piątek, 7 kwietnia 2017

"Czarny charakter" - Łukasz Stachniak. O dwóch takich, co poznali się w burdelu.


Blatni są pod opieką co bardziej szemranych, ci biją w dach przed kolejnymi czompami. Wszystkimi opiekują się kriuki, a gdy zachodzi potrzeba i ich zabiurkowe pryncypały.”

Hazard, fałszowane dokumenty, eliminacja niewygodnych jednostek. Ciemna strona przedwojennej Warszawy, której działający w półświatku obywatele napisali swoją własną, intrygującą historię. Legendarne ulice, wszechobecne gangi i śmierć. Do świata nieodległej przeszłości, z zapachem zemsty zawartej w fabule, zaprasza Łukasz Stachniak. Lubicie aż nadto odważnych bohaterów, dla których moralne granice zdają się nie istnieć? Macie ochotę na podróż wstecz z nutką autentyczności w tle? Zapraszam na recenzję książki „Czarny charakter”.

ZARYS FABUŁY
Ładeczek Lajzer dorasta u boku dziadka, który z pewnością nie wpisuje się w kanon wzorca do naśladowania. Podrzędny poborca haraczu przedstawia wnukowi środowisko podziemi, w którym dzieją się rzeczy raczej niegodne wzroku młodocianego obserwatora. Już z góry wiadomo, że z małego wyrośnie niezłe ziółko…

Zaprzyjaźniając się z równie przebiegłym Ineczkiem, Ładeczek rusza na podbój miasta nieustannie balansując na krawędzi. Przecież bez ryzyka nie ma zabawy. To właśnie on przeprowadza czytelnika przez progi piwnic i burdeli, oprowadzając po Warszawie, której już nie ma. Jesteście gotowi na takie wyzwanie?

BOHATERKA WARSZAWA
Jednym z czołowych bohaterów powieści, jak i zarazem aktywnym narratorem, okazuje się młody chłopiec, który wraz z każdą kolejną stroną dojrzewa, dorasta, wkracza w coraz ciemniejszy zaułek nielegalnych procederów. Inteligentny, rządny przygód, ale przede wszystkim odważny. U boku niezawodnego przyjaciela Innocentego (swoją drogą – poznanego w klubie z prostytutkami i to w latach dzieciństwa!) podejmuje się najróżniejszych prac od fałszowania dokumentów, po szmuglerstwo. Znani jako Szkoc i Szajgec powieściowi kamraci odkrywają przed czytelnikiem obraz brudnego, ale jakże wiarygodnego świata. Ale pomimo istotnej roli ich obojgu, to nie oni stoją na pierwszym miejscu, a Warszawa – stolica przyjmująca stanowisko intrygującego i niebezpiecznego, głównego bohatera.

NAWET ZBRODNIA NIE SZOKUJE
Specyficzna akcja tej książki, chociaż bogata w różnorodne, jakże kontrowersyjne wydarzenia, wbrew pozorom nie trzyma w napięciu. Przyglądałam się jej z daleka, oczarowana ilością wrażeń, co dziwne - czując się całkowicie bezpiecznie. Szczegółowy opis poszczególnych procederów, pozytywne nastawienie bohaterów i wstęp konkretnie unaoczniający czytelnikowi środowisko, z którym przyszło mu się zmierzyć… Nawet zbrodnia przestała mnie tutaj szokować, traktowana jako wyzwanie jedno z wielu. Działo się tutaj sporo, choć przyćmiewające dialogi opisy przekształcały akcję w tło. Ciekawy eksperyment, coś, do czego musiałam przywyknąć. Nie przeczytałam więc całości jednym tchem, a delektowałam się kolejnymi fragmentami. W ten sposób przebrnęłam do końca usatysfakcjonowana zdobytym doświadczeniem. Jakim?

KWACZ, BOGDANKA I CHINTY
Łukasz Stasiak nie tylko otwiera bramy podziemi, domów gry czy burdeli. Pozwala przypatrzyć się złodziejom, fałszerzom czy nawet gangsterom. To, co według mnie absolutnie zwycięża w tej książce, to język i nie chodzi tutaj wyłącznie o specyficzną budowę zdań z czasownikami występującymi na końcu, ale o wkomponowane w treść słowa, które w codziennej mowie zdążyły już wyginąć. Autor systematycznie funduje niewielką ilość obcobrzmiących, choć stosowanych niegdyś w Polsce wyrazów, które tworzą w efekcie pokaźny słowniczek będący poniekąd skarbnicą wiedzy. Coś takiego warto mieć w swoim domu, jako językowy relikt połączony z wielowątkową przygodą. Teraz już będę wiedzieć, że kwacz to areszt, bogdanka – kochanka, a chinty – policja.

PODSUMOWANIE
Niezwykły debiut, ze specyficznym klimatem i zanikającym językiem. Książka z przedwojenną, ale i pochłoniętą wojną Warszawą w roli głównej bohaterki. Dla wielbicieli fabuły z półświatkiem nie tylko w tle, ale przede wszystkim w akcji. Nieschematyczna publikacja, która być może nie pochłonęła mnie w całości, jednak zaimponowała sposobem przekazu, wiarygodnością i upamiętnieniem fragmentu Polski zamierzchłych lat.


moja ocena: 6+/10
wydawnictwo: Znak Horyzont
ilość stron: 542
data wydania: marzec 2017

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Horyzont.

14 komentarzy:

  1. Jeżeli książka nie zachęca do lektury, to tytuł recenzji już jak najbardziej zwraca uwagę :-)
    I przyznam szczerze, że pewnie gdyby nie ten chwytliwy tytuł raczej bym się nie zdecydowała na tę książkę.
    A tak po przeczytaniu Twojej opinii istnieje duże prawdopodobieństwo, że przy odrobinie szczęścia (czytaj stosik książek nie sięgający sufitu i chwila wolnego czasu) przeczytam tę książkę z czystej ciekawości :-)

    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz pojęcia, jak się cieszę, że udało mi się zwrócić w ten sposób Twoją uwagę :) Książka jest naprawdę ciekawa, bo prezentuje coś świeżego - pomimo tego, że jej akcja dotyczy przeszłości.

      Usuń
  2. Tytuł recenzji chwytliwy, ale i prawdziwy ;)
    Fabuła bardzo mnie zainteresowała. Troszkę boję się tych przewazajacych opisów, ale język zapewne mi to wynagrodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka składa się z prawie samych opisów, z tym, że większość nie dotyczy otoczenia, a akcji. I to jest ten plus. W innym wypadku nie dotarłabym do końca, bo nie cierpię rozwleczonego tła.

      Usuń
  3. Przyznam, że ten specyficzny klimat najbardziej mnie intryguje. Nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka intryguje, najbardziej tym zapomnianym słownictwem :) Przedstawia obraz Polski, o którym wielu z nas po prostu nie słyszało. Tego nie uczą na historii :)

      Usuń
  4. Specyficzny klimat przedwojennej Warszawy wabi mnie i jestem gotowa sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to książka dla Ciebie. Fajny klimat, intrygujące słownictwo i wydarzenia, które pokazują nieznany wielu ludziom obraz Polski zamierzchłych lat.

      Usuń
  5. książka którą można się delektować, Warszawa w roli głównej bohaterki, debiut - to zdecydowanie coś na czym można zawiesić oko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest ciekawa, coś świeżego na naszym rynku wydawniczym (chociaż paradoksalnie dotyczącego przeszłości). Nie porywa tak, że trudno się oderwać, ale do czytania w odpowiednich proporcjach jak najbardziej ok.

      Usuń
  6. Za pewne napisanie książki utrzymanej w powojennym klimacie było dla autora nie lada wyzwaniem :)
    Lubię uciekać w historię, więc jeśli autor dobrze oddał klimat ówczesnych czasów, książka mogłaby być naprawdę ciekawą lekturą :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością było wyzwanie - w szczególności ze względu na zawarte w książce słownictwo. Na koniec widać, z jak wielu źródeł korzystał Łukasz Stachniak. Ta powieść wymagała od niego ogromnego przygotowania.

      Usuń
  7. Szkoda, że książka nie trzyma w napięciu zwłaszcza, że porusza taką tematykę. Mam wrażenie, że wynudziłabym się przy niej :) tym razem odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to nie Twoje klimaty, lepiej odpuścić. Przyznam Ci się, że to także nie do końca moje klimaty. Sięgnęłam po ten tytuł z ciekawości, zaintrygowana pojawiającym się tutaj słownictwem (które zdążyło już w codziennej mowie wyginąć). I bardzo to doceniłam :)

      Usuń