zmian dokonało jedno wydarzenie. Otóż zmianie ulega nie tylko liczba domowników, ale także sposób ich myślenia. Spada kotara ułudy i fałszu, a brudy i niedogodności – dotąd zamiatane pod dywan – zaczynają wychodzić na jaw. Czytelnicy preferujący ciągłość akcji mogą odczuwać delikatny dyskomfort związany z nieustanną zmianą czasu – kilka dni przed zniknięciem, rok po, kilka dni po itd. A jednak po pewnym czasie można do tego przywyknąć i co więcej, ów zabieg okazuje się niezbędnym w celu poznania całej sytuacji i zbudowania napięcia oraz wywołania niepewności.

„Zanim zniknęła” to debiut, który z nieśmiało wkraczającą w progi literatury akcją niewiele ma wspólnego. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się nieprzewidywalność i nieustannie towarzyszące zakłopotanie, co w przypadku tego gatunku jest czymś niezwykle istotnym. Dobrze poprowadzona narracja, opisy umiejętnie odzwierciedlające daną sytuację – w tym okaleczoną psychikę matki tracącej córkę oraz najważniejsze - zaskakujące zakończenie. Myślę, że Jane Shemilt wkroczyła w kręgi autorów pewnym i stabilnym krokiem, torując sobie drogę w kierunku  absolutnego sukcesu. Jeżeli macie ochotę na spora dawkę niepewności i lubicie intensywną pracę umysłu – to traf w dziesiątkę.

moja ocena: 5+/6
wydawnictwo: Amber
ilość stron: 351
data wydania: styczeń 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber.
 

7 komentarzy:

  1. Powinna nam się spodobać :)

    Pozdrawiamy gorąco i zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tego typu książki, ale trzeba mieć odpowiedni nastrój, żeby po taką sięgnąć. ;)

    Pozdrawiam,
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię debiuty, więc i na ten może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie muszę przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa, co zrobiłabym w takiej sytuacji, wolę nie myśleć... Lubię thrillery psychologiczne więc z dużą chęcią przeczytam, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dość popularna fabuła...ale thrillerów psychologicznych nie umiem sobie odmawiać. 😊

    OdpowiedzUsuń