wtorek, 19 maja 2020

"Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami" - Joanna Lampka. Bilet w jedną stronę.


Niezależna, samodzielna i zamożna Szwajcaria nigdy nie leżała w kręgu moich podróżniczych zamiłowań. Jeśli chodzi o zagraniczne wyjazdy, zwykle wybieram bardziej wysunięte na południe kierunki. Jeśli o książki – czytam te dotyczące bardziej egzotycznych i jakże innych od nas kulturowo krajów. I nagle w moje ręce wpada ona, publikacja Joanny Lampka, która nie tylko odwiedziła Szwajcarię, ale mieszka w niej od dobrych siedmiu lat. Relacja z pierwszej ręki na temat zachowań i przywar mieszkańców tego rejonu Europy i zarazem perspektywa, w jakiej widzą oni nas samych, Polaków. Gotowi na odkrywczą podróż po państwie, które mimo rozlicznych podziałów potrafi się zjednoczyć? Zapraszam wpierw na kilka słów recenzji.

ZARYS FABUŁY
Zapisała się na kurs francuskiego, spakowała walizki i wyjechała do chłopaka. Do Szwajcarii po to, by dumnie zamieszkać pośród mieszkańców tamtejszej wsi. Dumnie? Nie inaczej. Miasta zamieszkują emigranci i patologia. Rodowity Szwajcar, któremu się powodzi, woli znacznie bardziej zaciszne kąty, po których może wypasać swoją… krowę. O mieszkaniach, w których nie ma pralek i nikogo nie powinno to dziwić, o wykwalifikowanych ekipach remontowych, które skłaniają do poszukiwania polskich fachowców i o tym, dlaczego nie warto kłamać na rozmowach kwalifikacyjnych. O legendarnym dahu, opłacalnej segregacji śmieci, pocałunku diabła, czekoladzie  i serze. Jednym słowem, pełen obraz Szwajcarii zawarty w zgrabnym i bardzo pozytywnym przekazie.


PODZIAŁY I WYZWANIA
Autorka książki, Joanna Lampka, to kobieta, która na przekór obawom nie stroni od wyzwań. Z obawą i zdziwieniem dotyczącym metody zjednuje serca starszych sąsiadów, podejmuje się roli nauczycielki języka polskiego i uczestniczy w Szwajcarskiej imprezie, ponieważ wykorzystała już limit wymówek. Z powalającym humorem i dystansem do samej siebie opowiada od różnych aspektach życia w Szwajcarii, o wadach i zaletach, własnych sukcesach i porażkach. O tym, co zaskoczyło ją pozytywnie i co rozczarowało. Od kuchni, przez politykę, święta, aż po źródła szwajcarskiej nienawiści, w której mieszkańcy się jednoczą. Dotąd nie miałam pojęcia, że to kraj tak wielu podziałów, które często uniemożliwiają kontakt obywateli i wprowadzają prawną dezorientację, inne kantony, inne zarobki i inne podatki. Kraj banków i krów, przecież. Istny egzamin czujności i wytrzymałości.


WŁASNE OBSERWACJE
Dlaczego szwajcarski paszport może uwierać? Czemu warto wyrobić sobie swój autorski, sztuczny śmiech? I jak się miewa szwajcarskie libido? Odpowiedzi na te pytania oraz wiele innych ciekawostek możecie znaleźć zgrabnych i klarownych działach książki poświęconych konkretnym zagadnieniom czy epizodom z życia autorki. Są fakty, są przygody i zdecydowana przewaga własnych obserwacji, z czego niezmiernie się cieszę, bo nie ma nic lepszego niż przedstawienie obrazu danego państwa z własnej, oryginalnej perspektywy. W publikacji można natrafić także na zdjęcia obrazujące poszczególne sytuacje czy miejsca. Nie spodziewałam się, że wcale nie tak odległy kraj może tak mnie zainteresować. Ale myślę, że to w większości duża zasługa umiejętnego przekazu autorki.


PODSUMOWANIE
Lekko, z humorem, wielobarwnie i ciekawie. Właśnie tak pisze o Szwajcarii Joanna Lipka, nie ograniczając się jedynie do błahych tematów. „Szwajcaria, czyli jak przeżyć między krowami a bankami” to książka dla tych, którzy chcą w końcu poznać prawdziwe oblicze mieszkańców tego kraju i niewątpliwie dla tych, którzy przymierzają się do zasiedlenia jego terytorium. W końcu małżeństwa z kobietami z zagranicy stanowią w Szwajcarii niemały procent. Ze swojej strony, zainteresowanym zdecydowanie polecam. Chociażby na poprawę nastroju.

wydawnictwo: PASCAL
kategoria: literatura podróżnicza/reportaż
ilość stron: 382
data wydania: marzec 2020

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu PASCAL.

17 komentarzy:

  1. Rzadko kiedy sięgam po przewodniki czy książki turystyczne, ale ta jakoś mocno mnie zaintrygowała. Poza tym bardzo chciałabym pojechać do Szwajcarii, więc przy możliwości na pewno sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno będzie to bardzo wartościowa książka dla osób zainteresowanych tematem. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak nie czytam takich książek to tą ogromnie mam ochotę poznać, uwielbiam Szwajcarię i wszystkie nowinki na jej temat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W domu mam zaledwie kilka przewodników, ale ta książka wygląda naprawdę ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie ta książka zaintrygowała i z chęcią dałabym jej szansę. Ciekawa jestem czy mi również się spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno zachęca mnie to, że jest lekko i z humorem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię takie książki z poczuciem humoru. Coś czuję, że spodobałaby mi się ta książka 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jest to mój gatunek, ale muszę przyznać że książka bardzo mnie zainteresowała :) Wspaniała recenzja! :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślicznie wydana. Szwajcaria dla mnie niedostępna, ale fajnie byłoby przeczytać o niej w książce. Recenzja tak zachęca, że wpisuję na moją listę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety to nie jest mój gatunek książek, ale super recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo zainteresowała mnie ta książka:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka na pewno jest ciekawa, ale raczej nie dla mnie :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie książki, więc z chęcią, bym ją przeczytała.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  14. Szalenie lubię takie książki, które w sposób lekki i przyjemny opowiadają o ciekawych miejscach. Szwajcarię chętnie bym zobaczyła, chociażby jej kawałek, ale teraz czas nie sprzyja podróży, to może chociaż się skuszę na podróż książkową ;). Zapisuję tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam wszystkich, nazywam się Felicia Aisha Sadat i jestem tutaj, aby świadczyć o dobrych dziełach BABA NOSA UGO ze świątyni w Karnataka, ponieważ moje szczęście zostało przywrócone, jestem małżeństwem od około 11 lat, do tego stopnia, że ​​mój mąż zaczął zachowywać się dziwnie, a potem zostawił mnie i nasze 2 dzieci innej kobiecie na ponad 6 miesięcy, nigdy nie wiedziałem, że miał romans z inną kobietą, ta kobieta chce czerpać moje szczęście i wszystko, nad czym pracowałem, czułem się jak kończąc to wszystko. Szukając rozwiązania, natknąłem się na kilka zeznań na temat Spellcaster w Internecie.
    Niektórzy ludzie zeznawali, że przywiózł ich kochanka Ex, inni zeznawali, że rozwiązuje on wszelkiego rodzaju problemy duchowe, ziołolecznictwo na choroby takie jak Fybroid, Astma, choroby przenoszone drogą płciową, choroby nerek, cukrzyca, zaburzenia erekcji, wygrana na loterii. Nigdy nie wierzyłem w czarnoksiężnika, ale nie miałem opcji, ponieważ szukałem wszędzie rozwiązania, więc dostałem e-mail BABA NOSA UGO z Testimonies online i postanowiłem spróbować.
    Skontaktowałem się z nim przez e-mail i wyjaśniłem mu mój problem, powiedział mi, co muszę zrobić, i zrobiłem tak, jak mi polecił, przygotowałem coś do użycia, sam zrobił większość rzeczy, właściwie wątpiłem, kiedy powiedział mnie, że powinienem spodziewać się dobrych wiadomości, minęło mniej niż 7 dni, kiedy mój mąż zadzwonił do mnie po tak długim czasie. Wrócił przepraszając i prosząc o wybaczenie, wszystko było jak sen, wybaczyłem mu i teraz jesteśmy jeszcze bardziej szczęśliwi niż kiedykolwiek wcześniej.
    Chciałbym podziękować BABA NOSA UGO za jego życzliwą pomoc, nigdy nie spodziewałem się tak wspaniałej pracy duchowej i nie przestanę dzielić się jego świadectwem. Jeśli masz jakieś problemy duchowe i szukasz prawdziwego i prawdziwego Zaklinacza Zaklęć, skontaktuj się z BABA NOSA UGO, a będziesz zadowolony, że to zrobiłeś.

    E-mail: nosaugotemple@gmail.com / nosaugotemple@net-c.com

    WhatsApp: +33753216802

    https://karnatakatemple.wixsite.com/karnataka

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...