sobota, 6 maja 2017

"Z plecakiem przez Indochiny" - Anna Korzeniowska. W klatce z tygrysem.


„Przypadki tworzą jednak rzeczywistość.”

Pojęcie „niemożliwe”, dla każdego z nas mające nieco inny wymiar oraz różne granice, jest tylko blokującym nas głosem umysłu, bo jak się okazuje, czasami to, co dotąd nierealne, staje się rzeczywistością. By spełniać marzenia potrzeba odwagi, choć nieraz także szansy oraz impulsu. O tym, jak nieplanowanie przeżyła Anna Korzeniowska jedną z najwspanialszych przygód, pisze w swojej książce „Z plecakiem przez Indochiny”. Interesuje Was Azja i chcielibyście kiedyś tam wyruszyć? Zatem zapoznajcie się z recenzją tej publikacji.

DOKĄD?
Przez Tajlandię, Kambodżę, Wietnam i Laos, podziwiając zapierające dech świątynie, przyglądając się okrutnej historii Demokratycznej Kampuczy czy robiąc sobie zdjęcia w klatce z tygrysem. Odważna podróż na własną rękę, z nieplanowanymi wydatkami, w otoczeniu egzotycznego jedzenia i zabytków, w chwilowym towarzystwie rozstrojonego żołądka. Relacja orientu widzianego oczyma Polki. Macie ochotę na wielką wyprawę w pigułce? Anna Korzeniowska zaprasza do swojego świata.

Wat Phra Kaew w Bangkoku, muzeum ludobójstwa w Phnom Penh czy słynne miasto Sajgon. Podróżniczka zabiera czytelnika do najciekawszych miejsc Indochin, częstując przy tym istotnymi faktami oraz niewielką porcją historii. Odbiorca książki staje się bogatszy w różnorodne informacje dotyczące władców tamtejszych rejonów, egzotycznych owoców czy chociażby słynnych, aczkolwiek dla nas wcale nie tak popularnych środków transportu. To jednak nie wszystko.

PRZEWODNIK
To, co niewątpliwie stąpa na czele zalet tej publikacji, to podana jak na tacy trasa, którą warto podążać udając się do wspomnianych powyżej państw. Wyszczególnione perełki architektury oraz miejscowości, wraz z cennymi radami dotyczącymi tego jak nie dać się wrobić tubylcom i jak dzięki nim skorzystać, czynią z książki przyjemnie napisany przewodnik.

Autorka skupia się na opisie świata zewnętrznego widzianego oczyma. Trochę zabrakło mi tutaj tradycji, kultury i napotkanych ludzi, którzy przecież ją tworzą. Nie doszukałam się zbyt wielu emocji, oryginalnych wydarzeń czy dzikiej przygody. W końcu książka liczy sobie niespełna sto trzydzieści stron. Sięgając po publikację tej objętości trudno spodziewać się czegoś więcej poza konkretnym opisem kolejnych etapów. To cywilizowana podróż, w miejscach cywilizowanych inaczej.

PYTANIA
Jakiego owocu lepiej nie jeść, by nie nabawić się biegunki? Czy konsulat z wizami jest faktycznie zawsze tym, za co się podaje? Jak wygląda dająca się we znaki podróż w Laosie i dlaczego wymaga ona wkładu pasażerów? Czy grillowane tarantule to jedyne dziwne danie serwowane w Kambodży? I co oznacza „Bum! Bum” pobrzmiewające na ulicach Wietnamu? Odpowiedzi na te, ale także inne pytania znajdziecie w książce „Z plecakiem przez Indochiny”.

PODSUMOWANIE
Jako przewodnik dla tych, którzy chcą zagościć w azjatyckich krajach orientu – jak najbardziej. Jako kawałek poruszającej wyobraźnię literatury podróżniczej – nie do końca. W relacji Anny Korzeniowskiej można doszukać się wielu zalet, ale zadowolenie odbiorcy na pewno będzie zależało od punktu widzenia i oczekiwań, o czym przed momentem wspomniałam. Wybór sięgnięcia po tę publikację pozostawiam więc Wam.


moja ocena: 6-/10
wydawnictwo: Sorus
ilość stron: 125
rok wydania: 2016

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Autorce.
Zapraszam także na jej stronę internetową:  http://www.annakorzeniowska.pl/
źródło

11 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że ja kiedyś zdobędę się na taką podróż :D Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też marzę o tak dalekich wyprawach. Jeszcze nie teraz, ale może kiedyś :) Takie książki na pewno mnie motywują.

      Usuń
  2. Dla kogoś, kto wybiera się w taką podróż to pewnie interesująca książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Jeżeli ktoś wybiera się w tamtejsze rejony, ma gotowy przewodnik z wytyczoną trasą i wskazówkami.

      Usuń
  3. Mogłabym zajrzeć do tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chciałabyś się dowiedzieć co warto zwiedzić w wymienionych w recenzji państwach, po książkę sięgaj śmiało :)

      Usuń
  4. Brzmi zachęcająco, ale niestety nie czytam takiej literatury. Widzę, że jest pięknie wydana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym pięknym wydaniem to tak nie do końca. Książka posiada wkładkę ze zdjęciami, ale nie jest tego zbyt wiele. Sama estetyka wydania pozostawia wiele do życzenia. Ale to nie wina autorki, tylko wydawnictwa. Piękne książki podróżnicze wydaje Bernardinum czy NG Polska. Sorus wypada przy nich blado.

      Usuń
  5. Niestety to nie moje klimaty, o takich wątkach to wolę oglądać filmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię :) Literatura podróżnicza jest bardzo specyficzna. Nie zawsze przypada do gustu :)

      Usuń
  6. Książka wprost dla mnie, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń