poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Taniec ze świetlikami" - Denise Hunter. Czy można być ślepym i głuchym na miłość?


„ To samo słońce, które spali roślinę o płytkich korzeniach, wzmocni taką, której korzenie sięgają głęboko.”

Zazwyczaj chętnie dzielimy się wiadomością o stanie błogosławionym. W końcu oczekiwanie na dziecko to czas radości, którą chcemy pokazać innym. Bywa jednak i tak, że spowita tajemnicą ciąża jest jak piętno, trudne do zrzucenia, jeszcze trudniejsze do pokazania. Właśnie to spotkało bohaterkę powieści „Taniec ze świetlikami”, która krocząc przed siebie z ukrytym pod sercem sekretem musiała w końcu stawić czoła rzucanym pod nogi kłodom. Lubicie nieobciążające emocjonalnie powieści o miłości? Zapraszam na recenzję.
ZARYS FABUŁY
Opuszczając Chapel Springs Jade McKinley nie pomyślała, że będzie musiała powrócić na stare śmieci w towarzystwie porażki. Samotna, uboga, w ciąży… Nieudana próba oderwania się od przeszłości poszła na marne.

Tchnięta impulsem udaje się wpierw domu Daniela Dawsona, dawnego przyjaciela rodziny i zarazem szanowanego burmistrza miasteczka. Prosząc go o pomoc nie ma pojęcia, jak wiele uczyni dla niej człowiek, który kiedyś nazywał ją „pętakiem”. W końcu traktowany przez nią jak brat mężczyzna od lat potajemnie się w niej kocha.

Czy Jade będzie mogła odnaleźć się w nowej sytuacji? Jak sobie poradzi? Czy znajdzie zasłużone szczęście i kto ją nim obdarzy?

KOGO KOCHAM, KOGO LUBIĘ…?
Irytująca Jade, dziewczyna wciąż rozpamiętująca dawną, utraconą miłość. Teraz szykując się do roli matki usilnie szuka zastępczego ojca dla nienarodzonych jeszcze bliźniąt, ojca – ale broń Boże partnera. Chociaż początkowo naprawdę jej współczułam, z czasem coraz bardziej działała mi na nerwy. Sytuację łagodził jednak Daniel, ciepły, uczynny i cierpliwy mężczyzna, bohater, którego zdążyłam docenić. Równowaga mojej sympatii i antypatii kierowanych w stronę postaci buduje neutralną ocenę. Nie mam za to zbyt wielkich zastrzeżeń co do ich wyrazistości, niemniej jednak brakowało mi odrobinę głębi w wyrażanych przez nich emocjach.

CHAPEL SPRINGS
Autorka ulokowała swoją historię w niewielkim, klimatycznym miasteczku położonym w stanie Indiana. Zamknięte środowisko, usilnie chroniona renoma, szybko rozprzestrzeniające się wieści, ale też rodzinne ciepło. Tło powieści oceniam jak najbardziej na plus wraz z przewijającymi się z tyłu bohaterami drugoplanowymi, biorącymi niewielki udział w akcji, choć przekonującymi.

JAKA TO MIŁOŚĆ?
Książka o miłości, wcale nie tej spadającej na kogoś jak grom z jasnego nieba. O uczuciu dojrzewającym, przemyślanym, spokojnym, choć muszącym pokonać wiele prób. Dla szukających dzikiej namiętności czy wielkich wrażeń to nie będzie udana lektura. Dla fanek lekkich, ciepłych, umiarkowanie romantycznych historii całkiem smaczny kąsek.

NA TEMAT AKCJI SŁÓW KILKA
Akcja powieści należy do tych spokojnych, z punktem kulminacyjnym na początku i końcu. Raczej skupiona na sferze uczuciowej i rozpamiętywanym dramacie przeszłości z dobrymi dialogami i prostym, ale nie trywialnym stylem. Ubolewam trochę nad przewidywalnością fabuły, choć czytanie nie szło mi opornie. Jako że nigdy dotąd nie miałam do czynienia z twórczością tej autorki podchodziłam do książki bez precyzyjnych oczekiwań. Nie zawiodłam się, ale nie było to też najdoskonalsze ze spotkań, bo spędzając u boku tej historii beztroskie i relaksujące chwile natknęłam się na kilka wspomnianych już wyżej mankamentów.

PODSUMOWANIE
Na lato, dla kobiet szukających stabilnych emocjonalnie, ułożonych, spokojnych, potrafiących zapewnić bezpieczeństwo bohaterów i lekkiego scenariusza. Piękna okładka, motyw nieplanowanej ciąży i małe miasteczko w tle. Pamiętajcie o moich uwagach, ale jeżeli chcielibyście odetchnąć od kipiących namiętnością love stories, możecie tego spróbować.

moja ocena: 6+/10
wydawnictwo: Dreams
ilość stron: 380
data wydania: kwiecień 2017


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Dreams.

13 komentarzy:

  1. No cóż, skoro nie ma szału namiętności, za to jest spokojnie rozwijające się uczucie, to może bym i się skusiła. Niestety ta irytująca główna bohaterka i przewidywalna fabuła póki co sprawiają, że nie będę szukać książki zbyt intensywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma swoje mankamenty, więc na siłę nie będę Ci jej polecać. Może kiedyś będziesz szukać czegoś w tym temacie, to będziesz już wiedziała po co sięgnąć.

      Usuń
  2. Od czasu do czasu zaglądam do takich powieści. Zapisuję sobie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że książka przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  3. Na lato to ja potrzebuję emocji :D cha cha czekam na najnowszą powieść Brittainy C. Cherry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jej wyczekuję. Uwielbiam pióro Brittainy i kiedy tylko książka pojawiła się w zapowiedziach od razu wiedziałam, że będę musiała po nią sięgnąć.

      Usuń
  4. Szkoda, że tylko dla kobiet. A ja taki męski jestem, więc chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :) W Pana męskość nie wątpię, a książkę można przeczytać - tak na przekór moim sugestiom :) Serdeczności.

      Usuń
  5. Już sama okładka bardzo mnie przyciąga, a czuję, że i przy fabule się nie zanudzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka faktycznie hipnotyzuje :) Uwielbiam takie.

      Usuń
    2. Okładka faktycznie hipnotyzuje :) Uwielbiam takie.

      Usuń
  6. niezobowiązująca i przewidywalna - w sam raz na odprężenie, czerwiec u mnie zwariowany, więc na lipiec zapisuje sobie ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapewne mnie również bohaterka działałaby na nerwy.. Ale niedługo lato - najlepszy czas na takie niezbowiązujące książki :)

    OdpowiedzUsuń