wtorek, 9 maja 2017

"Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - maj - czerwiec" - Audrey Carlan. Dobra kasa, luźne związki i chętni faceci - czyli erotyk inny niż wszystkie.


„[…] zawsze powinno się pokazywać swoje najlepsze oblicze i być otwartym na nowe możliwości. Aby znaleźć szczęście, należy ryzykować, a ludzie zbyt często tkwią w codziennej rutynie albo myślą, że ich życie nie może już być lepsze, nawet jeśli czują, że nie są szczęśliwi.”

Calendar Girl, czyli seria autorstwa bestsellerowej pisarki Audrey Carlan, wywołała we mnie wiele mieszanych uczuć. Pierwsza część okazała się bez dwóch zdań jedną z najbardziej oryginalnych powieści erotycznych, z jakimi dotąd się zmierzyłam. Z drugiej strony przyszło mi towarzyszyć bohaterce, której wyborów nie potrafiłam do końca zrozumieć. Zaintrygowana rozwojem sytuacji, postanowiłam sięgnąć po kontynuację. Tym sposobem dość szybko po styczniu, lutym i marcu zabrałam się za następne okresy, czyli książkę „Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień – maj – czerwiec”. Co myślę teraz, kiedy znalazłam się na półmetku?

ZARYS FABUŁY
By ratować pobitego ojca i siebie, Mia Saunders musi zdobyć niebotyczną kwotę miliona dolarów. Jeśli nie spłaci długów zaciągniętych przez rodzica, być może zginą oboje. Decydując się na bardzo odważny krok przyjmuje posadę ekskluzywnej kobiety do towarzystwa. Dotychczas ma jednak szczęście. Trzej poznani mężczyźni okazali się dla niej intrygującą przygodą. Co ześlą jej kwiecień, maj i czerwiec? Z pewnością wiele nowych wrażeń. Będzie zwariowany i przystojny miotacz drużyny Boston Red Sox, wielki i namiętny Samoańczyk poznany dzięki kampanii strojów kąpielowych oraz starszy Warren Shipley, który potrzebuje młodej dziewczyny, by wkupić się w łaski towarzystwa. Czy i tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem?

CZY MOŻNA MIEĆ ICH DOŚĆ?
Kolejny raz autorka funduje czytelnikowi historię, przy której nie trzeba obawiać się przestojów akcji. Tak samo jak i pierwsza część, druga została wyposażona w przystojnych mężczyzn będących przedstawicielami różnych środowisk. Jak dla mnie za dużo w serii tych boskich ciał, przez co robi się trochę za mało wiarygodnie. Niemniej jednak trzecia z historii, ta ze starszym panem w roli głównej, przełamuje utarty wzorzec umięśnionego ideału oraz co więcej, miesza bohaterce szyki udowadniając, że nie zawsze może być tak miło.

PODZIW I NIENAWIŚĆ? DA SIĘ? DA.
Mia Saunders, mój koszmar. Czy można jednocześnie nie znosić bohaterki dziękując jej za odwagę i niebanalną osobowość? Można.  Jak dla mnie bardzo niestabilna emocjonalnie, zazdrosna o „niby” partnera, a jednocześnie robiąca się mokra na widok każdego napotkanego samca alfa, któremu z chęcią wskakuje do łóżka akcentując przy tym to, że nie jest dziwką. Na pewno? Naprawdę nie chciałabym mieć z nią do czynienia, a jednak dzięki jej postawie w książce przez cały czas coś się dzieje. Autorka nie postawiła na sympatię czytelnika, zadbała za to o jego sprzeczne emocje. Mię trudno polubić, ale niełatwo też przejść obok niej obojętnie. Fajna odmiana po tych wszystkich konwencjonalnych postaciach.

PODKRĘCONE OBROTY NAMIĘTNOŚCI
Sporo tutaj namiętności. Na różne sposoby, w różnych miejscach, co więcej, z różnymi mężczyznami. Dla czytelników poszukujących treści o luźnych związkach – prawdziwa gratka. Choć główna bohaterka w pewien sposób wiąże się z każdą z poznanych osób, nie odważyłabym się powiedzieć, że „Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień – maj - czerwiec” to powieść o uczuciach. Skupiona na fizyczności tworzy erotyk z odbiegającym od normy pomysłem. Ale pod żadnym pozorem to nie jest romantyczna seria o miłości. Przynajmniej do tego momentu. Zobaczymy czym zabłyśnie autorka w kolejnych dwóch częściach.

CHĘTNA? ZAWSZE. ALE TAKŻE DO POMOCY.
Są płacący za towarzystwo Mii mężczyźni, ale są także kobiety – oczywiście niepłacące, a stanowiące dodatek do tej historii. Główna bohaterka, choć na co dzień niezbyt wrażliwa, w kontakcie z płcią piękną wyzwala w sobie pokłady współczucia oraz chęci do pomocy. Okazuje się więc nie tylko towarzyszką za pieniądze, ale także lekarką złamanych serc.

PODSUMOWANIE
Jaka okazała się więc druga część? Poziomem bardzo podobna do poprzedniczki, ciekawa, ale i skrajnie irytująca. Przekupująca oryginalnością akcji, dręcząca główną bohaterką. Jeżeli szukacie powieści erotycznej innej niż wszystkie, bez tej całej słodkiej otoczki, romantycznych gestów, cudownych metamorfoz głównych bohaterów – to strzał w dziesiątkę. Jeżeli macie zamiar szukać tutaj romantyczności – odpuście.

moja ocena: 6/10
wydawnictwo: Edipresse Książki
seria: Calendar Girl (tom II)
ilość stron: 434
data wydania: kwiecień 2017

seria Calendar Girl: Styczeń - luty - marzec / Kwiecień - maj - czerwiec 


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.
 

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam pierwszego tomu, ale bardzo mnie zaciekawiłaś :)
    Będę musiała się rozglądnąć za tą pozycją, a teraz jak mam więcej wolnego czasu to na pewno szybko bym ją pochłonęła.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli szukasz oryginalnej powieści erotycznej, może Ci się spodobać. Ale nie licz na romantyzm i miłość. Tego w fabule brak :) Przynajmniej do tego momentu, bo przede mną jeszcze dwie części.

      Usuń
  2. Ja sama nie wiem co robić. Raz mam ochotę na całą serię raz nie.. Już kilka książek o tej tematyce czytałam i nie zbyt mi się spodobało, ale tyle osób zachwala..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo nietuzinkowa powieść erotyczna. Ale inna nie znaczy lepsza. Gdybym od niej zaczęła moją przygodę z tym gatunkiem, szybko bym podziękowała. Ale dla tych, którzy przejedli się już namiętnymi i romantycznymi historiami może to być fajna odmiana. Zależy czego szukasz, bo jeżeli miłości - to nie ta książka.

      Usuń
  3. Poprzedniej części jeszcze nie przeczytałam, ale w sumie to rzadko sięgam po ten gatunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nieczęsto sięgasz po powieści tego gatunku, raczej odradzam. Ta jest dobra, ale dla tych, którzy przejedli się już namiętnymi i romantycznymi powieściami.

      Usuń
  4. Chyba nie jest to powieść dla mnie niestety :) Nie należę raczej do miłośników powieści erotycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przepadasz za tym gatunkiem, książka na pewno by Ci się nie spodobała. Powieść skupia się w dużej mierze właśnie na cielesności.

      Usuń