piątek, 19 grudnia 2014

"Ciemna strona miłości" - Monika A. Oleksa

 

Decyzje, które podejmujemy, zawsze mają jakiś wpływ na nasze życie. Jedne delikatnie muskają naszą codzienność, inne zaś potrafią przewrócić dotychczasową rutynę do góry nogami. Wraz z upływem czasu przyzwyczajamy się do wszelakich konsekwencji, bo taka jest już ludzka natura. Nigdy nie można mieć jednak pewności, że efekt naszego wyboru do nas nie powróci. Bywa bowiem tak iż to, co zapomniane lub zamiecione pod dywan, wychodzi i sieje jeszcze więcej spustoszenia, aniżeli na początku. Co wtedy? Ano wtedy rodzą się nowe scenariusze, a bieg historii życia zmienia swój tor na zupełnie inny, toteż dotychczasowe cele i założenia mogą okazać się niczym.
„Ciemna strona miłości” jest ostatnią z dostępnych książek autorstwa Moniki A. Oleksa, jaką miałam okazję przeczytać. Historia o podjętych decyzjach, które kształtowały bohaterów oraz ich rodziny, o miłości i różnych jej wymiarach, a także o konsekwencjach, które powracając ze zdwojoną siłą doprowadziły do wielu niezwykle istotnych zmian.

Agnieszka jest życzliwą i pogodą dziewczyną wychowaną w cieniu polskich Tatr. Mając dwadzieścia kilka lat zostaje sama, ponieważ przedwcześnie umiera jedyna osoba będąca jej rodziną – matka. W ostatnich dniach jej życia pojawia się jednak obok niej Małgorzata, dotąd nieznana Agnieszce kobieta, która przyjechała wspierać ciężko chorą Teresę, jako przyjaciółka z dawnych lat. Pomiędzy dziewczyną, a przyjezdną nieznajomą rodzi się głęboka więź, która pomaga jej przetrwać utratę tak bliskiej osoby. Wolą zmarłej Teresy, Małgorzata zabiera Agnieszkę do swojego domu po to, aby otoczyć ją opieką w tych trudnych dla niej chwilach. Dziewczyna nie ma jednak pojęcia o tym, kim tak naprawdę jest kobieta, pod dachem której zamieszkuje…

Małgorzata, z dotąd poukładanym życiem rodzinnym i zawodowym, pewnego dnia dostaje list, na widok którego czuje uścisk w żołądku. Teresa, którą nie widziała przeszło dwadzieścia lat, informuje ją o tym, że umiera pozostawiając Agnieszkę samą. Kobieta, tłumacząc się przed mężem i dorastającą, zbuntowaną córką, od razu udaje się do konającej, by być z nią w tych ostatnich dla niej chwilach. Jednakże odtąd codzienność Małgorzaty zostaje zaburzona na zawsze, gdyż pod jej dach ma trafić Agnieszka. Kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że dotąd trzymania w ukryciu tajemnica ujrzy światło dzienne, ale chociaż będzie to trudne, nie może zostawić Agnieszkę samą. W końcu dziewczyna jest jej córką, niechcianym owocem związku, który Małgosia kryła przez dwadzieścia parę lat…

„Ciemna strona miłości” to historia dwóch kobiet, wrażliwych i kruchych, a zarazem silnych i odważnych. Chociaż obie zostały potraktowane przez los bardzo surowo, potrafiły się podnieść i nieść na swoich barkach to, na co zostały skazane. Małgosia, którą z pozoru można byłoby krytykować za oddanie dziecka, przez cały czas musiała jednak żyć ze skazą na sercu, bo gdyby nie strach, nigdy by tego nie zrobiła. Wychowując z mężem ich córkę, przez cały czas funkcjonowała z myślą o tym, że gdzieś w oddali żyje cząstka jej, którą kiedyś pozbawiła swojej miłości.
Agnieszka, która zbyt szybko utraciła najpierw ojca, a później matkę, została sama co dopiero u progu życia. Młoda, potrzebująca wsparcia, nie miała nikogo, chociaż na horyzoncie pojawiła się rodzina, która przygarnęła ją pod swój dach. Dziewczyna jednak miała świadomość tego, że nie powinna zbyt długo pomieszkiwać u obcych osób, chociaż byli dla niej niezwykle życzliwi. To, co jednak z czasem odkryła, wstrząsnęło jej całym dotychczasowym życiem, bo wszystko, w co dotąd wierzyła, okazało się kłamstwem.

Chociaż pojawia się tutaj miłość łącząca kobietę i mężczyznę i są różnorodne jej oblicza, głównym motywem jest jednak uczucie wiążące matkę z jej dzieckiem. Taka miłość, potężna i niezniszczalna, nigdy nie wygasa, chociaż niektóre sytuacje usilnie próbują ją zniszczyć.

Monika A. Oleksa po raz kolejny wycisnęła z moich oczu łzy. Niektóre momenty były tak wzruszające, że nie w sposób było „przejść” obok nich obojętnie. Cała historia jest niesamowicie tkliwa, no bo jakże można mówić bez emocji o zerwanej, matczynej więzi, o odrzuconym dziecku i o tajemnicy, która może zniszczyć rodzinę, dotychczas zwyczajną i szczęśliwą.
Jak potoczy się historia głównych bohaterek? Czy prawda w końcu je połączy, a może skutecznie rozdzieli na zawsze? Jak zareaguje mąż Małgorzaty na wieść o tym, że żona, której ufał i którą znał tyle lat, ukrywała przed nim tak wielki sekret? Czy ludzie będą tutaj w stanie przebaczyć i żyć dalej? Czy ich pokłady życzliwości i zrozumienia nie wyczerpią się?

„Ciemna strona miłości” to piękna historia, którą polecę każdej kobiecie, zwłaszcza tym dojrzalszym, które mają okazję cieszyć się z faktu bycia rodzicem. Po przeczytaniu tej książki wzięłam na ręce moją córeczkę i długo nie mogłam się opanować tuląc ją i płacząc, bo dzięki niej można wiele sobie uświadomić i wiele zrozumieć. Chociaż zazwyczaj preferuję powieści z głównym motywem miłości łączącej mężczyznę i kobietę, ta również bardzo mi się podobała. Była dla mnie nowym, pięknym i wzruszającym doświadczeniem, które z czystym sumieniem polecę innym czytelnikom. Ten barwny styl autorki, umiejętność budowania emocjonującej treści i trafiające w serce dialogi, z którymi miałam styczność czytając pozostałe książki autorki, pojawiły się także tutaj, a więc po raz kolejny mogę stwierdzić, że się nie zawiodłam. A pomysł na historię o ukrytej, matczynej miłości świadczy o tym, że pani Monice A. Oleksa nie brak kreatywności, ponieważ nie tworzy wszystkich swoich powieści „na jedno kopyto”.
 
Moja ocena: 5-/6
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 15 października 2012
ISBN: 978-83-7785-055-8
Liczba stron: 414

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
 
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjCdq5h0apbxp0D8K6vsZKW3WtPIUf-Us_EdUlYfNMb2KRVyE3KVXrDXilfQrNX4mo15OhZbUJse8LLjau2lXPfg6Lhb882IkwFmn6mfUkAvgKo11WMz-OT3VnsDHt9yOCPqewwi4PhC-xx/s1600/Bez%C2%A0tytu%C5%82u.jpg

środa, 17 grudnia 2014

"Złoty kluczyk czyli Niezwykłe przygody pajacyka Buratino" - Aleksy Tołstoj

 

Czy znacie drewnianego pajacyka - niesfornego, nieposłusznego i psotliwego? Stworzony z magicznego kawałka drewna, z długim, charakterystycznym noskiem, ma zdolności, jakie posiada każdy żyjący na świecie człowiek. Nie, nie i nie – wcale nie chodzi mi o Pinokia, a mogłabym się założyć, że pomyśleliście właśnie o nim. Otóż mój opis dotyczy Buratina, wzorowanego na wymienionym przed chwilką bohaterze drewnianego człowieczka, który dzisiaj dał mi się poznać dzięki książce „Złoty kluczyk czyli Niezwykłe przygody Pajacyka Buratino”.

Aleksy Tołstoj, czyli twórca głównego bohatera owej książki przyznaje, że kiedyś wpadł w jego ręce „Pinokio”. Przeczytawszy tę powieść, przekazywał potem bajkę o drewnianym pajacyku swoim znajomym. Jak się jednak okazuje, historia ta nie była wiernym odwzorowaniem tego, co napisał Carlo Collodi. Pajacyk Tołstoja nie był już taki sam, ponieważ urozmaicał on jego historię, dodawał nowe przygody, modyfikował treść, a wszystko dlatego, że „Pinokio” gdzieś mu zaginął. Utrata książki, dla każdego wielbiciela literatury, jest czymś smutnym. Wierząc jednak w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny trzeba przyznać, że gdyby nie zguba znanego wszystkim dzieła Collodiego, nigdy nie mielibyśmy okazji poznać Buratino, a jego przygody mogą podbić serce niejednego młodszego i starszego czytelnika.

Buratino, wystrugany z kawałka niezwykłego polana, jest pajacykiem należącym do papy Carla. Poczciwy starzec chcąc zapewnić „synowi” dostatnie życie sprzedaje ubranie, by kupić mu potrzebny do nauki elementarz. Jednakże drewniany człowieczek pragnie poznawać świat, o którym przecież tak mało jeszcze wie. Brnąc więc przed siebie wkracza w krąg wielu przygód, które zmienią jego rzeczywistość na zawsze. Pajacyk, naiwny i nieostrożny, napotyka na swojej drodze licznych wrogów. Kot Bazyli czy też lisica Petronela, korzystając z głupoty Buratina bezlitośnie i podstępnie go okradają. To jednak nie wszystko. Na ścieżce kukiełkowego chłopca staje także straszny Karabasz Barabasz, będący okrutnym właścicielem teatrzyku. Jak poradzi sobie nasz bohater w wielkim, pełnym niebezpieczeństw świecie? Należy jednak pamiętać o tym, że obok zła zawsze funkcjonuje także dobro. Toteż Buratino napotka przyjaciół dających mu wartościowe wskazówki. W ten sposób w jego ręce trafia niezwykły, złoty kluczyk mający otwierać magiczne drzwi zapewniające szczęście. Czy pajacyk takowe odnajdzie? Czy podczas licznych przygód czegoś się nauczy? Czy uda się mu w końcu odnaleźć radość u boku poczciwego papy Carla?

Mogłoby się wydawać, że Pinokio i Buratino nie różnią się niczym, poza nazwą. A jednak te bratnie pajacyki są dwiema odmiennymi bajkami. Aleksy Tołstoj, na bazie znanej już wszystkim opowieści autorstwa Collodiego, wykreował coś odmiennego. Udekorował klasykę wieloma barwnymi dodatkami, efektem czego Buratino przeżywa wiele przygód, które Pinokiowi umknęły sprzed nosa.

Bohater owej bajki jest nieco niegrzecznym i naiwnym człowieczkiem, który z pewnością uniknąłby wielu nieszczęść, gdyby tylko posłuchał mądrzejszych od siebie i trochę pomyślał. Jego pechowe wpadki kończą się jednak zawsze  karą, którą sam musi ponosić. Buratino, momentami nieokrzesany, sprawia wrażenie niewychowanego, a jednak w jego drewnianym wnętrzu skrywa się coś, co przyniesie tej bajce piękne zakończenie. Czyżby pajacyk i jego determinacja w końcu doprowadziły do jakiegoś korzystnego rozwiązania?


„Złoty kluczyk …” to książka, która z pewnością może zainteresować tych, którzy dość dobrze poznali już postać Pinokia. Tym razem będą mieli okazję dokonać porównania i zobaczyć, jak modyfikowana etapami historia, początkowo z pewnością nieświadomie, mogła dać znanej opowieści nowy, zupełnie inny bieg wydarzeń. Dzieciom uświadamiającym sobie to, że nieposłuszeństwo pajacyka Buratino doprowadza do wielu nieszczęść, książka może podarować na przyszłość lekcję głoszącą iż warto słuchać porad starszych, którzy zdążyli już poznać ten świat lepiej.


Na ogromne uznanie zasługują także przepiękne ilustracje będące niesamowitą dekoracją tego wydania. Wykonała je Beata Horyńska, która uczyniła z tej książki prawdziwą perełkę. Wprowadzają one czytelnika w barwny świat baśni i fantazji, bo właśnie tego oczekuje się przecież od ciekawej literatury dziecięcej.



Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Oryginalny tytuł: Zołotoj kluczik ili prikluczenija Buratino
Tłumaczenie: Julian Tuwim
Ilość stron: 96
Ilustracje: Beata Horyńska
Data wydania: 17 listopada 2014

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

 

wtorek, 16 grudnia 2014

"Pierwsza lekcja tańca" - Peter Pezzelli



Życie bez planów, marzeń i pasji byłoby puste i pozbawione barw. Bo przecież żyjemy po to, by dążyć do szczęścia, a jego wyznacznikiem są dla każdego człowieka inne wartości. Nieraz realizując własne założenia poświęcamy temu sporo czasu i energii, ale robiąc to myślą o lepszej przyszłości, nie czujemy znużenia. Los jednak lubi płatać figle i potrafi w jednej chwili odebrać człowiekowi wszystkie lata ciężkiej pracy. Niczym podmuch wiatru, rozwiewa marzenia, plany i nadzieje. Co wtedy? Ci o słabszej psychice załamują się i poddają. Wytrwalsi próbują podnieść się z ziemi i żyć dalej, nieraz odbudowując zburzone dotąd założenia. Tym razem miałam okazję zmierzyć się z książką, którą stworzył Peter Pezzelli. „Pierwsza lekcja tańca”, bo taki nosi tytuł, to opowieść o człowieku, który całe życie oddał czemuś, co w jednym momencie zostało mu brutalnie odebrane.

Fabio Terranova to młody, przystojny i niezwykle utalentowany Włoch, którego codzienność pochłania muzyka i taniec. Poruszając się na parkiecie tak zwinnie i tak niezwykle, zwraca uwagę wielu ludzi, którzy podziwiają go i cenią jego talent. Fabio mając własne plany, jest przekonany o tym, że pewnego dnia tanecznym krokiem udekoruje parkiety Broadwayu. W jego szczęśliwym życiu pojawia się także Caterina,  z którą łączy go płomienne, zmysłowe i pełne namiętności uczucie. I mogłoby się wydawać, że już nic nie stanie mu na przeszkodzie, a dobrze zapowiadająca się kariera wkrótce nabierze rozpędu, kiedy dochodzi do zdarzenia, które rujnuje wszystkie dotychczasowe plany chłopaka do tego stopnia, że już odtąd nic nie będzie takie, jak dawniej. W wypadku samochodowym ginie jego partnerka oraz przyjaciel, zaś sam Fabio ledwo uchodzi z życiem. Niestety stan zdrowia już nigdy nie pozwoli mu na rozwinięcie skrzydeł tancerza, a blizny na twarzy będą zawsze przypominać o tym felernym, znienawidzonym, pechowym dniu. Po pewnym czasie chłopak wyjeżdża do Ameryki, która kiedyś była przecież jego marzeniem. Zaszywając się w kącie, pracuje w zakładzie wuja, a jego kontakt z ludźmi pozostaje bardzo ograniczony. Czy jednak już na zawsze tak będzie wyglądało jego życie? Czy zły los rzeczywiście odebrał mu wszystkie szanse i nadzieje na powodzenie? Czy na jego drodze stanie jeszcze kiedyś taniec?

„Pierwsza lekcja tańca” to piękna opowieść o szczęściu, które zostaje komuś odebrane zbyt wcześnie. Fabio – ambitny i zdolny, mierzył wysoko, chociaż z pewnością nie dopuszczał do myśli tak wielkiej porażki. Jako człowiek o duszy artysty, którym z pewnością był, wyrył w swoim sercu zwycięską pieśń, której nigdy nie usłyszał. Jedna chwila, błąd kierowcy i całe jego marzenia legły w gruzach. Jak ma funkcjonować zatem człowiek, któremu odebrano ukochaną osobę, przyjaciela oraz pasję, która była całym jego życiem? Czy można odbudować siebie od nowa, przestawić psychikę i istnieć „inaczej”, mając odmienne marzenia i plany? To z pewnością nie jest łatwe i wymaga ogromnych pokładów sił. Czy jednak można powiedzieć, że jest to nieosiągalne?
Fabio miał dwa wyjścia – zapomnieć lub też rozpamiętywać swój ból i nieszczęście. Jaką drogę zatem wybrał? Czy spełniał się w zakładzie wuja, tworząc cudowne dzieła sztuki z dmuchanego szkła? Czy jego artystyczna dusza została w ten sposób zaspokojona?

Peter Pezzelli stworzył niezwykle emocjonującą historię, która urzeka swoim klimatem i poruszając zmysłami, zabiera w głąb czyjegoś życia. Nie brak tutaj refleksji, także ze strony czytelnika, który sam zaczyna uświadamiać sobie to, jak kruche i ulotne mogą okazać się jego plany i założenia. Opowieść o Fabio to nie przeładowana akcją lektura. Płynąc swoim stałym rytmem, niczym piękna melodia, odsłania kolejno porażki i zwycięstwa ludzkiego życia, jak kroki doskonalącej się, tanecznej pary. To nie bajka, w której dobro zostaje nagrodzone, a ręka sprawiedliwości karze wyłącznie tych złych. To historia o losach tak prawdziwych, a jednak tak niezwykłych, że czyta się ją jednym tchem.

Podsumowując, „Pierwsza lekcja tańca” to książka, którą polecam tym nieobawiającym się zderzenia ze wzruszającą historią, z zakończeniem pozostającym wielką zagadką do samego jej końca. Powieść o odbudowywaniu sensu życia, o powstawaniu ze zgliszczy i o walce z demonami, które nie chcą odejść… Niech ta obyczajowa literatura zabierze Was w pełen wrażliwości świat artysty, który oszlifowany i piękny z zewnątrz, rodził się w bólach i cierpieniu, ale także w sile oraz nadziei, która nigdy nie powinna zgasnąć.

Moja ocena: 5/6

Nie omieszkam się wspomnieć o cudownym dodatku, który zawitał do mnie wraz z książką. Bardzo więc dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego oraz za piękną figurkę. 


tłumaczenie: Michał Ronikier

tytuł oryginału: The Glassblower's Apprentice
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 5 lutego 2015
ilość stron: 328




 http://www.wydawnictwoliterackie.pl/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...