poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Ekwador - wzdłuż i wszerz" - Janusz Marek Nowak. Tam, gdzie Pacyfik nuci swą pieśń.


„Tak właśnie wygląda Ekwador, kraj niesamowitych kontrastów, zaskakujących widoków i nieoczekiwanych zdarzeń.”

Marzenia przeważnie same się nie spełniają. By cieszyć się smakiem ich realizacji, nieraz trzeba mocno się do nich przyłożyć. O swoje plany i pragnienia postanowił zadbać Janusz Marek Nowak, wieloletni nauczyciel wychowania fizycznego i działacz wielu sportowych inicjatyw w środowisku. Dobierając odpowiednie towarzystwo, u boku dwóch znajomych, wybrał się do Ameryki Południowej, by zobaczyć na własne oczy pasjonujący oraz nurtujący go Ekwador. Jakie wrażenia wyniósł z wyprawy? Co zwiedził? Jeżeli lubicie książki podróżnicze, zapraszam na recenzję.

O CZYM JEST TA KSIĄŻKA?
Wulkan Cotopaxi, wiszący most nad rzeką Pastaza, Metropolia Guayaquil czy wodospad Pailon del Diablo. Przez parki narodowe, dżunglę, slumsy oraz duże miasta. Podziwiając cuda natury, ale i odmienną kulturę. „Ekwador - wzdłuż i wszerz” to szczery i szczegółowy reportaż z męskiej wyprawy dojrzałych panów z naprawdę ambitnymi założeniami. Jak wyglądają tamtejsze hostele? Czy w tak odległym od Polski miejscu można spotkać rodaków? Czym objawia się małe tsunami? I jak uciążliwe bywają komputerowe, małpie figle?

ZAPLANOWANA WYPRAWA
Przemyślana, choć niekoniecznie zawsze idąca zgodna z planem wyprawa. Bogata w kolejne odhaczane na liście punkty, ale i przeciwności wynikające z buntu organizmu czy najzwyczajniejszego w świecie pecha. W dużej mierze skupiona na towarzystwie zamkniętego grona trzech przemierzających razem Ekwador Polaków, miewających własne zdanie nieraz doprowadzające do małych sprzeczek. Janusz Marek Nowak pisze otwarcie i szczerze, wspominając o niedyspozycjach zdrowotnych czy ostrej wymianie zdań. Tym samym zabiera czytelnika na prawdziwy i nieprzesłodzony marsz ulicami Południowej Ameryki – spod wodospadu, przez szczyt, do samego równika.

CZEGO JEST SPORO? CZEGO MI ZABRAKŁO?
Mocno skupił się autor na bodźcach wzrokowych, wynikiem czego książka obfituje w opisy konkretnych miejsc. Przeważnie widziane z perspektywy turysty, czasami skropione nutą faktów i historii, najbardziej przekonują mnie wtedy, kiedy zawierają pierwiastek tradycji. Jest więc i wzmianka o kolorowych strojach Ekwadorczyków, o ich kapeluszach czy serdeczności.  Trochę zabrakło mi tutaj tego bezpośredniego kontaktu z żywą kulturą – tamtejszymi ludźmi, często przytaczanych rozmów, wyjątkowych opowieści. Niemniej jednak mam wrażenie, że po części udało się autorowi przemycić klimat miejsca, które jak się okazuje – wcale nie jest tak dzikie i mało cywilizowane, jak przypuszczałam. Chyba, że prawda ukryta została pod maską pozorów.


PORZĄDEK, ZDJĘCIA … INTERPUNKCJA
Są rozliczne, urzekające fotografie, są i wskazówki dotyczące cen dla tych, którzy planują odbyć podobną podróż. Uporządkowane działy z krótką zapowiedzią tego, co będzie się działo – taki ład panujący w publikacjach niniejszego gatunku robi na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie da się ukryć, że w porównaniu do dziennikarskich relacji ta została napisana bardzo prostym językiem, choć nie rażącym. Natknęłam się także kilkakrotnie na brak znaków interpunkcyjnych, ale przymykam oko, bo nie miało to wpływu na odbiór treści.

PODSUMOWANIE
Ubogacająca, dość szczegółowo opisana, licząca 2500 przejechanych kilometrów podróż trzech znajomych. Z różnymi obliczami Ekwadoru, od przyrody zaczynając, na dziełach stworzonych ludzkimi rękami kończąc. Kolorowa, przyjemna publikacja, nie najlepsza w swoim gatunku, choć fundująca miły relaks. Jeżeli chcielibyście się dowiedzieć czegoś o tym często pomijanym skrawku świata, macie tę właśnie opcję do wykorzystania.


moja ocena: 6-/10
wydawnictwo: Bernardinum
ilość stron: 288
data wydania: maj 2017


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum.
 http://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Wielka-Biblia-maly-ja/935

8 komentarzy:

  1. Lubię książki podróżnicze, więc pewnie za jakiś czas po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę zatem udanej wyprawy u boku pana Janusza :) Ekwador ma sporo do pokazania, autor także.

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że nie przepadam za książkami podróżniczymi, więc na pewno nie wybiorę się na wycieczkę do Ekwadoru z Januszem Markiem Nowakiem. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to nie Twój gatunek, książka nie miałaby u Ciebie najmniejszych szans. Ja, choć wolę zwiedzać osobiście, po literaturę podróżniczą także chętnie sięgam. Tam gdzie sama dotrzeć nie mogę, dociera chociaż moja wyobraźnia :)

      Usuń
  3. Książki podróżnicze bardzo lubię, więc będę mieć tę propozycję na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka ma swoje mankamenty, ale o Ekwadorze można się sporo dowiedzieć :) I autor też całkiem sympatyczny.

      Usuń
  4. Szkoda, że nie jest ciut lepsza. chętnie bym wówczas po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło spędziłam u jej boku czas, ale książka ma swoje mankamenty. Nie będę Ci jej więc na siłę polecać.

      Usuń