„Przeżyłam już dość strachu i strat. Jestem
zmęczona tkwieniem w pułapce. Co rano, kiedy się budzę i widzę, że nic się nie
zmieniło, myślę, że ze mną już koniec. […] W takim piekle żyję i będę żyła
zawsze.”
Czy potrafilibyście opuścić swój dom, cały dobytek,
wspomnienia i własne korzenie wyruszając w nieznany świat? Człowiek na siłę oderwany
od ojczyzny bezpowrotnie gubi cząstkę duszy wiedząc, że odtąd już nic nie będzie
takie samo. A los bywa nieprzewidywalny i może zesłać tornado katastrof nawet
na najbardziej uporządkowane życie. Czy wolelibyście obcy, nie zawsze przychylny
Wam ląd czy też oczekiwanie na śmierć we własnym kraju, w którym każdy kolejny
dzień kolorowany jest barwą krwi i czernią strachu? Wybór jest trudny,
aczkolwiek temat o wiele bardziej aktualny, aniżeli mogłoby się wydawać. W
takiej sytuacji znajdują się zalewający współczesną Europę imigranci i w takiej
sytuacji znalazła się także bohaterka książki „Kiedy księżyc jest nisko”.