sobota, 29 lipca 2017

"Sex Machine" - Marie Force. O niejakim P. - czyli trzecim bohaterze powieści. /ebook/


„- Mam w sobie ten mrok, Honey. I nie zawsze zdołam przewidzieć, kiedy zacznie mnie wciągać.
- Nie musisz tego przewidywać. Będę przy tobie i nie pozwolę, żeby wciągnęła cię ciemność.”

Sięgając po literaturę erotyczną czytelnik stąpa po grząskim gruncie. Można na nim zatopić się w rozkoszy, ale i władować w niezłe bagno pełne nudów - zwyczajnie tracąc czas. Biorąc do ręki powieść „Sex Machine” zarówno tytuł, jak i okładka obwieściły mi, że będzie pikantnie. Ale czy ta przygoda literacka mnie usatysfakcjonowała i do której wspomnianej grupy ją zaliczyłam? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY
Piękna Honey chce się w końcu dowiedzieć o co ten cały szum z przeżywaniem orgazmów. Sama nigdy nie poczuła czegoś tak wyjątkowego, a że czas ucieka, decyduje się na bardzo odważny krok. Nie owijając w bawełnę oferuje napotkanemu Blakeowi Dempsey’owi przygodny seks. Wszak z zasłyszanych opowieści wynika, że ów kandydat wydaje się idealnym, łóżkowym partnerem, który gwarantuje stuprocentową rozkosz.

Honey wie, że nie może się jednak zakochać. Nie w człowieku, który nie stroni od jedno-nocnych przyjemności u boku różnych kobiet. Nie może też zakochać się Blake, bo tak, na wskutek pewnej tragedii, postanowił dwanaście lat temu,. Czy dotrzymają swoich postanowień? I czy żar namiętności nie przekształci się w miłość?

ICH TROJE
Znali się od zawsze, ale nigdy nie pozwolili sobie na to, by zbliżyć się do siebie w tak intymny sposób. Piękna, choć samotna dziewczyna i bóg namiętności, mówiąc krótko sex machine. Główni bohaterowie powieści nie są papierowi, a stworzenie ich obrazu nie sprawiło mi problemu. Aczkolwiek sama ich relacja rozwija się dość szybko i łatwo, co miało wpływ na stawiany pod znakiem zapytania odbiór kreacji osobowości.

Ale… Oprócz Honey i Blake’a w książce pojawia się jeszcze jeden główny, powiedziałabym, najważniejszy bohater, którego błędem byłoby pominąć. Pan Penis, tak, tak – Penis przez duże „P”, ze względu na istotę działania, ale i sugestię autorki. Duży, owiany legendą, podziwiany i zawsze aktywny. Czy to nie dziwne, że pewną część ciała jestem w stanie określić większą liczbą przymiotników, aniżeli jej właściciela? Można i tak, a wszystko zależy od akcji książki, a tutaj…

ONLY SEX
Akcja uwita została wokół erotycznych scen. Pikanterii więc nie brak, podobnie jak i dominującego partnera. Jednak dla poszukiwaczek romantycznych historii niosących równie istotne, współtowarzyszące intymności wątki, książka może okazać się rozczarowaniem. Fabularnie powieść wypada więc słabiutko i przewidywalnie, a przecież miała autorka asa w rękawie - w postaci przeszłości bohaterów - i mogła go wykorzystać.

GDYBY TAK…
W tle przewijają się traumy zamierzchłych lat. Tragedia związana z utratą bardzo bliskiej osoby czy też dorastanie pozbawione rodzicielskiej troski. Gdyby tak autorka pociągnęła te wątki wyprowadzając je na pierwszy plan, mogłaby powstać emocjonalna, wartościowa historia. Niestety. Potraktowane po macoszemu intrygujące kwestie musiały ustąpić miejsca dzikim harcom. Efekt? Było nudno.

PODSUMOWANIE
„Sex Machine”, zgodnie z sugestią tytułu i okładki, to typowa powieść erotyczna. Dla poszukiwaczek pikanterii – dobra, dla wielbicielek romantycznych treści – niewystarczająca. Lekka, z nierażącym w oczy stylem, za to przewidywalna i niestety zbyt głęboko skupiona wyłącznie wokół seksu. Gdyby tak poprzeplatać sceny innymi wątkami, byłoby o wiele apetyczniej i ciekawiej. Tego mi zabrakło.

moja ocena: 4-/10
wydawnictwo: Amber
ilość stron: 288
data wydania: kwiecień 2017


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber.
 

5 komentarzy:

  1. Sex machinę i pan Penis owiany legendą, no cóż, nie dziwię się, że ostatecznie wystawiłaś słabą ocenę:) szkoda, że nie było mocniej zaakcentowanych innych wątków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety... Zabrakło tego czegoś, co przytrzymałoby moją uwagę na dłużej. Lekka, ale pusta treść.

      Usuń
  2. okładkę mogłabym schrupać ;) szkoda że treść trochę monotematyczna, ale jak myślisz nada sie na nagrodę za zdane prawo jazdy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrodę dla siebie? Jeżeli podążam dobrym tropem, mam wrażenie, że chyba zdałaś! Nie chcę pospiesznie wybierać z gratulacjami, ale jeżeli to chodzi o Ciebie, bardzo, bardzo się cieszę :) A co do książki, w tym temacie już bardziej polecałabym powieści Katy Evans (seria REAL) albo książki K. Bromberg.

      Usuń
    2. Zdałam! REAL uwielbiam a K. Bromberg nie znam wiec musze zrobić jakiś reseach

      Usuń