poniedziałek, 7 lipca 2014

"Za rękę z Koreańczykiem" - Anna Sawińska

Świat stanął dla ludzi otworem. Niezamknięte granice, samoloty podążające we wszystkich kierunkach naszej planety i coraz większe możliwości funkcjonowania w obcym kraju przyczyniły się do licznych migracji. Ludzie przemieszczają się po Ziemi w różnych celach. Jedni pragną studiować za granicą, inni szukają w obcym kraju pracy, a jeszcze inni chcą po prostu rozpocząć nowe życie w zupełnie nowym otoczeniu. Wynikiem takich migracji są coraz częściej mieszane małżeństwa. W pary łączą się ludzie z różnych krańców świata, a więc o całkiem innej kulturze. Czy takowe małżeństwa mają szansę przetrwać? Inne poglądy, inne obyczaje – to przyczyny wielu nieporozumień i wielu konfliktów. A może ludzie wychowani w odrębnych i zupełnie innych środowiskach mają potem łatwiej? Może tak jest po prostu ciekawiej?

W moje ręce trafiła ostatnio książka „Za rękę z Koreańczykiem” Anny Sawińskiej.  Nie jest to powieść, a kolekcja wywiadów przeprowadzonych z parami, w których jedna osoba jest Polakiem, a druga pochodzi z Korei. Kraj Europy i kraj Azji to całkiem odmienne realia. Taki kontrast jest trudny do zestawienia, a co dopiero mówić o tym, aby znaleźć tutaj jakieś cechy wspólne, które mogą te odrębne światy ze sobą połączyć. Jak się okazuje, jest to możliwe. Małżeństwa czy też i pary, z którymi autorka przeprowadziła wywiady, są dowodem na to, że przy odrobinie poświęcenia i chęci, wszystko jest możliwe. Pierwszą barierę stanowi wybór miejsca zamieszkania, drugą jest wdrążenie w życie zasad wychowania, które bywa bardzo odmienne. Trzecią jest oczywiście język, bo chociaż Polacy i Koreańczycy początkowo najczęściej porozumiewają się po angielsku, to problem pojawia się w momencie, kiedy dochodzi do zapoznania się z rodziną partnera. To wszystko jest jednak do pokonania.

Czego oczekiwałam od książki?
Niewątpliwie zapoznania się z kulturą koreańską, ponieważ polska jest mi bardzo dobrze znana. Liczyłam na to, że w przedstawionych rozmowach bardzo często padną zagadnienia dotyczące obyczajów, z którymi jedna czy też druga strona się nie zgadza. Oczekiwałam tych wytyczonych różnic, kłótni i sposobów na rozwiązywanie problemów pomiędzy tak odmiennymi partnerami.

Czy odnalazłam to, na co czekałam?
Niestety nie. Po pierwsze, pytania zadawane przez autorkę były dla mnie mało ciekawe. Po drugie, miałam wrażenie że rozmówcy zachowują względem pani Anny pewien dystans, wynikiem czego umyka wiele szczegółów, które mogłyby okazać się interesujące. Pojawiało się wiele opisów, które każdy z nas mógłby sobie znaleźć w Internecie. Nie było zaś tego czegoś, co mogłoby czytelnika zaszokować i zaciekawić. Wszystko wydawało mi się takie jałowe. Przeczytane przeze mnie wywiady szybko odchodziły w niepamięć. Dalej mam wrażenie, że o kulturze koreańskiej nie wiem nic.

Być może moje oczekiwania były zbyt wielkie. Chciałam sensacji, pragnęłam zwierzeń, a przecież z drugiej strony ludzie nie muszą opowiadać o swoich intymnych szczegółach, o problemach i konfliktach (których może nawet nie ma). Niemniej jednak ja tej książki nie polecę. Z pewnością niejednej osobie przypadnie ona do gustu. W moim wypadku tak się jednak nie stało.

Wiem, książka nie jest zbyt popularna. Jeżeli jednak ktoś miał okazję ją przeczytać, bardzo prosiłabym o opinię. Może ktoś dostrzegł w niej coś wartościowego.

Moja ocena – 1,5 / 5

Za książkę serdecznie dziękuję  społeczeństwu "Lubię czytać".

3 komentarze:

  1. Tytul jakos mi tak znajomy ,ale nie nie czytalam tej ksiazki. Tak sobie pomyslalam,ze pomysl na taka ksiazke jest ciekawy. Ale to trzeba tez umiec przedstawic te malzenstwa w sposob ,ciekawy ,interesujacy. Moze kiedys trafisz wkoncu na ciekawszy opis mieszanych malzenstw :):) Milego Dnia Ci Zycze :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do pomysłu - całkowicie się zgadzam. Mogła być z tego całkiem interesująca i oryginalna książka. Niestety nie każdy potrafi dobry pomysł wykorzystać. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Twoja ocena nie powala. Chyba nie będę tracić na te książkę czasu, tym bardziej, że tyle jeszcze mam do przeczytania.
    http://monweg.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń