środa, 11 marca 2015

"Seks i inne choroby cywilizacyjne" - Marta Płusa

 
 
Współczesność niesie ze sobą wiele pokus. Jesteśmy ludźmi wolnymi, mającymi więcej przestrzeni życiowej, aniżeli ktokolwiek przedtem. A jednak trzeba pamiętać o tym, by korzystając z wszystkich dóbr, nie zaplątać się w sieci toksycznego, niebezpiecznego świata – świata uzależnień. To bowiem właśnie on czyni niezależnych dotąd ludzi – swoimi służącymi, niewolnikami tracącymi godność, ale także i szansę na szczęście. Zaś zdjęcie ciężkich kajdan szkodliwego nawyku może niestety nie być już takie łatwe. Marta Płusa, blogerka i pisarka, częstuje nas mocną książką, zatytułowaną „Seks i inne choroby cywilizacyjne”, w której przedstawia losy trzech kobiet, a każda z nich ciągnie za sobą konsekwencje własnego nałogu rządzącego ich myślami, ciałem i codziennością.
„Terapeucie nie opowiadam szczegółów ze swojego życia erotycznego. Na szczęście ten jełop o to nie pyta. Jestem uzależniona od Wita, bo chcę non stop się z nim pierzyć i jestem w stanie znieść wiele, byle mieć orgazm. W jakiejkolwiek postaci. Byleby był.”
Nataria, piękna i szukająca sposobu na życie, z pozoru znajduje spełnienie u boku Wita, starszego o dwadzieścia lat partnera. Kobieta fascynuje się wspólnymi chwilami spędzanymi w łóżku i licznymi uniesieniami serwowanymi przez jej wybranka. Problem jednak tkwi w tym, że Nataria nie do końca darzy Wita takim uczuciem, jakiego on oczekuje. Mający psychiczne problemy mężczyzna pragnie zamknąć ją w małym świecie pozbawionym wolności. Kontroluje ją i szpieguje, wszczynając awantury o byle co. Kobieta, cierpiąc, nie potrafi go opuścić, ponieważ jest od niego uzależniona. Nałóg, jakim staje się dla niej partner, okazuje się silniejszy.
„Na jakiś czas musiałam zrobić przerwę w masturbacji, bo któregoś dnia zobaczyłam krew na rękach – przetarłam kuciapę. Nie jakoś bardzo, ale nawet nie zwróciłam uwagi na ból, kiedy się onanizowałam.”
Ewka, inteligentna i niezwykle zaradna, nie potrafi przeżyć dnia bez kilkunastu orgazmów. W jej głowie nieustannie kłębią się myśli o seksie, a wszystko wokół do niego się sprowadza. Kobieta regularnie spotyka się z dwoma mężczyznami, którzy zadowalają jej pragnienia. Na tym jednak ich relacja się kończy. Ewka bowiem nie zamierza angażować się emocjonalnie w żaden związek. A wszystko ma swój zalążek w nieszczęściu dotyczącym pracy. Utalentowana kobieta nie potrafi jej znaleźć. Nie ma dla niej wolnego stanowiska – jest jednak jej ręka, której w ciągu dnia często używa do sprawiania sobie przyjemności, do zapomnienia o świecie…
„Czuję, że przyjaźń z głodówką wyróżnia mnie z tłumu. W domu mogę spokojnie przeczyścić się, mając kontrolę, że resztki jedzenia ze mnie znikają i jestem coraz chudsza.” 
Olga, mająca zamożnych rodziców, nieco pusta dziewczyna, wszelkimi siłami dąży do sławy. Dla niej bycie wartościowym znaczy bycie rozpoznawalnym. Wyznaczone przez media kanony piękna tak mocno wzięła sobie do serca, iż chudnięcie staje się jej życiową dewizą. Kobieta staje się coraz bardziej koścista i chociaż fizycznie cierpi, uwielbia swoje zbyt szczupłe ciało. Nie zauważa jednak tego, że jej znany chłopak, któremu tak bardzo chce się podobać, coraz mocniej się od niej oddala.

Trzy przyjaciółki, trzy sposoby na życie, trzy problemy i trzy nieszczęścia. Każda z wymienionych bohaterek boryka się z własnym nałogiem, w którego sidła tak naprawdę wpędziła się sama. Marta Płusa przedstawiła kobiety z pozoru silne i niezależne, a jednak mające swoje wielkie słabości, które odbierają im możliwość świetlanej przyszłości. Bohaterki tutaj przedstawione, to nietuzinkowe osobowości znacznie odbiegające od typowych wyobrażeń na temat kobiet, a do zwykłych „kur domowych” na pewno bardzo im daleko. Nie czekające na księcia z bajki, nie bujające w obłokach i nie oczekujące romantycznych chwil przy dobrym filmie – bo ich priorytety znacznie od tego się różnią.

Marta Płusa stworzyła oryginalną powieść, w której prym wiedzie nałóg – on i jego odmiany. Bohaterki, których takowy dotyka, muszą borykać się z nim każdego dnia, chociaż, jak to w przypadku uzależnienia bywa, nie do końca zauważają swój problem. „Seks i inne choroby cywilizacyjne” to mocna książka, w której nie brakuje ciętego języka i ostrych dialogów. Momentami mało subtelne słowa, są ciekawym i realistycznym odzwierciedleniem opisywanych postaci. Czytelnik spotyka się tutaj z trzema narratorkami, a są nimi wspomniane już Nataria, Ewka i Olga. Każda z nich opowiada o swojej rzeczywistości, nie szczędząc słów krytyki dla koleżanek. Dzięki temu poznajemy każdą z bohaterek z różnych perspektyw. Chociaż treść bogata jest w popularny ostatnio, książkowy seks, to jednak nie spotkamy tutaj namiętności i pobudzających fantazję szczegółów. Bo przykładowo Ewka, która od orgazmów jest uzależniona, nie pragnie czułości i gier wstępnych. Dla niej liczy się sam moment kulminacji, a takowy sam w sobie, w opisie, na dłuższą metę raczej nie może być zbyt ciekawy.
źródło

Styl autorki, nowoczesny i z pewnością nie do końca łagodny, jest dla mnie nowym doświadczeniem. W prowadzonej narracji można wyczuć to, iż Marta Płusa to zaangażowana blogerka, która nie obawia się odważnych wypowiedzi na temat tego, co myśli na dany temat. „Seks i inne choroby cywilizacyjne” to nie opowieść o miłości czy namiętności. Panie, które liczą na historię w stylu Greya, nie znajdują tutaj żadnych podobieństw. To całkiem inna bajka, a właściwie coś, co od bajki znacznie odbiega. To dosadna opowieść o seksie, jako współczesnym nałogu i o chorobliwym dążeniu do doskonałości. Nie ma tutaj zaskakujących zwrotów akcji, bo całość płynie swoim miarowym rytmem. Bohaterki kolejno opowiadają o swoim życiu, niezmiennym od dłuższego czasu, bo taki właśnie jest nałóg. On nie pozwala na spontaniczne, odmienne życie, w którym nagle ktoś się go wyzbywa.

Książkę polecam kobietom lubiącym mocniejsze klimaty, nie obawiającym się mocnego języka, walki z kobiecymi stereotypami czy seksu bez miłości. To nowoczesna powieść, wyzbyta marzeń, za to silnie uziemiona, momentami tak dobitnie, że aż groteskowo ukazując problem nałogu. Rekomenduję zarówno kobietom, jak i mężczyznom, którzy chcą przeczytać coś nowego, nie podlegającego oklepanym schematom. Dla mnie przygoda z tą książką była całkiem interesującym doświadczeniem.

moja ocena: 4/6
wydawnictwo: Videograf
ilość stron: 266
data wydania: luty 2015

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf.

  wydawnictwo

2 komentarze:

  1. O kurcze, podoba mi się. I to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kompletnie nie dla mnie, ale na pewno ma wielu odbiorców.

    OdpowiedzUsuń