„Mimo palącego słońca i wzbierającego się w
niej zmęczenia, Durgeshwari walczyła z całych sił, podobnie jak i całe podległe
jej wojsko.”
Chciała autorka stworzyć powieść z historią Indii.
Chciała przywrócić pamięć zapomnianemu, zakurzonemu bohaterowi, o którym na
wskutek upływu czasu po prostu przestano mówić. Zastanawiała się nad walecznymi
mężczyznami, tymczasem córka naprowadziła ją na inny trop. Na książkę z
nieprzeciętną kobietą na czele. Takie niezwykłe cechy posiadała wielka
radżpucka królowa, Rani Durgavati. Odważna i piękna stała się dla autorki
inspiracją i chociaż „Maharani” to nie jest powieść o niej, osobowość głównej
bohaterki ma w sobie jakiś procent słynącej z umiejętności militarnych
władczyni. Zapraszam na recenzję.