poniedziałek, 22 września 2014

"Madagaskar. Tomek na Czerwonej Wyspie" - Tomasz Owsiany

 
Życie wymusza od nas niejednokrotnie kreowanie takich, a nie innych sytuacji. Nieraz rzeczy nieplanowanie dzieją się, ponieważ tak właśnie jakoś wyszło. Bywa i tak, że wychodzi nam to na dobre, bo pomimo innych założeń, los przygotowuje dla nas niespodziankę, której się nie spodziewamy. Gdyby nie właśnie zrządzenie losu, nie powstała by także książka „Madagaskar. Tomek na Czerwonej Wyspie”. Jak sam autor przyznaje, nie planował napisania tak obszernej relacji ze swojej podróży. Gdyby nie przypadek, nie trafiłby w to miejsce, w którym miał okazję przebywać. A więc w końcu, gdyby się to wszystko nie wydarzyło, nie mielibyśmy okazji do przeczytania tak rewelacyjnej książki i tym samym stracilibyśmy naprawdę wiele.

Tomasz Owsiany – autor, którego nazwisko raczej nie mówi nam zbyt wiele. No bo skąd mielibyśmy go znać, skoro jest dorobek literacki praktycznie nie istnieje. Teraz wychodzi nam jednak naprzeciw z książką, której wysoki poziom naprawdę szokuje. „Madagaskar. Tomek na Czerwonej Wyspie” to wyjątkowa opowieść o pobycie w odległym kraju. A na czym ta wyjątkowość polega? Za moment wszystko zostanie objaśnione.

Młody, wykształcony i ciekawy świata człowiek wybiera się na odległy ląd, aby podjąć tam konkretne działania. Wcale nie ma w planach codziennego zwiedzania innego rejonu Madagaskaru. Otóż osiadając w jednej miejscowości, jego zadaniem jest nauka w szkole. Dzięki temu więc nie dotyka powierzchownie kultury mieszkańców, pędząc przed siebie, aby zobaczyć jak najwięcej. To pozwala mu na całkowite zgłębienie się w rzeczywistość Madagaskaru, co paradoksalnie okazuje się  o wiele cenniejszą okazją na poznanie tegoż rejonu świata. Tomasz, przybywając na Madagaskar, ma okazję na bycie wśród „swoich”. Otóż trafia na katolicką misję i dzięki temu zyskuje na początek niezbędną wiedzę, która przydaje się na dalsze dni. Praca nauczyciela zawsze bywa ciekawa. Jednakże wykonywanie tego zawodu w tak odległym zakątku Ziemi, staje się o wiele bardziej intrygujące. Dlaczegóż? Autor przytacza niezliczone przykłady tego, co udało mu się przeżyć na Czerwonej Wyspie. Czy w naszym kraju rzeczą normalną jest wysłanie przez chłopaka miłosnego smsa dziewczynie? Oczywiście, że tak. Ludność, z którą miał okazję przebywać Tomasz Owsiany, nieco inaczej patrzy na tę kwestię. Za coś takiego młody mężczyzna został wydalony ze szkoły, a jego rodzice musieli zapłacić wysoką karę pieniężną. Bywa i tak. Inne wydarzenie związane ze szkołą dotyczyło kandydatów na posadę nauczyciela, którzy próbowali przekonać dyrekcję o swoich kompetencjach. „…o posadę anglisty ubiega się kierowca taxi brousse, który miał angielski w szkole, protestant, który w takim razie zmieni kościół, nie ma sprawy lub nieznanej profesji pan Rakoto, którego brat przecież już w tej szkole uczy…”. Ciekawych sytuacji w tej książce pełno i nic dziwnego, bo życie na Madagaskarze jest po prostu inne.

Czy nie chcielibyście się dowiedzieć dlaczego pan Tomek jadł „świńskie łajno” lub też chociażby jak skończyła się historia kobiety, która nosiła w brzuchu martwe dziecko? Dzięki książce „Madagaskar. Tomek na Czerwonej Wyspie” macie okazję poznać ten odległy zakątek świata nieco dokładniej. Chociaż autor opisuje wiele sytuacji związanych ze szkołą, to jednak nie ogranicza się tylko do niej. Przytacza liczne historie mieszkańców, opisuje swoje wrażenia dotyczące miasteczka, charakteryzuje mentalność ludzi i panujące dookoła krajobrazy.

Ta książka to bardzo wyjątkowa relacja, ponieważ skupia się głównie na obserwacjach i przeżyciach autora. Nie znajdziemy tutaj opisu zabytków czy też historii i dobrze, bo przecież każdy z nas o czymś takim może się dowiedzieć z różnych stron internetowych. Podczas czytania wiele rzeczy mnie zaskoczyło. Teraz jestem bogatsza o cenną wiedzę, za co autorowi bardzo dziękuję.
Tomasz Owsiany używa bardzo przyjemnego języka. Bogaty w ciekawe słownictwo i trafiający prosto w serce sprawia, że książkę czyta się w ekspresowym tempie.

Dla mnie rola autora na Madagaskarze ma szczególne znaczenie, jako że sama jestem nauczycielką języka. Wiem, że do tej pracy potrzeba cierpliwości i chylę przed panem Tomaszem czoła. Przytaczając sytuacje, kiedy na sprawdzianie uczniowie potrafili zapytać się o to, czy dobrze zapisali swoje imię i nazwisko, niejednej osobie naprawdę opadłyby ręce. To jest jednak inna rzeczywistość i wyjeżdżając tam, autor z pewnością musiał się na to przygotować.

Książka odziana w solidną oprawę, ciekawe ilustracje i wysokiej jakości papier stanowi nie tylko ciekawą lekturę, ale także piękną ozdobę na półce domowej biblioteczki. Polecam ją wielbicielom relacji podróżniczych i zachęcam do przeczytania właśnie ze względu na jej wyjątkowość. Ja z chęcią sięgnęłabym jeszcze po inne książki Tomasza Owsianego. Oby kiedyś było ich więcej.

Pociąg rusza – po torach tak nierównych jak sam Madagaskar, pełen tak zachwycających zakątków i zaradnych ludzi, jak i odstręczającej mizerii i marazmu. Tym razem odkryłem jego kolejną piękną i dającą nadzieję cząstkę. A Mampikony? No, cóż… Tylko że tam nie jestem już vazahą; jestem Tomkiem i („dzień dobry!”) panem Tomaszem… tam jest teraz mój dom…”
/ „Madagaskar. Tomek na Czerwonej Wyspie” Tomasz Owsiany” /
 
Moja ocena - 4,5 / 5
 
Wydawnictwo: Bernardinum
Data wydania: 18 czerwca 2014
Liczba stron: 352
Oprawa: twarda

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bernardinum.

 Logo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz