poniedziałek, 2 października 2017

"Zabrałam brata dookoła świata. Ameryka Południowa" - L.W.E.W. Łopacińscy. O żurku w Argentynie i Panu Tadeuszu w Chile.


„Kilka osób można nazwać zespołem dopiero wtedy, gdy pomiędzy nimi zawiąże się współpraca. Kiedy uwierzą we wspólny cel.”

Podczas długich, bogatych we wrażenia podróży, ludzie wcale nie tęskną najbardziej za wygodami czy nieustannym dostępem do nowoczesnych technologii. Brakuje im bliskich. Co zatem powiecie na wyprawę w większym, bo czteroosobowym, rodzinnym gronie? Czy dalekie wyjazdy z dwójką dzieci to dobry pomysł? Tym, którzy sądzą, że nie, Łopacińscy postanawiają utrzeć nosa roczną podróżą dookoła świata. Jeżeli jesteście ciekawi ich poczynań oraz tego, jak wygląda ich sposób na odkrywanie piękna naszego globu, zapraszam wpierw na recenzję książki.

CO I GDZIE?
Wyjątkowa Ameryka Południowa. Peru, Boliwia, Chile, Argentyna Urugwaj czy Brazylia. Rodzice i dzieci przemierzający odległy kontynent chociażby chickenbusami, nocujący u gościnnych gospodarzy, dzięki którym zyskują wspomnienia pozostające na zawsze. Jak to jest wspinać się na sześciotysięcznik z rozwolnieniem? Jak obchodzony jest Dzień Czaszki? Jak smakuje urugwajski fast food i jak groźne bywają brazylijskie fawele? Ta rodzinna relacja otwiera przed czytelnikiem kolejne okno na świat. Chcecie przez nie zerknąć?

CZTEREJ AUTORZY
Czterej podróżnicy, czterej autorzy, jedna książka. Każdy członek rodziny Łopacińskich, zyskując równe prawa, zostawił w tej publikacji ułamek swoich wspomnień, począwszy od patrzącej na wszystko oczyma dwunastoletniego dziecka Lusi, kończąc na Wojciechu – często przejmującej inicjatywę głowie zgranej familii. Relacja nie jest jednak chaotycznym zbiorem zapisków, a raczej spójnym, etapowo rozpisanym opowiadaniem o niebanalnych, niejednokrotnie dogłębnych przeżyciach.

ZARYS RELACJI
W Boliwii popychano ich zderzakiem samochodu, ponieważ szli za wolno. W chilijskiej bibliotece oglądali egzemplarze Pana Tadeusza. W Argentynie jedli żurek i spotkali wnuczkę Polki, która po drugiej wojnie postanowiła poszukać dla siebie bezpiecznego miejsca. Odwiedzili przedinkaski cmentarz, przeżyli zjazd Drogą Śmierci, łapali się na darmowe noclegi, ale i prawie padli ofiarą kradzieży. Prawie. Brzmi ciekawie?

O PODRÓŻY I RODZINIE
Przyjemna, zachęcająca do wyruszenia w świat lektura. Niejednokrotnie udowadniająca, że nie ma barier nie do pokonania. Spontaniczna, pozytywna relacja prezentująca piękny obraz rodzinnych więzi, które niezakłócone nowoczesnymi technologiami, zaś zacieśnione wspólną pasją, są w stanie wyeliminować niedogodności i nauczyć jakże istotnego, wzajemnego szacunku. Może planujący w tamte rejony Ziemi, przyszli podróżnicy, nie znajdą tutaj zbyt wielu porad, ale zyskają inspirację i natchnienie.

ZDJĘCIA
Jest i sporo fotografii, rzadziej tych statycznych, o wiele więcej pełnych dynamiki, wyłapujących chwile. Dla tych, którzy lubią dotrzeć dalej, specjalne kody, które przy użyciu  telefonicznej aplikacji dają wgląd do większej ilości zdjęć.

PODSUMOWANIE
Jeśli lubicie literaturę podróżniczą, Ameryka Południowa chodzi Wam po głowie lub nie wierzycie, że rodzinne, dalekie podróże z dziećmi są w stanie zakończyć się powodzeniem – sugeruję książkę „Zabrałam brata dookoła świata. Ameryka Południowa.” Razem z rodziną Łopacińskich odkryjecie niezwykłe rejony Ziemi oraz magię międzyludzkich relacji.

współwydawca: Bernardinum, Wejdźmy na szczyt
ilość stron: 255
data wydania: wrzesień 2017


Kup w Empiku – KLIK

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum. 
 

8 komentarzy:

  1. Lubię książki podróżnicze więc z miłą chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Ciekawa, rodzinna wyprawa. Czyta się naprawdę lekko :)

      Usuń
  2. ja sie czuje zachęcona, taka podróż palcem po mapie i z nosem w książce. A tak po prawdzie to trochę zazdroszczę takim spełnionym podróżnikom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także. Kiedy czytam o tych niebanalnych spotkaniach z tubylcami, o pochłanianych widokach i przygodach, aż serce płacze. Też bym tak chciała :)

      Usuń
  3. Brzmi rewelacyjnie! Rodzina + podróże to jest to. :)
    To prawda, że podczas wyjazdów najbardziej brakuje bliskich. Spędziłam rok w Japonii i było cudownie, ale okropnie tęskniłam za rodziną i przyjaciółmi. Uważam, że takie rodzinne wypady są najlepsze. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok bez bliskich? Chyba padłabym z tęsknoty. Ale zazdroszczę Ci wrażeń. Pewnie zyskałaś wspomnienia, których nie zapomnisz do końca życia. Mega :)

      Usuń
  4. Chyba czas się zabrać za tego typu literaturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można pozwiedzać wyobraźnią. Wiadomo, że lepiej osobiście, ale nie wszędzie jest szansa dotrzeć. A że ja kocham podróże, muszę sobie jakoś radzić ;p

      Usuń