czwartek, 1 października 2015

"Black Ice" - Becca Fitzpatrick



Dziś dla odmiany nie nowość, a książka, której tytuł krążył już za mną jakiś czas. Wydana w zeszłym roku podbiła serca wielu czytelniczek, stąd też korciło mnie by przekonać się o tym, czy pośród liter została ukryta ta tajemnica, która kryje się w orzechowych oczach okładkowego mężczyzny. „Black Ice” – powieść autorki bestsellerowej sagi Szeptem, stanęła ze mną oko w oko właśnie wczoraj. I wiecie co? Wygrała. Bo na ringu mojej wytrwałości skłoniła mnie do zarwania nocki, a to oznacza, że zaliczyłam totalny nokaut. Jeżeli jeszcze nie czytaliście tej historii, moją recenzją zabiorę Was w pokryte śniegiem i krwią góry Teton. Zapraszam więc do świata Britt, do jej rzeczywistości, w której gra pozorów może okazać się śmiertelna.

Osiemnastoletnia Britt właśnie wybiera się na długo planowaną wycieczkę w góry. To właśnie pośród wysokich szczytów, mając u boku najlepszą przyjaciółkę Korbie, zamierza spędzić swoją wiosenną przerwę. Kilkumiesięczne przygotowania i wielki entuzjazm bledną jednak w momencie, kiedy okazuje się, że w podróży życia będzie towarzyszył im Calvin – brat jej towarzyszki, o którym wciąż nie potrafi zapomnieć. To właśnie on osiem miesięcy temu zniknął z jej codzienności, po tym, jak postanowił zerwać z nią przez telefon. Britt boi się tego spotkania i wie, że czeka ją nie lada wyzwanie. Będzie musiała stawić czoła nie tylko górom, ale także i jemu. Jednakże już na samym początku panujące wokół warunki weryfikują wszystkie wątpliwości. Dziewczyny natrafiają na niespodziewaną śnieżycę, w efekcie czego – by przetrwać – muszą wyruszyć piechotą przez rozszalały żywioł. Trafiając do chatki ukrytej pośród drzew zostają ugoszczone przez dziwnie zachowujących się chłopaków. Zaznajomiony z górami Calvin dopiero ma do nich dotrzeć, więc póki co same, wystawione na pastwę losu, muszą liczyć na obcych, a Ci nie do końca wydają się zadowoleni z ich obecności. Wkrótce jednak okaże się, że wszystkie dotychczasowe obawy nie miały żadnego znaczenia. Bitt i Korbie stają oko w oko z prawdziwym zagrożeniem i nie wiadomo, czy wrócą z wyprawy żywe. W górach grasuje bowiem bezwzględny morderca, czy zatem wpadnie na ich trop? Czy Calvin zdąży je uratować? Gdzie czyha prawdziwe zagrożenie? I czy warto ufać pozorom, które potrafią być tak bardzo zwodnicze?

Wieloletnia przyjaźń Britt i Korbie prowadzi ich aż do niebezpiecznych gór Teton. To właśnie tam, w rodzinnej posiadłości jednej z nich, dziewczyny mają spędzić wakacje, o których będą opowiadać zazdrosnym koleżankom. To nie plaża i gorące morze przyciągnęły ich swoim urokiem, a wysokie szczyty oprószonych śniegiem górskich  tras. Jednakże już na samym początku wszystko idzie niezgodnie z planem. Ich walczący z żywiołem zawieruchy samochód poddaje się, toteż zaskoczone pogodą podróżniczki muszą piechotą odszukać bezpiecznego miejsca, by przeczekać szalejącą śnieżycę. Tym sposobem trafiają do domku dwóch mężczyzn. Dziwne zachowanie jednego z nich nie zniechęca ich do tego, by wejść do środka. Walka o przetrwanie jest silniejsza, jednakże ani Korbie, ani Britt nie mogą przewidzieć tego, że tym razem to właśnie pod dachem ciepłej chatki znajdą się w większym niebezpieczeństwie, aniżeli wystawione na wietrze. Czy zorientują się na czas? Czy będą w stanie się wycofać? Czy dotrze do nich Calvin? Czy Britt odnajdzie w chłopaku dawną miłość i czy pozna wreszcie motywy, którymi kierował się zostawiając ją osiem miesięcy temu?

O „Black Ice” słyszałam wiele dobrego. Po takich opiniach zawsze stawiam poprzeczkę bardzo wysoko. I wiecie co? Nie spodziewałam się, że książka okaże się tak doskonała. Liczyłam na ciekawą historię miłosną, a otrzymałam  przygodę życia, która udzieliła mi się tak, że nie przespałam prawie całej nocy. Becca Fitzpatrick serwuje obraz nieszczęśliwej miłości, która ma okazję odrodzić się z popiołów po długim czasie bolesnego rozstania. Nie jest to jednak banalny i oklepany scenariusz wielkiego powrotu, bo w tej książce wszystko jest szalenie zaskakujące i wprawiające w pozytywne, aczkolwiek autentyczne osłupienie. Nigdy nie mogłam przewidzieć tego, co się wydarzy, a dzieje się tutaj naprawdę wiele. Każda strona przeładowana jest tak licznymi ciekawostkami, że po przeczytaniu dwustu stron nie mogłam uwierzyć w to, że jeszcze przeszło połowa przede mną.

Góry Teton - źródło
Czy warto ufać pozorom? Czytając „Black Ice” miałam okazję dobitnie przekonać się o tym, że to, co na co dzień wydaje się takie oczywiste, może kompletnie nas zaskoczyć. Nasze wyobrażenia bowiem mogą ulec zmianie, bo ludzie potrafią skrywać w swoich wnętrzach nie tylko różne osobowości, ale także niewyobrażalne tajemnice, których poznanie może zmienić całe nasze życie.

Obraz przyjaźni, gdzie oddane sobie dziewczyny kochają się niczym siostry, niebezpieczeństwo – mogące zagrozić ich niewinnemu życiu, miłość – która jest w stanie stopić nawet najgrubsze pokłady lodu, trup znaleziony w skrzyni oraz morderca – szalony człowiek mogący zrobić wszystko, byleby tylko zrealizować własny cel. Ta książka obfituje w mrożącą krew w żyłach akcję, chociaż nie jest kryminałem. To powieść o wszystkim, a przede wszystkim o młodych ludziach oraz relacjach, jakie pomiędzy nimi zachodzą. A dzieje się tutaj tyle, że chyba nikt nie powinien przejść obok tej historii obojętnie. Absolutnie wciągająca, absolutnie zaskakująca, absolutnie klimatyczna i absolutnie doskonała. To chyba powinno Was przekonać.

Niesamowita kreacja osobowości poszczególnych bohaterów – nie zawsze taka łatwa do sprecyzowania, genialny pomysł na zawiłą akcję, szokujące wydarzenia, nieprzewidywalne, finalne rozegranie całości oraz oryginalna sceneria. Aurę niebezpiecznych, zaśnieżonych, mroźnych gór wyczuwa się od samego początku. W ten świat naprawdę można wniknąć i z chęcią zrobiłabym to kolejny raz.

Oj tak, przekonałam się, że w oczach okładkowego mężczyzny kryje się warta poznania tajemnica. Nie myślałam jednak, że tak ogromna. Ta książka wyryła w mojej pamięci dobitny ślad, a jej tytuł na pewno nie zgaśnie, bo z chęcią wymienię go na mojej liście najlepszych powieści, jakie miałam okazję przeczytać. Polecam dziewczynom – w szczególności młodzieży. To jedna z tych historii, która jest w stanie przekonać do czytania nawet największego wroga literatury. Zapamiętajcie ten tytuł, bo „Black Ice” to przygoda, której nie możecie przegapić.
 
"- [...]Chciałabym poznać więcej twoich sekretów.
- Niektóre rzeczy musisz odkryć sama "

moja ocena: 6/6
wydawnictwo: Otwarte
ilość stron: 446
rok wydania: 2014

8 komentarzy:

  1. Wprawdzie jestem kobietą, ale narobiłaś mi ochoty na tę książkę. Przygoda to coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podobała mi się ta książka i pierwsze spotkanie z autorką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tej książce też już sporo słyszałam i nie byłam pewna czy po nią sięgnąć, jednak po Twojej recenzji zapisuję sobie jej tytuł do listy. :)
    Pozdrawiam
    A.


    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sądziłam, że ta książka jest taka wciągająca. Muszę ją przeczytać skoro polecasz.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Black Ice" jest naprawdę świetne i już nie mogę się doczekać innej książki Becci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Fitzpatrick i wszystkie jej książki! Z niecierpliwością czekam na coś nowego spod jej pióra!
    A Black ice... klimat - idealny! Kreacja bohaterów - doskonała! Choć Britt mnie już zaczęła potem irytować tymi swoimi przemyśleniami o Calvinie... Ale to nic!
    Uwielbiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka była w moim odczuciu dobra, ale tylko tyle. Główna bohaterka i ta jej ''przyjaciółka'' tak bardzo mnie irytowały, że odjęło to dużo świetności ''Black Ice''.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam "Szeptem", nie wiem jak mogłam przeoczyć i zapomnieć o tak głośnym tytule. Z chęcią przeczytam tą książkę, wydaje się być ciekawa, a i Pani ocena mówi sama za siebie.

    OdpowiedzUsuń