„Albowiem bezwstydność, jak to pan uroczo
nazywa, w odróżnieniu od wstydu, gwarantuje płodność, i to zarówno w
przyrodzie, jak i w dyspucie…”
Okładka, która wręcz odstrasza. Tytuł, który budzi
niesmak. Gatunek, od którego ostatnio raczej stronię… No właśnie, zatem czemu
sięgnęłam po tę książkę? Bo to mistyczny
porno-gastro thriller, a w dodatku powieść czeskiego autora czyli coś, z
czym jeszcze nigdy dotąd nie miałam do czynienia. A że lubię wyzwania,
postanowiłam spróbować. Nie wiedząc czego się spodziewać, z bagażem niepewności
i paletą obaw wkroczyłam w świat XIX-wiecznej Pragi. Cóż tu dużo mówić - „Młyn
do mumii” to bez dwóch zdań jedna z najbardziej ekscentrycznych książek, z
którymi przyszło mi się spotkać. Zapraszam na recenzję.
