piątek, 31 sierpnia 2018

"Tylko twój" - Vi Keeland.
Wakacyjny romans i początek serii.


„Mocno mnie do siebie przytulił. Poczułam, że wie, że być może trzyma mnie w ramionach 
ostatni raz.”

Sięgając po książki takich autorek, jak Vi Keeland, nie można oczekiwać emocjonalnej głębi czy lawiny wrażeń. Autorka tworzy lekkie, ale przyjemne romanse, owszem – nieszczędzące opisów scen erotycznych, ale mających w sobie to coś, co pozwala zaprzyjaźnić się z bohaterami. Taką niezobowiązującą książką o miłości miała się okazać publikacja ukryta pod tytułem „Tylko twój” – jak się okazuje, będąca początkiem serii – nie zaś jednotomową historią. Co mogę powiedzieć na temat tej powieści? Czy spełniła moje oczekiwania? O tym w dzisiejszej recenzji.

"Dance, sing, love. W rytmie serc" - Layla Wheldon.
Przegrane marzenia i walka o szczęście.


„ – Liv, czy wyjdziesz za mnie?
- Nie, Jim. Nie mogę.”

Spektakularne zakończenia niosą ze sobą petardę wrażeń. W pierwszym tomie serii „Dance, sing, love” była cała bomba. I to dosłownie. Layla Wheldon, ukrywająca się po pseudonimem młoda, polska pisarka, stworzyła oryginalną parę, której rzuciła pod nogi nieschematyczny, choć aktualny w dzisiejszych czasach dramat. Czytelnikom nie pozostało więc nic innego, aniżeli czekać na kontynuację. A ta pojawiła się na rynku wydawniczym prawie po roku czasu. Czy warto było tyle czekać? Zapraszam na recenzję „Dance, sing, love. W rytmie serc”.

czwartek, 30 sierpnia 2018

"Skaza" - Robert Małecki.
Dwa ciała, zero śladów. Czy to na pewno morderstwo?


„Psem nie zostajesz wtedy, gdy zakładasz mundur. Psem zostajesz, nasiąkając złością na wyrządzane zło, gdy w dobrym człowieku wyczuwasz skazę.”

Dwa trupy za jednym razem? Podejrzane… Jednak nic nie wskazuje na to, by zgony były wynikiem działań osób trzecich. Być może niejeden śledczy ceniący sobie błogie, leniwe dni pracy chętnie zamknąłby tę sprawę nie próbując niczego dociekać. Ale nie Barnard Gross, komisarz, którego postać odkrywamy właśnie w Skazie i wszystko wskazuje na to, że na jednym tomie się nie skończy. Papierowa łódka oraz klucz z breloczkiem w kształcie kuli bilardowej – takie gadżety przywędrowały do mnie wraz z omawianą książką. Zaczęłam od domysłów i wiary w to, że czeka na mnie wyborna literacka uczta. Z jakimi wrażeniami ukończyłam czytanie Skazy? O tym w dzisiejszej recenzji.

środa, 29 sierpnia 2018

Przedpremierowo: "Bez słowa" - Rosie Walsh.
Kochał i odszedł bez pożegnania. Co stało się z Eddiem?


„Tęsknię za Tobą, Eddie. Nie sądziłam, że można tęsknić za kimś, kogo zna się tylko siedem dni, ale tak jest. Tak bardzo, że nie potrafię już nawet racjonalnie myśleć.”

Ludzie nie tak często znikają bez słowa. A ci, którzy to robią, nie wyznają przedtem miłości, nie okazują wylewnie uczuć. Bo i po co? By potem, mówiąc przenośnie, wziąć nogi za pas? Uciec w aurze pozytywnego wrażenia? Kiedy więc dzieją się takie rzeczy, najbliższe otoczenie wszczyna poszukiwania, nieraz angażując w to wszystko odpowiednie służby na czele z policją. To, co spotkało jednak bohaterkę książki Rosie Walsh, postawiło pod wielkim znakiem zapytania całą jej równowagę psychiczną. Bo czy można nazwać utratą i wszcząć poszukiwania człowieka, którego znało się zaledwie 7 dni? Zapraszam na recenzję.

wtorek, 28 sierpnia 2018

Przedpremierowo: "Czerwony notes" - Sofia Lundberg.
Co znalazło się w zapiskach starszej kobiety?


„ […] aby być razem, nie trzeba mieć wspólnych zainteresowań albo podobnego stylu. Wystarczy potrafić się razem śmiać.”

Wszystko musi przeminąć, i ból i szczęście i nawet człowiek. Czy jest zatem coś, co może mieć jakieś głębsze znaczenie? Jakiś sens? Kiedy będziemy dobijać do brzegu, kończąc naszą ziemską podróż, cóż takiego okaże się istotne. Ilość nagromadzonych przez nasz rzeczy? Kariera? A może… może to właśnie miłość i spełnienie przynoszą duszy prawdziwe ukojenie. Dziś zaczynam sentymentalnie, z refleksją, ale nie można inaczej, kiedy mowa o Czerwonym notesie nieznanej mi dotąd autorki Sofii Lundberg. Historia o młodości i o starości, o przemijaniu i o tych rzeczach najistotniejszych. Tych, które pomimo naszego przemijania, pozostają takie same.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

"Trzy razy ty" - Federico Moccia.
Wielki finał z trójkątem na czele. Z kim zostanie Step?


„Kiedy podejmujesz jakąś decyzję, najgorsze jest to, że już chwilę później wiesz, jak straszny błąd popełniłeś.”

Losy buntowniczego Stepa i Babi, która złamała mu serce, z zapartym tchem śledziły setki czytelników. Jak nie na kartach powieści, to ekranach telewizorów, roniąc niejedną łzę wylaną nad związkiem, w którym jedną z głównych ról zagrał Mario Casas. Zaczęło się od Trzech metrów nad niebem, potem nadszedł czas na Tylko ciebie chcę. Step odnalazł szczęście u boku żywiołowej Gin i wydawało się, że to właśnie z nią pozostanie już na zawsze. Federico Moccia nie powiedział wtedy jednak jeszcze ostatniego słowa w tym temacie, więc zrobił to teraz – zabierając wiernych fanów tej historii w dorosły, ale jakże zawiły świat bohaterów. Jesteście ciekawi jak wypadł wielki finał?

niedziela, 26 sierpnia 2018

"Wilk" - Katarzyna Berenika Miszczuk.
Co się dzieje nocą w lesie?


„ – Miłego spaceru – krzyknęłam za nim, ale on już zniknął pomiędzy drzewami.
Zupełnie jakby rozpłynął się w powietrzu…”

Słyszeliście już gdzieś o cyklu Kwiat paproci,  rozpoczętym przez słynną Szeptuchę? Natknęliście się na diabelsko-anielską serię z książką „Ja, diablica” za czele? Nie mogło zatem ujść Waszej uwadze nazwisko Katarzyny Bereniki Miszczuk, jednej z najpopularniejszych, polskich autorek, która pośród rodzimych czytelniczek zdążyła zgromadzić sobie rzeszę wiernych, wyczekujących kolejnych premier fanów. Tym razem wracamy do początków, do czasów, kiedy autorka miała 15 lat. To właśnie wtedy powstał „Wilk”, jej debiutancka, otwierająca bramy literackiej kariery powieść. Dziś miałam okazję wziąć w swoje ręce wznowione wydanie tej historii, która ponoć została nieco podreparowana, ale wciąż ma w sobie wiele z ducha młodej twórczyni. Ciekawi szczegółów? Zapraszam na recenzję.

sobota, 25 sierpnia 2018

"Kocham tylko tak" - Kate Sterritt.
O miłości na życie i śmierć oraz o drugiej szansie.


„ – Są ludzie, którzy przez chwilę lub przez całe życie starają się podciąć ci skrzydła, podczas gdy inni pomagają ci w nauce latania.”

Głośna premiera, liczne zachwyty i wpadająca w oko okładka. Czego spodziewać się zatem po książce, która robi tak dobre pierwsze wrażenie? Wbrew pozorom, takie nastawienie bywa niebezpieczne, bo wygórowane oczekiwania, zderzając się z realiami, wypadają potem całkiem różnie. I nie zawsze osiągają pełnię satysfakcji. Jak zatem było w przypadku „Kocham tylko tak” Kate Sterritt? Historia o bólu, szczęściu, poszukiwaniu własnego miejsca i o tym, że nawet po największej burzy, zawsze, prędzej czy później, przychodzi słońce.

piątek, 24 sierpnia 2018

"W blasku nocy" - Trish Cook.
Żyjąc po zachodzie słońca.


„Nie umiem opisać radości, którą wniosłeś do mojego życia, odkąd po raz pierwszy zobaczyłam cię przez okno.
Dałeś mi cały świat.
Nauczyłeś mnie żyć.”

Choroba bywa ograniczeniem, bywa też cenną lekcją pokory. Lżejsza czy poważna, na każdego z nas może oddziaływać inaczej. Pomimo tego, że ludzie często nie mają na nią wpływu, to od nich zależy przyszłość i to, czy zaakceptują pisane im krzyże i jak nauczą się z nimi funkcjonować. Dlaczego o chorobach mowa, kiedy wzrok przyciąga romantyczna okładka „W blasku nocy”? Ponieważ Trish Cook stworzyła książkę o miłości skonfrontowanej z wielkim wrogiem, a tym samym sprawiła, że jej propozycja New Adult przestała ograniczać się w błahej, młodzieżowej powiastki. Zainteresowani? Zapraszam na recenzję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...