wtorek, 27 czerwca 2017

"Nothing more" - Anna Todd. Miłosny trójkąt z Landonem na czele.


„Ludzie to istoty potrzebujące drugiego człowieka…”

Mocno się zdziwiłam, kiedy na okładce książki zauważyłam wypisane imię Tessy. U boku bohaterki serii After spędziłam wiele bogatych w emocje chwil, no ale ileż można czytać o jej związku z Hardinem… Odetchnęłam z ulgą kiedy okazało się, że tym razem relacja tej burzliwej pary stanowi wyłącznie tło. Zawdzięczająca karierę Wattpadowi Anna Todd wpuściła na pierwszy plan kogoś będącego w stanie wnieść w historię powiew świeżości. Czy się udało? Zapraszam na recenzję.

ZARYS FABUŁY
Po rozstaniu z Dakotą Landon nie potrafi w pełni cieszyć się życiem. Dziewczyna, która była dla niego całym światem, zrywając pozostawiła po sobie niewymowną pustkę. Lawirując pomiędzy studiami i pracą Landon znosi gorzki smak dorosłości w Nowym Jorku. Wtedy na jego drodze staje gotowa na wszystko Nora, przyjaciółka Tessy, która odkryje przed nim wiele nieznanych dróg. Wtedy też jednak powróci Dakota. I zacznie się nierówna walka o szczęście. Czy warto podążać znaną ścieżką? A może lepiej wybrać inną, by skosztować czegoś nowego?

TRÓJKĄT MIŁOSNY
Zupełne przeciwieństwo znanego z serii After Hardina – Landon. Troskliwy, uczynny, ale też niezdecydowany i nieśmiały. Może nie taki ciapowaty, jakby się mogło wydawać, choć daleko mu do macho. Życie stawia go w niezręcznej sytuacji i chociaż po części rozumiem jego tęsknotę za dawną miłością, chłopak chwilami wydawał mi się żałosny. Jak można być tak ślepym? W tym miejscu muszę przywołać postaci dwóch konkurujących ze sobą dziewczyn. Gdybym zetknęła się z Dakotą w innym momencie, może choć trochę trzymałabym za nią kciuki. Niestety… Dla mnie to egoistka z bagażem wiecznych pretensji. Wyraźne „nie” dla jej osoby, bo to właśnie Nora okazała się tą, która zyskała moją sympatię. Pomimo tego, że jest aż  nader odważną i przejmującą inicjatywę kobietą, a zazwyczaj za takimi nie przepadam. Sam pomysł autorki na taki trójkąt może i nie jest zły. Ale jakoś nie mam stuprocentowego przekonania co do jego wykonania.

LOVE I NIELOVE
Akcja książki nieustannie przewija się wokół tematu niespójnych uczuć Landona. Bez większych zwrotów, w równomiernym tempie, z ciekawszymi i nudniejszymi fragmentami. Dla oczekujących wielkich emocji i sporego powiewu świeżości powieść może okazać się rozczarowaniem. I w tym momencie mam wrażenie, że fabuła bardziej porwie tych, którzy z serią After nie mieli dotąd nic wspólnego, aniżeli fanów Anny Todd, którzy przebrnęli przez nieustanne rozstania i powroty dawnych bohaterów i teraz otrzymują w pewnym sensie dalszy ciąg takiej fali.

TESSA I HARDIN
Chcąc nie chcąc jest i Tessa i jest Hardin. Ona, oprócz smutku raczej nie wnosi w tę historię zbyt wiele. Jego rola ogranicza się zaś do rozmów telefonicznych i to chyba dobrze, bo choć w After ostatecznie naprawdę go polubiłam, przesyt może zaszkodzić.

NEW YORK
Cenię sobie za to tło powieści, w którym Anna Todd wytknęła ciemną stronę słynnego i często idealizowanego Nowego Yorku. Biedacy żebrzący na ulicach, ich kartonowe tomy skontrastowane z gmachami biurowców. Autorka odebrała urok miastu, które często przedstawiane jest w blasku chwały. Taki bunt zdecydowanie mi się podoba.

PODSUMOWANIE
Jestem naprawdę ciekawa kolejnego tomu i w najbliższych dniach zamierzam się z nim zapoznać. Sama relacja Landona i Nory zdołała mnie zaciekawić, ale liczę na to, że pojawi się w niej więcej emocji. Myślę, że „Nothing More” nie jest wybitnym powrotem do świata dawnych bohaterów, ale jeszcze wszystko może się zdarzyć. Was pozostawiam zatem z mieszanką sprzecznych uczuć, jednak w temacie tej serii nie padło jeszcze ostateczne słowo. Wkrótce dam Wam znać, co będzie dalej.

moja ocena: 5/10
wydawnictwo: OMG Books
ilość stron: 319
data wydania: marzec 2017


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu OMG Books.
 

4 komentarze:

  1. Raczej nie dla mnie ta seria, ale nigdy nie mówię ,,nigdy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś :) Chociaż usilnie nie będę przekonywać. Miłego dnia.

      Usuń
  2. Chociaż lubię ciapowatych bohaterów, takich kompletnie nie macho, to chyba London przekracza nawet moją tolerancję w tym względzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za takimi nie przepadam. A Landon chwilami bywa przekonujący, ale momentami przekracza granice żenady :)

      Usuń