piątek, 21 lutego 2014

"Mroczny sekret" - Marina Anderson

 

„Mroczny sekret” to jedna z tych książek, które zdominowały gusta pań po pojawieniu się Greya. Każdy więc mniej więcej wie, czego się w treści takowej lektury może spodziewać. Jedne powieści erotyczne są jednakowoż mniej, inne zaś bardziej bogate w pikantne sceny. W tym wypadku, niewątpliwie nikomu ich nie zabraknie…

Dwudziesto trzy letnia Harriet, kobieta z poukładanym życiem, dobrą pracą i narzeczonym, zdaje sobie nagle sprawę, że oczekuje do życia czegoś więcej. Brak namiętności, rutyna i przewidywalny bieg wydarzeń, męczą ją do tego stopnia, że dziewczyna decyduje się wszystko zmienić. Pozostawia więc w tyle swoją przeszłość i szykuje się na coś zupełnie nowego. Pewnego dnia, przypadkowo odpowiada na ogłoszenie o pracy, gdzie poszukiwana jest asystentka filmowej gwiazdy. Szczęśliwym trafem, zgłoszenie dziewczyny zostaje przyjęte, zaś ową gwiazdą okazuje się słynna i piękna Rowena. Młoda Harriet nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, co będzie należało do jej obowiązków. Z czasem uświadamia sobie, że rola asystentki mocno wiąże ją z całą rodziną gwiazdy i to w bardzo nietypowy sposób. Dziewczyna wpisana w scenariusz życia erotycznego Roweny, jej męża i brata, poznaje życie, jakiego dotąd nie mogła sobie wyobrazić, zaś liczne doznania, wyzwalają u niej coraz dziksze namiętności…

„Mroczny sekret” to książka, która zyskuje sobie licznych fanów dzięki temu, że sceny erotyczne są napisane całkiem dobrze, a ich ilość jest w stanie zaspokoić potrzeby najbardziej wymagających kobiet. To wszystko dzieje się jednak kosztem fabuły, która jest niezbyt poruszająca i udekorowana w interesujące wydarzenia. Każdy rozdział wygląda podobnie, a w opisywanych aktach zmieniają się po prostu postacie oraz sposób, w jaki wszystko się odbywa.
Owa powieść jest czymś trafionym dla tych pań, które mają już dosyć obrazu niewinnego „Kopciuszka”, który przypadkiem trafia w ręce „księcia” milionera. Tutaj wszystko wygląda inaczej. Taka odmiana dla wielu osób może być czymś pozytywnym. Stąd też książka zyskuje dosyć wysokie noty wśród czytelników.

Dzieło Mariny Anderson u jednych wzbudza podziw, zaś u innych niesmak. Jedni mogą czuć się usatysfakcjonowani, inni wręcz przeciwnie. Skrajne emocje wzbudza między innymi dość nietypowy wątek, dotyczący kazirodczych stosunków filmowej gwiazdy z bratem. Spora część kobiet nie tego oczekuje sięgając po erotyczne powieści, aczkolwiek z pewnością są i takie, dla których takowa odmiana może być interesującym i nietuzinkowym tematem.

„Mroczny sekret” to książka łatwa w odbiorze. Nieskomplikowany język, wystarczająco jasne opisy i brak zawiłości. Plusem jest także jej lekka waga, a więc można ją zabrać wszędzie. To lektura na dwa wieczory. Nie szokuje ilością stron, a dobrze widoczna, odpowiedniej wielkości czcionka sprawia, że kolejne kartki pochłania się bardzo szybko.

Książkę polecam kobietom znudzonym typowymi scenariuszami książkowymi, których ostatnio wokół pełno. Tutaj z pewnością można nasycić się wieloma pikantnymi szczegółami, które często bywają kontrowersyjne i szokujące. Rozczarować zaś mogą się te panie, które przywykły do modelu niewinnej dziewczyny zakochującej się w bogatym i doświadczonym mężczyźnie, oczekujące nie tyle pikanterii, ile scenariusza o rozkwitającej, pełnej namiętności miłości.

Moja ocena – 3/5

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję twórczyniom bloga - http://heaven-for-readers.blogspot.com.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz