„Uświadomiłam sobie z całą mocą, jak bardzo
go pragnęłam. Nie tylko w łóżku. Nie tylko jako przyjaciela, ale jego całego.
Każdego elementu tworzącej go układanki. Nigdy w życiu nie pragnęłam
czegokolwiek równie mocno.”
Podczas gdy
wiele Polek z zadowoleniem zaczytywało się w serii W przestworzach, autorstwa R.K. Lilley, ja nie potrafiłam zrozumieć
fenomenu tej historii. Dla mnie okazała się ona przeciętną opowieścią, w której
główny temat stanowił właśnie seks. I to bynajmniej nie taki zwyczajny.
Odważny, wyuzdany, wręcz zwierzęcy. A jednak każdy kolejny tom kończył się tak,
że decydowałam się sięgnąć po następny. Kiedy więc ujrzałam w zapowiedziach
wydawnictwa nową książkę wspomnianej pisarki, obudziły się we mnie dość sprzeczne,
ambiwalentne uczucia. Czytać, czy nie czytać? Uznałam jednak, że każdy
zasługuje na kolejną szansę, zwłaszcza u blogerów, którzy lubią analizować,
przypatrywać się poczynionym postępom czy uwstecznieniu, bo z tym bywa różnie.
Dziś więc zapraszam wszystkich na recenzję pierwszego tomu „Bad Things. Tristan
i Danika”. Jak się miewa pióro R.K. Lilley?