
Znane nam książkowe kryminały zawsze zawierają jakiś
intrygujący wątek – sprawę, którą należy rozwiązać. Po nitce, dochodzi się do
kłębka i odkrywa wielką tajemnicę, która nękała czytelnika przez kilkaset
stron. Triumfującym bohaterem jest zazwyczaj renomowany policjant czy też znany
i niezastąpiony detektyw. A jednak taki
scenariusz nie zawsze ma miejsce. Okazuje się bowiem, że całkiem udane śledztwo
może prowadzić mała dziewczynka – jedenastoletnia, ale za to jak bardzo
wyjątkowa!
Flawia de Luce
jest niezwykle inteligentnym dzieckiem. W wieku jedenastu lat interesuje się
chemią, przeprowadzając w domowym laboratorium przeróżne eksperymenty.
Ponadprzeciętny intelekt pozwala jej umiejętnie radzić sobie z wrednym
rodzeństwem w postaci dwóch starszych i nieznośnych sióstr. Pewnego dnia w domu
Flawii dochodzi do bardzo dziwnego wydarzenia. Wraz z ojcem i kucharką
dziewczyna natyka się na leżącego pod drzwiami ptaka, na którego dziobie
znajduje się pocztowy znaczek. Bystra i spostrzegawcza bohaterka dostrzega przerażenie
malujące się na twarzy taty i to daje jej już sporo do myślenia. Niedługo potem
udaje się jej podsłuchać pod drzwiami rozmowę, którą ojciec przeprowadza z
nieznanym dotąd jej mężczyzną. Do uszu Flawii docierają słowa, które już na
zawsze pozostają w pamięci: „zabiliśmy go”. To jednak nie wszystko. Rankiem,
podczas przechadzki w przydomowym ogródku, bohaterka potyka się o coś
wystającego z ziemi. Okazuje się, że pod jej stopami znajduje się dogorywające
ciało mężczyzny…
„Ciało w ogórkach
wzięło głęboki oddech… a potem – puszczając nosem bąbelki – wydyszało
pojedyncze słowo, powoli i jakby ze smutkiem, prosto w moją twarz.
- Vale –
powiedziało.”
Sprawa trafia na
policję, a znalezionym trupem zajmuje się wykwalifikowany komisarz. Flawia
postanawia jednak wszcząć własne śledztwo, a jej nieprzeciętne zdolności z
pewnością w tym pomogą.
„Zatrute ciasteczko” to książka rozpoczynająca cykl
zatytułowany „Flawia de Luce”. Powieść autorstwa Alana Bradley’a niesie ze sobą
jedyną w swoim rodzaju, wyjątkową treść. Kryminał traktujący o dokonanym
przestępstwie został tutaj połączony z dużą dawką humoru, bo przecież dziecięcy
świat, nawet ponadprzeciętnej jedenastolatki, zawsze okraszony jest
różnorodnymi, zabawnymi wydarzeniami. Flawia, czyli główna bohaterka książki,
to dręczona przez siostry dziewczynka wychowywana przez ojca. Odnalazłszy pasję
w całkiem „dorosłej” dziedzinie, jaką jest chemia, wykazuje swoją wyjątkowość,
bo przecież dzieci w jej wieku wolą beztroski świat całkiem innych rozrywek.
Toteż nic dziwnego, że natykając się na trupa, Flawia nie panikuje i nie
krzyczy, a wręcz cieszy się tym, że spotkało ją coś interesującego.
Wyeliminowana z możliwości uczestniczenia w policyjnym śledztwie, dziewczynka
postanawia prowadzić je na własną rękę. Jaki jest tego efekt? Z pewnością
niezwykle ciekawy.
Alan Bradley wykazał się niezwykle oryginalnym pomysłem
stworzenia powieści. Dzieci uczestniczące w literaturze zazwyczaj kojarzone są
z biernymi istotami, często beztroskimi. Flawia jest inna – zdeterminowana,
odważna i pomysłowa, a to czyni ją niezapomnianą. „Zatrute ciasteczko” to
pisana tajemniczym i lekkim językiem powieść kryminalna dla młodzieży, nawet
tej nieco młodszej. Jednakże treść powieści, która jest z pewnością ciekawym
eksperymentem, przypadnie do gustu niejednemu dorosłemu czytelnikowi, który
zdecyduje się na przygodę okraszoną sensacją tuż u boku małej, aczkolwiek
niezwykle bystrej dziewczynki. W książce niejednokrotnie pojawiają się zabawne
fragmenty odzwierciedlające myśli i porównania Flawii, która pomimo swojego
wieku, potrafi wypowiedzieć się w bardzo inteligentny sposób. Słowa padające z
jej ust niejednokrotnie brzmią wprost fantastycznie.
„Ofelia ma
jasnobłękitne oczy – takie, jak mógł mieć, moim zdaniem, ślepy Homer. Choć zna
większość repertuaru na pamięć, czasem przesuwa się na stołku, pochyla jak
automat i wpatruje się w partyturę.” – Flawia opisuje swoją siostrę grającą
na pianinie.
„Siedzieliśmy oboje
sztywno, jak dwie parafianki na herbacie u proboszcza.” – Flawia opisuje
spotkanie z ojcem po wzruszającej rozmowie.
Skupiając się na samej bohaterce, nie można zapomnieć o
tym, że książka posiada bardzo ciekawy wątek kryminalny, który rozpoczyna się
wraz ze znalezieniem pod drzwiami martwego ptaka będącego jakimś złowrogim zwiastunem.
Oczywiście na napotkaniu trupa się nie kończy, ponieważ to jest dopiero
początek ciekawych wydarzeń. Czytelnik od pierwszych stron ma okazję
zastanawiać się nad tym kto tak naprawdę jest mordercą, a zagadka wcale nie
jest prosta do rozwiązania. Czy okażecie się bystrzejsi niż jedenastoletnia
dziewczynka?
Moja
ocena: 4+/6
tytuł oryginału: The Sweetness at the Bottom of the
Pie
wydawnictwo: Vesper
data wydania: 10
lipca 2010
liczba stron: 368
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper.
Bardzo lubię serię przygód Flawii :) "Zatrute ciasteczko" czytałam jako pierwsze i miło wspominam.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie zapowiada sie :))) Zycze Milego weekendu :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńKsiążka trochę mi przypomina mój eksperyment właśnie z tego typu lekturami, ciekawe czy moje wrażenia będą podobne.
OdpowiedzUsuń