czwartek, 4 czerwca 2015

"Nadchodzi ogień" - Gillian Anderson, Jeff Rovin



Żyjemy w poukładanym świecie, gdzie wszystko ma swoje miejsce i określony porządek. Wierzymy w to, co widoczne dla oka, a każde magiczne, z pozoru, zjawisko, znajduje swoje wytłumaczenie dzięki prawom fizyki. Rzeczy niezwykłe, które mogłyby wychodzić poza granice tego ładu, uznajemy za nieistniejące, toteż duchy, obcy czy jakikolwiek inny byt okazują się dla nas nieraz wyłącznie bohaterami powieści grozy czy też podnoszących emocje filmów. Co zatem w momencie, kiedy w nasz racjonalny świat naprawdę wniknęłaby siła, której niewytłumaczalne położenie stałoby się nie tyle zagadką, ile prawdziwym utrapieniem? Czy aby na pewno wszystko, co wokół nas istnieje, to wyłącznie nasz wymiar – rzeczywistość, którą znamy i której się nie obawiamy? Właśnie tym razem ma okazję przekonać się o tym doktor Caitlin O’Hara, bohaterka książki „Nadchodzi ogień”. Jak bardzo zatem zmieniło się jej życie i co doprowadziło do tego, że stabilny dotąd grunt pod jej nogami zaczął się chwiać?

W obrębie Nowego Jorku dochodzi do ataku na ambasadora Indii, Ganaka Pawara. Mężczyzna, pragnąc pokoju pomiędzy własnym krajem, a Pakistanem, wygłosił kontrowersyjne przemówienie, które niestety nie spodobało się każdemu. Przemierzając Manhattan, u boku inteligentnej córki, za swoją postawę prawie przypłaca życiem. To właśnie refleks ochroniarza okazuje się wybawieniem, dzięki któremu rodzina Pawara unika nieszczęścia i żałoby. Jednakże to nie koniec naruszenia jej granicy bezpieczeństwa. Wkrótce szesnastoletnia Maanik, która była świadkiem zamachu na ojca, pada ofiarą zaburzeń, których objawy nie pasują do żadnej, znanej dotychczas choroby psychicznej. Samookaleczenie się i zerwany kontakt z rzeczywistością skłaniają ambasadora do zawezwania pomocy, a z takową szybko przychodzi Caitlin O’Hara, wybitna psycholog dziecięca, która od lat zajmuje się okaleczeniami umysłu powstającymi na wskutek klęsk i tragicznych wydarzeń. Aczkolwiek to, co dzieje się z Maanik, z czasem zaczyna wyglądać o wiele bardziej niepokojąco, aniżeli na początku. Sytuacja jest o tyle groźna, że symptomy zaburzeń dziewczyny nie odpowiadają żadnej zdiagnozowanej dotychczas chorobie. Wypowiadane, niezrozumiałe słowa przypominają nie tyle bełkot, ile mające znaczenie wyrazy jakiegoś nieznanego języka, a nieświadomie wykonywane gesty wydają się mieć jakiś trudny do określenia przekaz. Niedługo po tym, w sieci zostaje opublikowany filmik, na którym młoda kobieta z Haiti doświadcza bardzo podobnych zaburzeń. Doktor O’Hara wyrusza w podróż w celu poszukiwania źródła problemu, a takowo niekoniecznie okaże się mieć racjonalne wytłumaczenie. Dziewczynom zagraża niebezpieczeństwo, świat ogarniają sensacyjne wydarzenia, a w grę wchodzą nieczyste siły, których podłoże okaże się o wiele bardziej skomplikowane, aniżeli mogłoby się wydawać. Czas ucieka, a życie wielu ludzi wisi na włosku…
 "Kiedy liści już nie ma, zostaje zapach w powietrzu... i w umyśle. To wrażenie się odnawia, a wspomnienie zyskuje nowe życie, gdy zaparzasz kolejną herbatę. Tak samo jest z duszą. Po śmierci unosi się, aż znajdzie nowe ciało."
Przyszłość ambasadora Ganaka staje pod wielkim znakiem zapytania. Zaburzenia, które dotknęły jego córkę, nie mogą ujrzeć światła dziennego, bo w kraju, z którego się wywodzi, wierzy się w moc duchów i opętania mającego wpływ nie tylko na jednego członka rodziny, ale na nią całą. Sprawę bierze więc w swoje ręce doktor Caitlin, dla której, jak dotąd, ludzkie problemy nie stanowiły nieodgadnionej zagadki. Doświadczenie, które przez lata zdobywała, z pewnością niejednokrotnie ułatwiało jej w postawieniu trafnej diagnozy. Przypadek Maanak staje się więc dla niej nie tylko wyzwaniem, ale także motywem dominującym w jej codzienności. Dziwne, niepokojące zachowanie dziewczynki zaczyna sporo mieszać w uporządkowanej dotąd rzeczywistości pani doktor. Kobieta, by lepiej poznać problem, udaje się na Haiti, by zbadać podobny przypadek i móc dokładniej się mu przyjrzeć. Tam jednak spotyka ją coś, co dotąd wydawało się jej wyłącznie egzotyczną, ludzką głupotą. Bohaterka uczestniczy w rytualne voodoo, a to, co podczas takowego się wydarzy, nieco zmieni jej sposób myślenia. Powracając do Stanów Caitlin wie, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, aniżeli na początku mogłoby się wydawać. W grę wchodzi bowiem coś, czego zdefiniowanie nie jest takie łatwe. Czy uczucie dziwnej obecności okaże się mieć uzasadnienie? Czy Maanak cierpi na jakąś nieznaną dotąd chorobę, a może padła ofiarą czegoś bardziej potężnego? Komu zagraża niebezpieczeństwo i czy doktor O’Hara będzie w stanie cokolwiek zdziałać?

Świat hipnozy, egzotycznych rytuałów, niewyjaśnionych sił oraz zagadkowych znaków i przedmiotów to próg, który przekracza się wraz z rozpoczęciem czytania powieści „Nadchodzi ogień”. Tajemniczy język, nieodgadniony symbol i odległa przeszłość – czy te wszystkie elementy znajdą w końcu wspólny punkt odniesienia?

Autorami owej powieści są Jeff Rovin oraz Gillian Anderson, aktorka znana z serialu „Archiwum X”. Nie bez przyczyny też tematykę książki można by było podpiąć pod fabułę tegoż filmu, w którym to bohaterowie niejednokrotnie mierzyli się z zagadkową, sięgającą innego wymiaru siłą. Gillian, jako odtwórczyni jednej z głównych ról, z pewnością wzbogaciła swoje doświadczenie w zakresie takiej wiedzy i tym razem sama wyszła z ciekawą propozycją. Jej nazwisko, wyraźnie oznaczone na okładce książki, może okazać się dobrą reklamą dla tej powieści. Fani serialu z pewnością byliby w stanie zaryzykować i sprawdzić, czy pani Anderson jest tak samo dobra w pisaniu, jak we wcielaniu się w przypisaną jej postać. Są jednak i tacy, którzy już z góry przesądzili o tym, że nie dadzą powieści szans, bo znane nazwisko to jedyne, co książka może zaoferować. Najlepiej więc podchodzić do całej treści bez jakichkolwiek uprzedzeń i oczekiwań, zastępując to szansą na poznanie nowej, interesującej książki.
źródło

W powieści „Nadchodzi ogień” niewątpliwie panuje klimat zagadek i tajemniczości. Od kiedy dochodzi do nietypowego wydarzenia związanego z pierwszym objawem zaburzeń młodej Maanak, czytelnik stawia przed sobą wielki znak zapytania, na którego odpowiedź poszukiwana jest przez kilkaset następnych stron. Autorzy książki wykreowali niebezpieczny świat, w którym nie wszystko jest takie oczywiste i proste do wytłumaczenia. Dzieją się bowiem tutaj rzeczy, o których nie wprost mówić w kilku zdaniach. Bohaterowie, zróżnicowani nie tylko pod względem charakterów, ale również i kultur, są ciekawą mieszanką dającą całości dodatkowy plus. Pod tym względem jest więc orientalnie, a więc nie nudno. Książka rozpoczyna się momentem ataku na ambasadora. Tym samym niejeden czytelnik mógłby mieć wrażenie, iż ma do czynienia ze zwykłym kryminałem, w którym fabuła będzie toczyła się wokół życia niedoszłej ofiary. Tymczasem autorzy sprytnie wplatają w treść kolejny motyw – tajemnicze zaburzenia, a tym samym powieść przeobraża się w coś w o wiele bardziej złożonego. Wartka akcja, niezwykłe przygody i przede wszystkim budowana ciekawość – to wszystko sprawia, że książkę chce się przeczytać do samego końca.

A jednak finał nie jest całkowitą odpowiedzią na wszystkie postawione pytania. „Nadchodzi ogień” to pierwszy tom Sagi Końca Świata, zaś autorzy skomponowali takie zakończenie, które zainteresowanych tematem z pewnością popchnie w kierunku kolejnej części. Ja sama chciałabym dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej.

Jaka jest moja osobista opinia na temat tej powieści? Oferuje ona coś nowego i potrafiła mnie zainteresować, za to naprawdę duży plus. Co do klimatu stworzonego przez Rovin’a i Anderson, nie do końca dałam się mu ponieść. Prócz ciekawości, nie pojawiło się u mnie napięcie i poczucie strachu, a tego odrobinę mi brakowało. Od thrillerów oczekuję bowiem tego, że na jakiś czas wprawią mnie w poczucie zakłopotania. Może odnajdę to w kolejnym tomie, bo niewątpliwie miałabym ochotę poznać dalsze losy bohaterów. Lubię książki z niewyjaśnionymi zagadkami i tajemniczymi przedmiotami. Co za dużo, to jednak dla mnie nie zdrowo, ponieważ przesadna ilość nierzeczywistych wydarzeń bardzo wybija mnie z rytmu. Tutaj było to wszystko zbilansowane, toteż efekt uważam za nie najgorszy.
Zaś zwolennikom niewyjaśnionych zjawisk oraz oczywiście wielbicielom serialu „Archiwum X” podpowiem, że po książkę warto sięgnąć nie tylko ze względu na znane nazwisko autorki. Sporo się tutaj dzieje, a więc o nudę obawiać się nie trzeba. Przekonajcie się sami. 


moja ocena: 4/6
wydawnictwo: Literackie
ilość stron: 349 

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Literackiemu.
 

5 komentarzy:

  1. Myślę, ze bardziej wpisuje się w gusta mojego męża, niż w moje

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o tej książce, oczywiście tylko dlatego że napisała ją również Anderson - co mnie przyciągnęło, ale po twojej recenzji widzę, że nie muszę się spieszyć z jej przeczytaniem - ale kiedyś na pewno to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale tajemniczość i wartka akcja mnie zachęcają do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, Gillian Anderson, nieźle. Ale mi narobiłaś ochoty na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń