poniedziałek, 3 kwietnia 2017

"Nadmorski ogród" - Deborah Lawrenson. Trzy kobiety, trzy historie, jedno zakończenie.


„Największy szok, jaki może nas spotkać, to kiedy odkrywamy, że ktoś, kogo kochamy, nie jest tym, za kogo go uważaliśmy. Im więcej na to dowodów, tym trudniej patrzeć na niego tak samo jak przedtem.”

Przeszłość i teraźniejszość mają ze sobą o wiele więcej wspólnego, aniżeli nieraz możemy przypuszczać. Bo nawet, jeśli coś odchodzi w zapomnienie, wraca ze zdwojoną siłą wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Trzy historie, trzy kobiety, jedna francuska wyspa. Powieść skropiona tragedią i radością, z miłością i śmiercią w treści. Lubicie malownicze krajobrazy oraz zawiłości ludzkich losów? Zapraszam na recenzję książki „Nadmorski ogród” autorstwa Deborah Lawrenson.

ZARYS FABUŁY
Kiedy Ellie trafia na wyspę Porquerolles, nie ma pojęcia, z jak wieloma tajemnicami przyjdzie się jej zmierzyć. Słynna projektantka ogrodów ma za zadanie przywrócić utracony urok miejscu, które najwyraźniej tego nie chce. I nie chodzi tutaj tylko o wrogo nastawioną wobec niej starą madame, matkę zleceniodawcy tego wyzwania. W cieniach ogrodu skrywa się coś znacznie mroczniejszego. Jakby przeciwko Ellie stanął sam duch przeszłości upominający się o swoje…

Rok 1943. Młodziutka, utalentowana Marthe pracuje w fabryce perfum, ucząc się fachu wdzięczna za podarowaną szansę. Niewidoma, nie użala się nad swoją sytuacją, oddana obowiązkom i coraz bardziej zainteresowana lokalnym ruchem oporu, który nieoficjalnie rozwija się właśnie w miejscu jej zatrudnienia. Kiedy jednak traci kogoś bardzo bliskiego, poznając ukrywających się w stodole Amerykanów, niepozorna Marthe decyduje się na niebezpieczny krok, który może zmienić jej życie.

Tymczasem w ogarniętej wojną Prowansji szanowana oficer brytyjskiego wywiadu, Iris, poznaje smak prawdziwej miłości. Nieplanowane uczucie kierowane w stronę francuskiego agenta szybko owocuje, pozostawiając po sobie nie tylko ślad namiętnych wspomnień. Kiedy jednak Xavier znika kolejny raz, Iris zastanawia się nad tym, czy aby na pewno ów mężczyzna jest tym kimś, za kogo się podaje. A co, jeżeli pokochała zdrajcę?

TRZY WYJĄTKOWE KOBIETY
Zdolna, inteligentna, chociaż tak naprawdę nijaka Ellie, pierwsza z trzech bohaterek tej powieści nie zrobiła na mnie wrażenia. Byłam sobie w stanie wyobrazić jej zachowanie w danym momencie, choć tak naprawdę wewnątrz pozostała dla mnie pusta. Co innego Marthe, która zaznaczyła swoją obecność znacznie wyraźniej i to nie tylko z powodu kalectwa, a raczej delikatności i odwagi zarazem. Podobnie jak Iris, będąca zlepkiem cech waleczności i sprytu, ale też kobiecości ukrytej pod powierzchnią uczuciowych pragnień. Każda z tych postaci przedstawia odrębną historię, każda jest na swój sposób wyjątkowa, choć jak już wspomniałam, nie wszystkie powieściowe kobiety obdarzyłam jednakową sympatią. Jako że na samym początku przyszło mi się spotkać z niezbyt trafiającą w mój gust Ellie, moje odczucia względem tej bohaterki przerzucają się także na moją opinią o całej książce.

NUDNO, INTRYGUJĄCO… WIĘC JAK?
Zaczęło się niby ciekawie, choć w rzeczywistości nieco nudnawo. Rozwlekłe opisy, brak poruszenia akcji, rozmowy na temat roślinności i projektów… Męczyłam się. Jedyne co podtrzymywało mnie na duchu, to owiany enigmatyczną nutą mroku klimat, który dawał nadzieję na rozwój wydarzeń. Śmiałam przypuszczać, że z prozą Deborah Lawrenson raczej się nie polubimy, choć po cichu liczyłam na to, że jeszcze coś może się zmienić. I zmieniło się, ale dopiero za jakiś czas. Kiedy druga z trzech historii, ta dotycząca niewidomej Marthe, wniosła element niosącej niebezpieczeństwo wojny, powieść nabrała tempa i charakteru. Przekonały mnie pełne tragedii, ale też miłości wydarzenia, które sięgały aż po opowieść o Iris. Choć przyznam szczerze, że przez długi czas naprawdę główkowałam nad tym, jak autorka połączy wszystkie te elementy poszczególnych działów w jedno, pod koniec osłupiałam mając na rękach autentyczną, gęsią skórkę. Osłupiałam. Warto było przez to przebrnąć, by poczuć coś takiego.

MALOWNICZE TŁO
Mieszane uczucia pojawiają się zarówno w kwestii bohaterów, jak też i konstrukcji całej akcji. Na pewno jednak nie w przypadku otoczki. Sądzę, że książka ma ogromne szanse u wielbicieli malowniczych opisów, zakątków pachnących kwiatami, na czele których dumnie prezentuje się wabiąca zapachem lawenda. Zawierucha wojenna, zagrożenie, przeszłość upominająca się o dziś, a na tym poruszającym wyobraźnię tle kroczą jednostki, które pozornie nie mogą zrobić nic, tak naprawdę czyniąc wiele.

PODSUMOWANIE
Książka, która niechlubnie wkroczyła w mój świat, po to, by na końcu wywołać poruszenie. Powieść, która wynudziła mnie, ale i zaintrygowała zarazem. A wszystko przez to, że łączy w sobie aż trzy mające jedno zakończenie historie i choć pierwsza raczej mnie nie wciągnęła, dwie pozostałe zasługują na oklaski.

O wojnie, o sile, o miłości – wcale nie tej słodkiej. To jednak przede wszystkim o powracającej przeszłości pisze Deborah Lawrenson i jeżeli lubicie takie enigmatyczne, dekorowane bogatymi opisami, nieprzewidywalne scenariusze, ten może się Wam spodobać. Tylko pamiętajcie o minusach, żeby nie było, że nie ostrzegałam.


moja ocena: 6/10
wydawnictwo: Albatros
ilość stron: 447
data wydania: marzec 2017

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros.
 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo albatros

12 komentarzy:

  1. Trochę zniechęcają mnie rozwlekłe opisy i nijaka jedna z bohaterek. Z drugiej strony zaciekawia zarys fabuły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka wzbudziła we mnie skrajnie różne uczucia. Koncepcja owszem, okazała się udana. Ale nie dziwie się, że zniechęcają Cię rozwlekłe opisy. Mnie też wynudziły.

      Usuń
  2. Widzę, że ta książka wzbudziła w Tobie ambiwalentne uczucia. Nie mam jej na razie w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie jest zła, ale nie dziwię się, że nie rwiesz się do przeczytania jej. Nie jest to na pewno must have.

      Usuń
  3. ciekawy cytat, pomijając nudne kawałki mogłaby mi się ta książka spodobać, ale... chyba nie na tyle by dołączyć ją do listy "do przeczytania na już!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Są lepsze książki, które trzeba przeczytać. Ta nie jest zła, ale nie na tyle dobra, by na siłę jej szukać.

      Usuń
  4. Jestem ciekawa takich niejednoznacznych w odbiorze książek, jeśli nadarzy się okazja, chętnie po nią sięgnę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Jestem bardzo ciekawa, jakie wzbudziłaby w Tobie emocje.

      Usuń
  5. Jeżeli wpadłaby mi w ręce to zapewne bym przeczytała, ale nie mam zamiaru szukać jej na sile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się :) Książka nie jest zła. Ale nie zachwyciła mnie jakoś wybitnie i nie będę do niej nikogo usilnie przekonywać.

      Usuń
  6. Ostatnio często tak mam, że początek książki trochę mnie męczy, a potem okazuje się, ze to... fajna książka była.

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba to nie jest książka dla mnie, bo ja wolę o wiele bardziej książki z zawiłą akcją niż takie opisówki

    OdpowiedzUsuń