„[…] są różne rodzaje samotności. Samotność
we dwoje, gdy budzisz się każdego ranka u boku kogoś, kto staje się coraz
bardziej obcy… Samotność w tłumie, gdy żyjesz otoczony ludźmi, których nie
interesujesz i którzy także tobie są obojętni…”
Tak, jak twórczość Katarzyny Michalak dzieli polskie
czytelniczki na jej fanki i zaciętych wrogów, tak pierwsza część serii
mazurskiej rozbiła jej wielbicielki. Jedni stwierdzili, że to już nie ta sama
autorka, która niegdyś imponowała magią pióra. Drugim sentymentalna historia ze
smutną melodią w tle zdała się wystarczać. Co kryje w sobie czarująca okładka Promyka słońca? O tym w dzisiejszej
recenzji.